Globalni spekulanci mogą trafić do Polski

Adrian Boczkowski
opublikowano: 28-11-2009, 09:45

Restrykcje na Dalekim Wschodzie nie ostudzą apetytu na lewarowane dolarami zyski. Złoty i polskie akcje mogą na tym dużo zyskać

Napływ spekulacyjnego kapitału do Azji windował tamtejsze indeksy giełdowe, ceny nieruchomości i zwyżkę wartości lokalnych walut. Azjaci uważają, że trzeba coś z tym zrobić. Boją się, że ten spekulacyjny balon pęknie, a oni za to zapłacą (pierwsze symptomy pojawiły się w połowie tygodnia,  petrurbacje finansowe Dubaju wstrząsnęły rynkami - przyp. redakcji). To szansa dla rynków naszego regionu.

Nie tylko słowa
Pierwszy od słów do czynów przeszedł Tajwan, który zabronił już zagranicznym inwestorom lokowania pieniędzy na depozytach. Do walki z kapitałem spekulacyjnym przygotowują się Chiny. Restrykcje zapowiedzieli już Hindusi, Koreańczycy z Południa oraz Indonezja.

— Rozważamy limity inwestycji w krótkoterminowe papiery dłużne — mówi Darmin Nasution, wiceszef indonezyjskiego banku centralnego, cytowany przez agencję Bloomberg.

Azjaci boją się, że spekulanci, którzy prawie za darmo pożyczają pieniądze w USA i lokują na rynkach o wyższych stopach procentowych (carry trade), pogrążą ich gospodarki. Są one liderami ożywienia w światowej gospodarce, ale dynamicznie rosnące w siłę lokalne waluty mogą zdławić eksport, wywołać wysoką inflację i zaburzyć ich stabilność finansową.

— Aktywa w Korei, Singapurze, na Tajwanie czy w Hongkongu tak zdrożały, że ich ceny nijak się mają do fundamentów — alarmuje Donald Tsang, szef chińskich władz wykonawczych w Hongkongu.

— Można oczywiście podnieść stopy procentowe, by walczyć z inflacją i wzrostem cen aktywów. Tylko że wtedy carry trade stanie się jeszcze atrakcyjniejsze i napłynie jeszcze więcej kapitału spekulacyjnego — wyjaśnia Norman Chan, szef władz monetarnych w Hongkongu.

Polska czeka
Ze strategiami carry-trade, które finalnie może przynieść krajowi goszczącemu gorący kapitał więcej szkód niż pożytku, walczą nie tylko Azjaci. W połowie października blokady wprowadziła Brazylia, gdzie trzeba już zapłacić 2 proc. podatku od papierów dłużnych i akcji kupowanych przez zagranicznych inwestorów. Czy podobne kroki powinna prewencyjnie przedsięwziąć Polska?

— Jedną z zasad Unii Europejskiej jest wolny przepływ kapitału. Teoretycznie Unia mogłaby wprowadzić restrykcje, ale szanse na to są nikłe. Trzon Wspólnoty stanowią przecież kraje rozwinięte, gdzie inwestorzy z zewnątrz są bardzo aktywni, rynki wysoce płynne i gdzie nie ma perspektywy dużych, szybkich zarobków, a więc również napływu gorących pieniędzy —mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Jego zdaniem, trudno liczyć na skokowy wzrost zainteresowania polskim rynkiem z racji jego niedużej skali. Na rajd złotego i wycen krajowych aktywów trzeba się jednak przygotować.

— Kapitał spekulacyjny z dolarowego carry trade zacznie płynąć szerszym strumieniem na inne rynki. Choć wyceny nie są u nas szczególnie atrakcyjne, to wzrost zainteresowania polskim rynkiem jest pewny. Mamy dobre perspektywy gospodarcze, jesteśmy rynkiem wschodzącym, a praktycznie zerowe stopy procentowe w USA utrzymają się 2-3 kwartały. Krajowi inwestorzy już teraz mogą korzystać z tych procesów, które podnoszą wyceny na GPW —mówi Michał Marczak, dyrektor departamentu analiz DI BRE Banku.

Wydarzenia kończącego się tygodnia, szczególnie związane z "dubajską aferą", z którymi mieliśmy miejsce już po napisaniu powyższego tekstu mogą zdopingować rządy i regulatorów rynkowych do podjęcia jeszcze bardziej restrykcyjnych działań (red).

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane