Górnicze związki szykują się do strajku w kopalniach

opublikowano: 18-01-2007, 16:38

Związkowcy uważają, że reakcja resortu gospodarki nie wskazuje na wolę porozumienia, więc strajk jest bardzo prawdopodobny.

Przedstawiciele górniczych związków zawodowych są zadowoleni z przebiegu czwartkowego referendum w sprawie strajku generalnego w kopalniach. Jak mówią, zainteresowanie głosowaniem jest bardzo duże. Reakcja resortu gospodarki nie wskazuje na wolę porozumienia, więc strajk jest bardzo prawdopodobny - oceniają.

"Słuchając wypowiedzi wiceministra Pawła Poncyljusza jestem coraz bardziej przekonany, że nie ma alternatywy dla strajku i że do niego dojdzie. Jeżeli nasze uwagi do strategii (dla górnictwa - PAP) minister uważa za antyrozwojowe i zacofane, to znaczy, że chyba się z nimi w ogóle nie zapoznał" - ocenił szef górniczej "Solidarności" Dominik Kolorz.

W czwartek na konferencji prasowej wiceminister gospodarki Paweł Poncyljusz powiedział, że propozycje górniczych związków zawodowych nie mogą znaleźć się w rządowej strategii dla górnictwa na lata 2007-2015, ponieważ są antyrozwojowe.

Kolorz przypomniał, że związkowcy proponują w strategii szereg konkretnych zapisów na rzecz rozwoju, m.in. przeznaczenie płaconego przez spółki węglowe tzw. podatku janosikowego (ok. 200 mln zł) na rzecz niezbędnych inwestycji odtworzeniowych w górnictwie (m.in. dostęp do nowych złóż węgla) czy zapis o ewentualnej dotacji celowej dla Kompanii Węglowej w wypadku braku rządowego dokapitalizowania tej firmy.

"Dokapitalizowanie Kompanii było częścią przyjętego przez rząd, a niezrealizowanego programu. Rząd nie dotrzymał tego, co sam postanowił. Jeżeli - jak zapewnia minister - dokapitalizowanie jednak będzie zrealizowane, to dlaczego boi się takiego zapisu?" - pyta szef górniczej "S".

Przypomniał, że związkowcy są za ujednoliceniem układów zbiorowych pracy, ale uważają, że wyrównanie świadczeń dla górników z różnych kopalń wymaga zastrzyku gotówki (ok. 150 mln zł), aby nikt na tym nie stracił. Podkreślając swój sprzeciw dla prywatyzacji w górnictwie, związkowcy przypominają, że odstąpienie od prywatyzacji kopalń było jedną z obietnic wyborczych kandydatów Prawa i Sprawiedliwości.

"Jeżeli w przyszłości zostałyby wskazane skuteczne mechanizmy, gwarantujące bezwarunkową kontrolę Skarbu Państwa nad spółkami węglowymi, będzie można o tym dyskutować. Na dziś takich mechanizmów nie ma, jest za to furtka do prywatyzacji. Temu się sprzeciwiamy" - powiedział Kolorz.

Za przejaw - jak to określił - schizofrenii Kolorz uznał argument resortu gospodarki, że ewentualny strajk może prowadzić do upadłości Kompanii Węglowej, a dla całego górnictwa oznacza ok. 90 mln zł strat dziennie. "Wyniki Kompanii Węglowej są takie, że już wcześniej można by wnioskować o jej upadłość. Zrzucanie odpowiedzialności za to na związki zawodowe służy ich dyskredytowaniu, a w efekcie oznacza dążenie do likwidacji sektora" - powiedział.

O tym, że uczestnicy strajku mogą nie otrzymać pieniędzy za dni przestoju - co także podkreśla resort gospodarki - związkowcy informowali wcześniej załogi podczas tzw. masówek informacyjnych w kopalniach.

Powodem zapowiadanych protestów górniczych jest projekt rządowej strategii dla górnictwa na lata 2007-2015. Związkowcy przekonują, że prowadzi on m.in. do likwidacji kopalń, obniżki realnej płacy górników oraz niekorzystnych dla pracowników zmian w układach zbiorowych pracy. Sprzeciwiają się także prywatyzacji branży. Resort gospodarki i pracodawcy odpowiadają, że związkowe obawy są nieuzasadnione.

Zgodnie z przedstawionym przez górnicze związki harmonogramem, jeżeli nie dojdzie do - jak mówią związkowcy - konstruktywnych rozmów z rządem, 24 stycznia odbędzie się 24-godzinny strajk ostrzegawczy, a 1 lutego ma ruszyć "generalna akcja" - strajk generalny lub np. blokada wysyłki węgla.(DI, PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane