Gospodarczego cudu znowu nie będzie

JKW
opublikowano: 10-10-2011, 00:00

Reformy

Przy wysokim zadłużeniu publicznym (bliskim limitowi 55 proc. PKB) i słabnącej koniunkturze na świecie Platforma Obywatelska — jeżeli zostanie przy władzy — nie uniknie reform. — Zmuszą rząd do tego rynki finansowe, oczekując coraz wyższych odsetek od obligacji — mówi Wiktor Wojciechowski, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju. Rząd, jak zwykle w takich sytuacjach, będzie miał dwa wyjścia: ciąć wydatki albo podnosić podatki. Na co zdecyduje się Platforma? Ekonomiści są zgodni — będzie to raczej drugi. czyli mniej korzystny dla gospodarki scenariusz. — Platforma pokazała, że nie zamierza dokonywać reform wydatkowych — twierdzi Wiktor Wojciechowski. — Jest merytorycznie, systemowo niezdolna do wprowadzania prawdziwych oszczędności. Partią rządzi przeświadczenie, że nie warto robić nic odważnego, bo doprowadzi to do utraty władzy. Przez to ciągle nie możemy doczekać się jakiejkolwiek poważnej zmiany systemowej, czy to w wydatkach, podatkach, czy deregulacji — mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte. Zostaje zatem szukanie dodatkowych przychodów. Na pierwszy ogień mógłby pójść KRUS — zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (TK), rząd ma już tylko nieco ponad trzy miesiące na dokonanie zmian. — Jeśli w koalicji z PO utrzyma się PSL, nie ma co liczyć na jakąś głębszą reformę. Pewnie zobaczymy protezę, coś, co spełni wymagania formalne wobec TK, ale nie wprowadzi żadnych istotnych zmian w systemie — twierdzi Wiktor Wojciechowski. Jeśli PSL wypadnie z koalicji i zostanie zastąpione przez SLD lub Ruch Poparcia Palikota, szansa na reformę KRUS będzie większa. Podniesienie obciążeń wobec bogatych rolników prawdopodobnie okaże się jednak niewystarczające, żeby zahamować wzrost długu. Dlatego według Rafała Antczaka, w drugim kroku rząd znowu sięgnie po pieniądze z drugiego filaru systemu emerytalnego. — OFE to prosty sposób tymczasowego łatania budżetu i w sytuacji kryzysowej rząd pewnie znowu nie oprze się tej pokusie. Podobnie jak poprzednio, politycy będą tłumaczyć, że to jedyne wyjście — mówi Rafał Antczak. Ekonomiści liczą na to, że mimo niechęci PO do odważnych reform stworzony przez nią rząd zrealizuje swoją obietnicę zrównoważenia budżetu, czyli wyzerowania deficytu. Jacek Rostowski, minister finansów który prawdopodobnie zostanie na stanowisku, zapowiedział, że stanie się to w 2015 r. — Jest spore ryzyko, że jest to plan zbyt optymistyczny. Ale ważne jest, żeby ten cel utrzymać i do niego dążyć, nawet jeśli sam punkt docelowy miałby się opóźnić o rok czy dwa — mówi Wiktor Wojciechowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy