GPW: Robi się nerwowo, ale pośpiech jest złym doradcą

08-02-2007, 17:46

Do ostatniej sekundy czwartkowej sesji nerwowa atmosfera towarzyszyła notowaniom akcji spółek ze wszystkich segmentów rynku.

Do ostatniej sekundy czwartkowej sesji nerwowa atmosfera towarzyszyła notowaniom akcji spółek ze wszystkich segmentów rynku. Mocno na wartości traciły i walory rynkowych gigantów, i średniaków, i spółek najmniejszej wielkości.

W czwartek na niekorzyść akcjonariuszy oddziaływał splot kilku negatywnych czynników. Spod wieloletnich szczytów cofnęły się indeksy giełd europejskich, na minusie rozpoczęła się czwartkowa sesja na Wall Street. Taniała też miedź i osłabiał się złoty wobec euro i dolara. W takiej sytuacji spadek na GPW był nieunikniony. Gracze zadają sobie pytanie: czy to już koniec giełdowej hossy?

Na odpowiedź przyjdzie jednak poczekać. Po jednym dniu nie można wiarygodnie odpowiedzieć na tak fundamentalne pytanie. Negatywne przesłanki płynące z przebiegu czwartkowej sesji muszą zostać potwierdzone (lub zanegowane) w kolejnych dniach. Styl czwartkowego zjazdu giełdowych indeksów napawa pesymizmem. Ale są też i przesłanki wlewające otuchę w serca posiadaczy akcji.

Na dobrą sprawę byki nie próbowały się bronić przez większą część sesji. Minimalne zaangażowanie kupujących poskutkowało niskimi obrotami. To dobrze. Oznacza to, że zniżka w dużej mierze wynikała z odstawienia popytu niż z presji podaży. Już w pierwszych minutach sesji zamknięta została luka hossy z 1 lutego, ale nie wywołało to zasypania rynku przez sprzedających akcje. W dalszej części dnia trwało systematyczne osuwanie przy niskiej aktywności inwestorów.

Popyt obudził się przed końcem, gdy WIG20 dotarł do kolejnej bariery 3400 pkt. W końcówce sesji handel wyraźnie się ożywił, bo byki i niedźwiedzie wzięły się za bary. Kupujący bez większych problemów odparli szturm inwestorów z przeciwnego obozu. Na zamknięciu wartość WIG20 wyniosła 3406,72 pkt.

Czterodniowa konsolidacja WIG20 pod szczytem 3549,33 pkt. zakończyła się wybiciem w dół. To zły sygnał. Prawie 3-procentowa przecena robi wrażenie, lecz jego wymowę osłabia trzeci kolejny spadek obrotów. Wartość czwartkowego handlu akcjami największych spółek podsumowano na 828 mln zł. Z pewnością nie można tego faktu zapisać na konto niedźwiedzi. Na razie więc nie ma co panikować. Bać się będzie można dopiero gdyby kolejne sesje przyniosły kontynuację negatywnej tendencji, lecz przy ponad miliardowych obrotach.

Większe nerwy towarzyszyły notowaniom spółek małych i średnich. Te w ostatnich dniach biły rekordy nie zważając na zauważalną niemoc WIG20. Dlatego reakcja akcjonariuszy spółek tworzących MIDWIG i WIRR musiała być odpowiednio silniejsza. Indeks średniaków zakończył dzień 3,3-procentowym zjazdem, zaś barometr giełdowej drobnicy stracił 4,1 proc.

Najmniejsze straty podczas czwartkowej sesji spośród spółek WIG20 ponieśli akcjonariusze Prokomu. Kurs spadł o 0,4 proc, ale utrzymuje się w pobliżu szczytu 176 zł z połowy stycznia. Najwidoczniej celem akcjonariuszy jest jego poprawienie. Brakuje tylko 6 zł do wyrównania.

Walory BZ WBK potaniały umiarkowanie (-0,8 proc.) piątą kolejną sesję. Na razie można mówić o korekcie przynoszącej realizację zysków, po tym jak ostatniego dnia stycznia akcje były najdroższe w historii kosztując 267,5 zł.

Najgorsze humory po czwartkowej sesji mają akcjonariusze Polimexu-Mostostalu, bo kurs spadł o 7,4 proc. Za jednym zamachem akcje wróciły do poziomu sprzed sześciu dni. W ciągu trzech poprzednich sesji, mimo usilnych starań, nie udało się poprawić rekordu 195,2 zł.

Winą za głęboką (-5,4 proc.) przecenę notowań KGHM obarczyć oczywiście należy korektę na rynku miedzi. Dealerzy prognozują jednak, ze już wkrótce relatywnie niska cena metalu może skłonić inwestorów do spekulacyjnego kupna kruszcu. ASZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / GPW: Robi się nerwowo, ale pośpiech jest złym doradcą