GPW dostanie szansę ataku na lukę bessy

Włodzimierz Uniszewski
06-03-2008, 09:01

Niewiele brakowało, by amerykańskie indeksy zaliczyły wczoraj piąty z rzędu spadek. Jednak mimo wielu przeciwności zdołały zakończyć dzień na plusie.

To osiągnięcie robi wrażenie, jeśli wziąć pod uwagę, że ponownie rozszalała się surowcowa hossa, a ropa kolejny raz poprawiła swój cenowy rekord. Rynek akcji zwykle źle znosił silne zwyżki tego nośnika energii. Tym razem jednak zgodnie z regułą¸ że co nie zabija, wzmacnia właśnie drożejące walory spółek surowcowych wyprowadziły główne indeksy nad kreskę. Popyt dopisał też w sektorze technologicznym.

Najtwardszy dla inwestorów orzech do zgryzienia pochodził z sektora finansowego. Długo oczekiwany plan ratunkowy dla Ambac okazał się niespodziewanie niewypałem i zamiast pomóc, zaszkodził rykowi. Okazało się, że banki nie chcą wystąpić w roli hojnych wujków i zasilić walczącą o utrzymanie najwyższego ratingu spółkę kwotą 3 mld. dolarów. Zamiast tego Ambac ogłosi emisję akcji i innych papierów udziałowych na łączną kwotę tylko 1,5 mld. USD. To od razu sprowokowało spekulacje, że będzie to kwota niedostateczna, a los emisji niepewny. Kurs spółki spadł niemal 19 proc. Po ogłoszeniu szczegółów planu indeksy tąpnęły, ale ostatnie słowo należało do popytu. Akcje kupowano mimo niewesołego obrazu gospodarki odmalowanego w Beżowej Księdze Fed. W lutym spadały zamówienia w przemyśle, słabł popyt konsumpcyjny, a rynek nieruchomości był pogrążony w kryzysie.

Zademonstrowana wczoraj odporność amerykańskich inwestorów na złe wieści na pewno rozczaruje wielu amatorów zarabiania na spadkach, ale niestety dla nich za oceanem nadal dominuje być może niesłuszne przekonanie, że akcje są długoterminowo najlepszą z możliwych inwestycji. Dlatego mało kto martwi się tracącym szybko na wartości dolarem, skoro dzięki temu rośnie amerykański eksport, ani spadającymi realnie płacami gorzej uposażonych obywateli, skoro pomaga to firmom osiągać duże zyski.

W Warszawie oczywiście takiego upartego optymizmu nie widać, ale wzrost na Wall Street powinien dzisiaj pomóc choćby w utrzymaniu indeksów w bezpiecznej odległości od najniższego tegorocznego zamknięcia. Wczorajsza zwyżka pod sam koniec sesji była nieco na wyrost i napędzała ją w znacznej mierze ucieczka niedźwiedzi z rynku kontraktów, ale nie można powiedzieć, by rynek przestał być już wyprzedany. Wig20 znajduje się teraz  dokładnie na granicy poniedziałkowej luki bessy. Atak na nią byłby doskonałym sposobem na poprawienie klimatu inwestycyjnego na GPW. To jednak nie nastąpi bez wyraźnego impulsu z zagranicy. Giełdy azjatyckie zareagowały umiarkowanymi wzrostami na poprawę sytuacji za oceanem. Kontrakty na indeks DJI zyskują obecnie ok. 30 pkt. i sugerują możliwość kontynuacji wczorajszego kierunku. To może jednak nie wystarczyć, by dostatecznie ośmielić popyt w Warszawie. Na początek sukcesem byłaby już obrona wczorajszego zamknięcia. Silnym wsparciem dla Wig20 może być dzisiaj KGHM po dużym podskoku ceny miedzi ponad poziom 8700 USD/t. Pierwsze skrzypce powinny zatem grać spółki surowce i jeśli tylko banki, szczególnie Pekao, nie zaczną korygować wczorajszej sporej zwyżki, indeks ma szansę umocnić się ponad poziomem 2900 pkt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / GPW dostanie szansę ataku na lukę bessy