GPW radzi sobie świetnie bez międzynarodowych funduszy

Anna Borys
opublikowano: 09-02-2007, 00:00

W styczniu z polskiego rynku wyparowało 28 mln USD. Wbrew pozorom, nie jest to duża suma. Niepokój rośnie, kiedy spojrzymy na statystyki poprzedniego roku. Wtedy w styczniu trafiło do nas 235 mln USD.

Zarządzający międzynarodowymi funduszami akcji nie chcą inwestować w Polsce. Obawiają się ryzyka. Na dodatek są przekonani, że papiery na warszawskim parkiecie są zbyt drogie. Nie tylko jednak nasz lokalny, krajowy rynek jest mniej atrakcyjny. Cały region Europy wschodzącej popadł w niełaskę. W styczniu z parkietów tej części kontynentu ulotniło się 203 mln USD, wobec wpływów wysokości 1,67 mld USD rok wcześniej. Rynki, które nadal elektryzują inwestorów, to Rosja, która dostała zastrzyk 25 mln USD, i Turcja, która przyciągnęła 23 mln USD.

Wszystko to każe przypuszczać, że warszawska Giełda Papierów Wartościowych powinna boleśnie odczuć niechęć międzynarodowych zarządzających. Tak się jednak nie dzieje. Najlepiej świadczy o tym wzrost WIG, który w styczniu wyniósł 8,22 proc. Dlaczego? Dopływ międzynarodowego kapitału zneutralizowały rekordowe napływy do krajowych funduszy inwestycyjnych. W ciągu czterech pierwszych tygodni roku TFI dostały zastrzyk 3,9 mld zł. To oznacza wzrost o 25 proc. wobec grudnia 2006 r. Jednocześnie pobity został rekord, który padł w listopadzie o 4 proc. Wygląda na to, że warszawski parkiet staje się coraz bardziej niezależny od nastrojów międzynarodowych. To daje nadzieję, że możliwa korekta w regionie w najbliższym czasie nas nie dotknie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu