GPW: korekta po efekcie stycznia

Tomasz Furman
11-02-2002, 00:00

Po efekcie stycznia na warszawskiej giełdzie musiała w końcu pojawić się korekta. Tak stało się właśnie w pierwszym tygodniu lutego, w czym niewątpliwie pomogły spadki odnotowywane na parkietach zagranicznych oraz mniejsza aktywność otwartych funduszy emerytalnych.

W styczniu przez cztery tygodnie z kolei na GPW dominowała strona kupująca, w dużym stopniu reprezentowana przez OFE. W lutym do głosu doszli jednak sprzedający, co po części również jest zasługą funduszy. Ta grupa graczy dysponowała już mniejszymi środkami, nie przyczyniając się jednocześnie do utrzymania popytu na wcześniejszym poziomie. Na zmiany cen w Warszawie pewien wpływ miały nie najlepsze nastroje na rynkach zagranicznych. Negatywnie na notowania oddziaływały także informacje płynące z samych spółek.

Przez rynek szczególnie źle odebrane zostały wiadomości dotyczące sporu między osobami reprezentującymi Skarb Państwa a władzami PKN Orlen.

— Znacząca przecena akcji spółki, zwłaszcza podczas czwartkowej sesji, to efekt braku akceptacji reguł polegających na mieszaniu polityki z biznesem. Zatrzymanie Andrzeja Modrzejewskiego, prezesa koncernu, zostało właśnie w taki sposób odebrane przez ogół inwestorów, w tym przede wszystkim przez graczy zagranicznych — uważa Michał Orlicz, makler papierów wartościowych profit4U DM.

Do spadków mogły przyczynić się również informacje dotyczące zmian w PKN Orlen. Chodziło zwłaszcza o roszady, jakie planowano dokonać we władzach spółki, oraz o przyszłą działalność grupy kapitałowej. Wreszcie w piątek zmiany te nastąpiły, a Andrzej Modrzejewski pełniący funkcję prezesa PKN Orlen od 1999 roku został odwołany. Na dodatek wciąż nie wiadomo, kto zostanie inwestorem strategicznym koncernu i czy w ogóle dojdzie do pozyskania partnera.

Podczas ostatnich sesji dużej przecenie uległy także akcje BZ WBK. W tym przypadku winą za złe notowania banku obarcza się głównego akcjonariusza.

— Defraudacja 750 mln dolarów przez maklera irlandzkiej grupy AIB wywołała nie tylko przeceny tego banku, ale również podmiotów od niego zależnych. Inwestorzy obawiali się, że znaczące pogorszenie zysków głównego akcjonariusza wpłynie także na sytuację BZ WBK, zwłaszcza w zakresie planowanych inwestycji — twierdzi Michał Orlicz.

Reakcja ta nie była oparta na racjonalnych przesłankach ale raczej miała podłoże psychologiczne. Z tego też powodu w dłuższej perspektywie defraudacja nie powinna już wpływać na notowania BZ WBK.

Spadki, jakie dotknęły cały rynek, w niewielkim stopniu niwelowały dobre informacje. Przynajmniej teoretycznie pozytywny wpływ na notowania Elektrimu powinny mieć zmiany w zarządzie, który dodatkowo wnioskował o wstrzymanie postępowania przeciwko BRE Bankowi. Wcześniej informację dotyczącą popełnienia przestępstwa złożył zarząd kierowany przez Waldemara Siwaka. Mimo pojawienia się oczekiwanych wiadomości, cena walorów Elektrimu nadal spadała. Działo się tak przy dość niskich obrotach, co może sugerować, że dla większości graczy jest to nadal za mało, by podejmować gwałtowne ruchy. Nie można również wykluczyć, że rynek czeka na dalsze sygnały dotyczące naprawy sytuacji przedsiębiorstwa, zwłaszcza w zakresie ugody z wierzycielami.

Na wartości traciły także akcje KGHM, chociaż ich kurs zachowywał się mocniej niż in- deksy.

— W ostatnich dniach na światowych rynkach miedzi można zaobserwować wzrost cen. Dla KGHM, który w 2001 r. nie mógł pochwalić się dobrymi wynikami m.in. ze względu na konieczność utworzenia ogromnych rezerw, są to informacje dobre — mówi Michał Orlicz.

W jego opinii, jeżeli taka tendencja utrzyma się, to można oczekiwać poprawy przychodów ze sprzedaży i zysków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Furman

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / GPW: korekta po efekcie stycznia