GPW nie sprostała oczekiwaniom

Kamil Zatoński
22-03-2011, 00:00

Euforia po efektownym debiucie niepotrzebnie udzieliła się analitykom, którzy postawili giełdzie zbyt wysoką poprzeczkę.

Kurs warszawskiej giełdy odbija się od dna pomimo słabszych wyników finansowych spółki

Euforia po efektownym debiucie niepotrzebnie udzieliła się analitykom, którzy postawili giełdzie zbyt wysoką poprzeczkę.

W czwartym kwartale GPW zarobiła na czysto 18,2 mln zł, a w całym 2010 r. 94,8 mln zł. To mniej, niż rok wcześniej i kilkanaście procent mniej, niż oczekiwali analitycy ankietowani przez PAP. W październiku ubiegłego roku, przy okazji oferty publicznej giełdy, analitycy prognozowali jednak średnio 92 mln zł zysku giełdy, dopiero później — w grudniu —oczekiwania poszły w górę i przekroczyły 100 mln zł. Najwięksi optymiści liczyli nawet na zarobek powyżej 110 mln zł.

Koszty w górę

Przyczyny niższych zysków giełdy w IV kwartale były takie same, jak w trzecim kwartale, kiedy czysty zysk spadł z 30,2 do 22,2 mln zł: niższe przychody z lokat nadwyżki finansowej (na początku 2010 r. GPW wypłaciła megadywidendę), koszty oferty publicznej (niespodziewanie zostały podwyższone o 9 proc.) i wzrost płac. W samym IV kwartale koszty osobowe zwiększyły się aż o jedną trzecią, licząc kwartał do kwartału i o jedną piątą rok do roku, co władze giełdy tłumaczą przyznaniem nagród dla pracowników w związku z debiutem. Lidia Adamska, członek zarządu spółki ds. finansowych, podkreśliła też, jakim ciężarem dla GPW są opłaty na rzecz rynkowego nadzorcy — Komisji Nadzoru Finansowego. — Chodzi o 15 mln zł rocznie, co stanowi 11 proc. kosztów operacyjnych firmy —precyzuje Lidia Adamska.

Relacja kosztów do dochodów GPW wyniosła w 2010 r. 58 proc., a bez uwzględnienia jednorazowych kosztów IPO sięgnęła 55 proc.

— To poziom dla nas akceptowalny, choć jeśli pojawią się takie możliwości, to oczywiście będziemy chcieli zmniejszyć wartość tego wskaźnika —powiedział Ludwik Sobolewski, szef GPW.

Jego zdaniem, w tym roku powinny rosnąć obroty.

— Liczymy na krótką sprzedaż. Dostrzegamy też wzrost udziału inwestorów zagranicznych w obrotach. Giełda staje się też centrum grawitacyjnym dla spółek z regionu. Inne parkiety są mało aktywne, albo wręcz można zauważyć ich marginalizację — uważa prezes GPW.

Dziś na giełdzie zadebiutuje spółka E-Star, notowana już na rynku w Budapeszcie.

Przychody z obsługi obrotu i opłaty od emitentów to główne źródła dochodów spółki. W 2010 r. sprzedaż sięgnęła 225,6 mln zł i była o 13 proc. wyższa, niż rok wcześniej. Wynik EBITDA zwiększył się o 17 proc. do 122,6 mln zł.

Będzie dywidenda

Na koniec roku GPW miała 108 mln zł w środkach pieniężnych i ekwiwalentach. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by wypłacić akcjonariuszom sowitą dywidendę.

— Jesteśmy skłonni, by proponować w formie dywidendy nawet do 100 proc. zysku netto. Taka decyzja byłaby zgodna z zamierzeniami pozycjonowania GPW jako spółki dywidendowej. Przypominam, że w prospekcie emisyjnym zapowiadaliśmy wypłatę co najmniej 30-50 proc. rocznego zysku —mówi Ludwik Sobolewski.

Prezes GPW zastrzegł, że ewentualny zakup Towarowej Giełdy Energii (TGE) nie będzie miał wpływu na wysokość premii dla akcjonariuszy.

— Ten wydatek będziemy prawdopodobnie finansować środkami zewnętrznymi —mówi Ludwik Sobolewski.

Dodał, że zarząd giełdy jest już "po rozmowach kształtujących pogląd na temat TGE". Nie chciał jednak powiedzieć, kiedy transakcja może zostać sfinalizowana. Przypomnijmy — GPW jest zainteresowana nabyciem większościowego pakietu akcji TGE od m.in. skarbu państwa, spółek energetycznych i Elektrimu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / GPW nie sprostała oczekiwaniom