GPT: Pękają kolejne bańki

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 21-04-2013, 12:43

GOSPODARCZY PRZEGLĄD TYGODNIA: Złoto, ropa i miedź zanotowały w minionym tygodniu potężny wstrząs - to najważniejsze wydarzenie w światowej gospodarce mijających dni. Tymczasem w kraju premier pokazał, że w rządzie warto rozmawiać.

  • Wydarzeniem tygodnia była w Polsce bez wątpienia wymiana zderzaków dokonana przez premiera. Donald Tusk zdemontował Mikołaja Budzanowskiego, a zderzakiem skarbu państwa uczynił niejakiego Włodzimierza Karpińskiego. Wiadomo o nim na razie głównie tyle, że był wiceministrem administracji i cyfryzacji, gdzie zajmował się... wyznaniami religijnymi, mniejszościami narodowymi i zagospodarowaniem mienia przejętego od wojsk radzieckich. No to teraz sprawdzi się w biznesie i na rynkach kapitałowych.
  • Premier wymienia zderzaki, bo okazało się, że za jego plecami państwowe firmy dogadują się z Rosją. Donald Tusk zlecił więc innemu ze swoich zderzaków - Bartłomiejowi Sienkiewiczowi - by sprawdził, dlaczego do szefa rządu nie dotarły takie informacje. Wnuk autora "Trylogii" wyśledził, że o memorandum PGNiG z EuRoPol Gazem nie tylko nie wiedział premier, ale nawet nikt nie powiedział o tym Mikołajowi Budzanowskiemu. Bartłomiej Sienkiewicz mógł chyba bardziej się postarać, bo nie odpowiedział na najważniejsze pytanie - dlaczego informacja zatrzymała się w PGNiG? W końcu chyba to powinno być jego zadaniem.
  • Przy tej okazji premier Donald Tusk po raz kolejny przeczołgał koalicjanta. O wymianie zderzaków nic nie powiedział Januszu Piechocińskiemu i wicepremier o zmiany w rządzie musiał podpytywać dziennikarzy. Co więcej, dowiedział się w ten sposób również o tym, że premier chce mu zabrać część zabawek. Donald Tusk umyślił sobie, że stworzy odrębne ministerstwo energetyki, a to działka, która dotąd podlegała Januszowi Piechocińskiemu. PSL znowu przekonuje się, kto rządzi w tej piaskownicy.
  • Tymczasem na świecie po łapach dostają spekulanci. W zeszłym tygodniu pękła bańka na wirtualnej walucie bitcoin, a w minionym tygodniu z hukiem prysły bańki towarowe. Najbardziej spektakularny upadek zaliczyło złoto, które w ciągu niecałych dwóch sesji spadło na wartości o 8 proc., czyli najwięcej od 30 lat. Solidne tąpnięcia widać było też m.in. na rynku ropy, miedzi czy srebra. Która bańka będzie następna?
  • Oby nie polskie obligacje. Na tym rynku tak nabrzmiałego balonu jeszcze nie było. Rentowności dziesięciolatek spadły do 3,5 proc., czyli pobiły kolejny historyczny rekord. Pęd zagranicznych inwestorów do polskich papierów bynajmniej nie jest czymś naturalnym. To po prostu efekt oczekiwań na dalsze obniżki stóp procentowych w NBP, a takie bańki pękają zwykle najłatwiej.
  • Ciekawym wydarzeniem ze świata w minionym tygodniu była też wieść, że Kenneth Rogoff, jeden z najbardziej znanych i szanowanych amerykańskich ekonomistów - mówiąc delikatnie - miał kłopoty z obsługą excela. Trójka jego kolegów po fachu dotarła do arkusza kalkulacyjnego, na którym słynny ekonomista dokonywał obliczeń do swojej książki. Okazało się, że z ciągu liczb często wypadały te, które nie pasowały autorowi do głównej tezy. Ciekawe, czy Rogoff w CV wpisze jeszcze kiedyś "dobrą znajomość MS Office".

