GPW nie poniesie szkód po spadku w USA

Włodzimierz Uniszewski
05-02-2008, 08:53

Chociaż wynik niedzielnego finału ligi futbolu amerykańskiego sugeruje - zgodnie z anegdotycznym wskaźnikiem Super Bowl - że reszta roku na giełdzie będzie należała do byków, wczoraj nowojorski rynek uległ w końcu korekcie.

Nie było jednak mowy o panice, a obroty uplasowały się  znacznie poniżej średniej. Spadek nie wzbudził większych emocji, gdyż był powszechnie spodziewany. Próba korekty miała już miejsce w piątek, ale zrealizowała się nieco później. Na razie wzrostowa fala zainicjowana po ratunkowym cięciu stóp przez Fed ma się całkiem dobrze i dopiero kolejne spadki zasiałyby poważniejsze wątpliwości w umysłach graczy. Tymczasem zanosi się bardziej na konsolidację – jak zwykle wkrótce po analogicznych ruchach Fed przeważa taktyka kupowania akcji w każdym dołku w nadziei na szybkie dojście do nowych szczytów. Kontrakty na amerykańskie indeksy sugerują otwarcie bez większej zmiany, podobnie będzie też w przypadku indeksu Dax.

Te nadzieje mają pewną podstawę statystyczną. Indeks S&P500 po sześciu miesiącach od rozpoczęcia cyklu obniżek zyskuje średnio 3 proc. Obecny cykl zaczął się 17 sierpnia, a indeks stracił od tamtej pory ok. 7 proc. Co więcej, na koniec cyklu redukcji indeks był średnio 14 proc. powyżej poziomu z dnia jego rozpoczęcia. Zakładając że cykl zakończy się najdalej w połowie roku, dawałoby to szansę na ponad 20 proc. zysku.

To oczywiście tylko statystyczna zbieżność, ale agresywna polityka i retoryka Fed budzi teraz w inwestorach nadzieję, że to jednak może coś bliższego prawu natury. Dlatego Wall Street z relatywnym spokojem przyjmuje duże spowolnienie wzrostu zysków spółek, szczególnie finansowych, gdzie szkody są największe. Zwykle ok. 20 proc. spółek z s&P500 podaje wyniki niższe od prognoz. Jak dotąd dotyczyło to 27 proc. firm. Nie jest to jednak różnica dramatyczna, a po odjęciu fatalnych wyników sektora finansowego oczekiwany jest mimo wszystko wzrost zysków o ok. 10-12 proc. za IV kw. W sektorze technologicznym nawet o ponad 20 proc.  W kolejnych kwartałach analitycy liczą już na poprawę wyników spółek finansowych.

Ta relatywna równowaga nadziei i strachu na Wall Street powinna stabilizować także rynki europejskie, w tym GPW. Po słabej reakcji rynków Azji na przecenę w USA w Warszawie zanosi się na spokojne otwarcie. Wczoraj Wig20 pokonał lukę bessy na poziomie 3050 pkt., choć pod koniec sesji niebezpiecznie się do niej zbliżył. Jest to jednak raczej poziom symboliczny  - być może zostanie kilkakrotnie naruszony w najbliższych dniach bez większych konsekwencji.

Warto za to przyjrzeć się prostym, lecz przydatnym na szybkim rynku średnim ruchomym. Indeks pokonał już w piątek średnią z 15 sesji i dopiero jej przebicie w dół, nie zaś poziomu 3050 można by uznać za sygnał do zamknięcia długich pozycji. W średnim i długim terminie mamy oczywiście trend spadkowy – do średniej z 45 sesji brakuje ponad 200 pkt., a do 200-sesyjnej – ponad 500 pkt., zatem wszyscy grający w takim horyzoncie czasowym mogą spokojnie odpoczywać z gotówką lub krótkimi pozycjami. Co ciekawe, w takim samym układzie technicznym – między średnią z 15 i 45 sesji – znajdują się indeksy w USA. Należy przyglądać się notowaniom złotego – jego znaczne umocnienie w ostatnich dniach sugeruje wzrost apetytu na polskie aktywa – być może skorzystają na tym także warszawskie akcje.

 

© ℗

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / GPW nie poniesie szkód po spadku w USA