Gold Finance: Gospodarka rośnie zgodnie z planem

Roman Przasnyski
opublikowano: 28-01-2010, 11:47

Na 1,7 proc. oszacował Główny Urząd Statystyczny tempo wzrostu gospodarczego naszego kraju w ubiegłym roku. Ta  wielkość nie stanowi zaskoczenia.

Ekonomiści spodziewali się, że może ona wynieść od 1,4 do 2 proc. a wypadkowa ich prognoz wynosiła 1,6 proc. W porównaniu do 2008 r., gdy PKB zwiększył się o 5 proc., to spory spadek tempa wzrostu. Jednak na tle większości krajów nie tylko Europy, ale i świata, Polska plasuje się w ścisłej i bardzo nielicznej czołówce gospodarek, które nie zanotowały spadku. W tym roku tę pozycję będzie utrzymać nieco trudniej, ale wszystko wskazuje na to, że pozytywne tendencje będą kontynuowane, a według najbardziej optymistycznych prognoz, PKB może wzrosnąć nawet o 3 proc.

Wbrew obawom i powszechnemu przekonaniu o głębokiej zapaści, bardzo dobrze radziło sobie budownictwo. Wartość dodana, wypracowana przez ten sektor zwiększyła się aż o 4,7 proc. i w największym stopniu „dołożyła się” do wzrostu PKB. Na drugim miejscu pod tym względem znalazły się usługi, gdzie wzrost wartości dodanej sięgnął 2,5 proc. Najsłabiej wypadł sektor przemysłowy, w którym wzrost wyniósł 1,1 proc. Nieznacznie, bo tylko o 0,3 proc. zmniejszyły się inwestycje. To ich spadek powinien martwić najbardziej, choć był niewielki. W 2008 r. nakłady na inwestycje zwiększyły się o 8,2 proc. Jak wynika z licznych, publikowanych ostatnio badań koniunktury i opinii przedsiębiorców, na dynamiczny wzrost wydatków inwestycyjnych nie ma raczej co liczyć w tym roku. To zaś nie będzie sprzyjało tworzeniu nowych miejsc pracy.

Mimo to, poprawiają się nastroje konsumentów. Z analiz GUS wynika, że wskaźnik ufności konsumenckiej rośnie już trzeci kwartał z rzędu i w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku wyniósł -19,2 punktu. Wciąż ma wartość ujemną, ale poprawa jest widoczna i świadczy, że także z konsumentami spowolnienie gospodarcze obeszło się stosunkowo łagodnie. Także prognozy na przyszłość są w tym zakresie korzystne. Polepszanie się nastrojów konsumentów to dobry znak dla gospodarki. Wskazuje bowiem, że nie boimy się negatywnych skutków kryzysu i nie dostrzegamy wyraźnych zagrożeń dla naszych budżetów. Dobre nastroje podtrzymują konsumpcję, co działa pobudzająco
na gospodarkę. Spożycie indywidualne wzrosło w ubiegłym roku o 2,3 proc. (w 2008 r. zwiększyło się o 5,9 proc.).

Roman Przasnyski
Główny analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane