GPW czeka niepewny start po spadkowym finiszu w USA

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 07-02-2008, 08:59

Przebieg sesji za oceanem rozczarował tych wszystkich, którzy liczyli na choćby częściowe zniwelowanie skutków wtorkowego załamania. Mimo dobrego startu zapał do kupowania akcji stopniowo słabł, aż w końcu podaż przeważyła szalę na swoją korzyść. Na szczęście w tej przecenie nie było żadnych dramatycznych akcentów, a jej skala był niewielka w porównaniu z  poprzednią sesją.

Dobrze zapowiadające się odbicie na Wall Street popsuło kilka czynników, wśród których pierwsze miejsce należy chyba przyznać wystąpieniu członka Fed Charlesa Plossera. Wylał on kubeł zimnej wody na inwestorów, wyrażając pogląd, że należy poczekać z kolejnymi obniżkami do czasu ujawnienia się skutków ostatnich redukcji. Podkreślił, że obniżki stóp nie powinny odbywać się kosztem zaniedbania problemu inflacji. Jego zdaniem presja na wzrost inflacji bazowej jest znaczna i ryzyko wzrostu inflacji jest realne, co może zahamować przyszły wzrost gospodarczy.

Po tej wypowiedzi okazało się, że wzrosty Disneya czy JDS Uniphase (o 30 proc.) to za mało, aby utrzymać rynek nad kreską. Podaż przycisnęła szczególnie spółki sektora paliwowego po sporym spadku notowań ropy oraz akcje sieci handlowych. Tutaj powodem były bardzo kiepskie prognozy podane przez sieć Macy's. Po sesji wyniki opublikowało Cisco. Były one zgodne z oczekiwaniami, ale ponieważ prezes Chambers ogłosił ostrożną prognozę na I kw., akcje spółki poszły w dół.

Spadkowe zakończenie sesji w Nowym Jorku odbije się oczywiście na notowaniach akcji w Europie, choć nasilenie negatywnych emocji, a więc i potencjał spadku, będą znacznie mniejsze niż wczoraj. Rynki Azji zareagowały spokojnie na kolejną przecenę w USA, a amerykańskie kontrakty lekko rosną, sugerując zatrzymanie tendencji spadkowej. Kontrakty na Dax zapowiadają spadek indeksu na otwarciu o niespełna 1 proc.

Po tylu szarpanych sesjach inwestorzy są już na pewno zmęczeni dużą zmiennością i raczej nie zdobędą się dzisiaj na mocniejszą reakcję. Taki asekuracyjny styl handlu może dzisiaj dominować na GPW. Jej indeksy powitają dzień w pobliżu poziomu wczorajszego zamknięcia, być może nieco niżej, ale przynajmniej w tej fazie sesji poziom 2900 pkt. naWig20 powinien pozostać niezagrożony. Jest prawdopodobne, że po wczorajszym niewielkim spadku w USA i rosnących amerykańskich kontraktach GPW nie podda się już przecenie, gdyż inwestorzy będą w takich okolicznościach nadal liczyć na poprawę sytuacji za oceanem. Gdyby jednak sprawy wzięły zły obrót, najgłębszym wsparciem dla Wig20 pozostaje obecnie poziom wczorajszego dołka, czyli rejon 2865 pkt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane