Gigantyczne obroty i zmiany indeksów

Artur Szymaski
opublikowano: 24-05-2006, 00:00
Obserwuj w MójPB:

Wtorkowa sesja na warszawskiej giełdzie zaczęła się fatalnie, ale wszystko skończyło się dobrze. WIG20 na zamknięciu zwyżkował o 1,76 proc. choć tracił nawet 3,9 proc. Dzienna rozpiętość wahań indeksu największych spółek wyniosła aż 181 pkt, a kontraktów terminowych serii czerwcowej nawet 8 pkt więcej. Gracze, który podejmowali trafne decyzje, zarobili krocie. Z pewnością jednak nie brakowało i takich, którzy zakończyli dziś giełdową karierę z pustymi kontami albo wręcz z debetem.

Do południa wtorkowej sesji inwestorzy mieli próbkę tego, co ich czeka, gdy zacznie się prawdziwa bessa. Zaczęło się całkiem nieźle, od próby uspokojenia rynku po czarnym poniedziałku. WIG20 próbował nawet wychodzić na plus, lecz akcjonariusze spółek małych i średnich nie mieli złudzeń. MIDWIG i WIRR mocno traciły na wartości i tylko kwestią czasu było, kiedy dołączy do nich wskaźnik koniunktury giełdowych gigantów. Przed południem inwestorzy rzucili się do panicznej ucieczki. Nie zdarzyło się jeszcze tak, aby w samo południe wartość handlu przekraczała 1 mld zł.

Na pozostałych giełdach naszego regionu również obserwowano spore spadki, ale nie aż tak poważne jak w Warszawie. W najczarniejszej godzinie MIDWIG tracił 7,5 proc., a WIRR zniżkował ponad 10,6 proc. W pewnym momencie drożały akcje tylko trzech spółek, natomiast prawie 20 notowało co najmniej 20-procentowe spadki, zaś dalszych kilkadziesiąt traciło po minimum 10 proc. Z hukiem pękały kolejne balony spekulacyjne. Potężne spadki notowały nie tylko spółki małej i średniej kapitalizacji, z których na wyścigi ewakuowali się indywidualni spekulanci, ale także firmy z najwyższej półki. Bioton i Boryszew, dwaj reprezentanci WIG20, tracili po ponad 20 proc. Widać było jak na dłoni paniczną wyprzedaż, której wydawało się, że nic nie jest w stanie powstrzymać. A jednak.

Mężem opatrznościowym został KGHM, dając sygnał do zwrotu na północ. Tak naprawdę podziękować trzeba inwestorom z rynku surowców, bo bez wtorkowego odbicia cen miedzi oraz ropy sesja na GPW mogłaby nie mieć tak szczęśliwego finału. Od południa do końca sesji humory inwestorów systematycznie się poprawiały, do wzrostu przyłączały się kolejne spółki. Bilans sesji jest jednak mocno ujemny. Na plusach zakończyło notowania 49 firm, 26 nie zanotowały zmiany, a potaniało 182 spółek. Gigantyczne były obroty, co przy liczebnej przewadze spó- łek tracących na wartości nie jest dobrą wiadomością. Handel na całym rynku podsumowano na 3,096 mld zł. To drugi wynik w historii GPW, wyższe obroty zanotowano tylko 10 listopada 2004 r., gdy debiutowało PKO BP. W kolejnych dniach przydałoby się uspokojenie nastrojów, co by wyszło wszystkim na zdrowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymaski

Polecane