Zobacz więcej

Jacek Kowalczyk, dziennikarz "Pulsu Biznesu" / fot. Grzegorz Kawecki

  • Wydarzeniem tygodnia była w Polsce bez wątpienia wymiana zderzaków dokonana przez premiera. Donald Tusk zdemontował Mikołaja Budzanowskiego, a zderzakiem skarbu państwa uczynił niejakiego Włodzimierza Karpińskiego. Wiadomo o nim na razie głównie tyle, że był wiceministrem administracji i cyfryzacji, gdzie zajmował się... wyznaniami religijnymi, mniejszościami narodowymi i zagospodarowaniem mienia przejętego od wojsk radzieckich. No to teraz sprawdzi się w biznesie i na rynkach kapitałowych.
  • Premier wymienia zderzaki, bo okazało się, że za jego plecami państwowe firmy dogadują się z Rosją. Donald Tusk zlecił więc innemu ze swoich zderzaków - Bartłomiejowi Sienkiewiczowi - by sprawdził, dlaczego do szefa rządu nie dotarły takie informacje. Wnuk autora "Trylogii" wyśledził, że o memorandum PGNiG z EuRoPol Gazem nie tylko nie wiedział premier, ale nawet nikt nie powiedział o tym Mikołajowi Budzanowskiemu. Bartłomiej Sienkiewicz mógł chyba bardziej się postarać, bo nie odpowiedział na najważniejsze pytanie - dlaczego informacja zatrzymała się w PGNiG? W końcu chyba to powinno być jego zadaniem.
  • Przy tej okazji premier Donald Tusk po raz kolejny przeczołgał koalicjanta. O wymianie zderzaków nic nie powiedział Januszu Piechocińskiemu i wicepremier o zmiany w rządzie musiał podpytywać dziennikarzy. Co więcej, dowiedział się w ten sposób również o tym, że premier chce mu zabrać część zabawek. Donald Tusk umyślił sobie, że stworzy odrębne ministerstwo energetyki, a to działka, która dotąd podlegała Januszowi Piechocińskiemu. PSL znowu przekonuje się, kto rządzi w tej piaskownicy.
  • Tymczasem na świecie po łapach dostają spekulanci. W zeszłym tygodniu pękła bańka na wirtualnej walucie bitcoin, a w minionym tygodniu z hukiem prysły bańki towarowe. Najbardziej spektakularny upadek zaliczyło złoto, które w ciągu niecałych dwóch sesji spadło na wartości o 8 proc., czyli najwięcej od 30 lat. Solidne tąpnięcia widać było też m.in. na rynku ropy, miedzi czy srebra. Która bańka będzie następna?
  • Oby nie polskie obligacje. Na tym rynku tak nabrzmiałego balonu jeszcze nie było. Rentowności dziesięciolatek spadły do 3,5 proc., czyli pobiły kolejny historyczny rekord. Pęd zagranicznych inwestorów do polskich papierów bynajmniej nie jest czymś naturalnym. To po prostu efekt oczekiwań na dalsze obniżki stóp procentowych w NBP, a takie bańki pękają zwykle najłatwiej.
  • Ciekawym wydarzeniem ze świata w minionym tygodniu była też wieść, że Kenneth Rogoff, jeden z najbardziej znanych i szanowanych amerykańskich ekonomistów - mówiąc delikatnie - miał kłopoty z obsługą excela. Trójka jego kolegów po fachu dotarła do arkusza kalkulacyjnego, na którym słynny ekonomista dokonywał obliczeń do swojej książki. Okazało się, że z ciągu liczb często wypadały te, które nie pasowały autorowi do głównej tezy. Ciekawe, czy Rogoff w CV wpisze jeszcze kiedyś "dobrą znajomość MS Office".

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / GPT: Pękają kolejne bańki