GPW: rynek przełamał linię trendu, ale wrócił nad nią pod koniec sesji

Artur Szymański
19-11-2003, 17:27

Środowe notowania nie miały prawa przynieść wzrostów po dużej przecenie indeksów we wtorek. I nie przyniosły. Spadki zostały natomiast pogłębione. Indeks największych spółek WIG20 zamknął dzień na poziomie 1457,75 pkt tracąc 1,95 proc. Natomiast indeks WIG stracił 1,7 proc. kończąc dzień na poziomie 19 333,50 pkt.

W ciągu dnia spadki były jeszcze głębsze. Najgroźniej sytuacja wyglądała tuż po otwarciu handlu. Wszystko za sprawą wtorkowych notowań na Wall Street. Czwarta z rzędu spadkowa sesja za oceanem doprowadziła we wtorek wieczorem do pogorszenia nastrojów na giełdach zachodnioeuropejskich. Ponieważ nasza giełda była w tym czasie już nie pracowała, więc odrabianie dystansu rozpoczęło się zaraz po otwarciu środowej sesji. WIG20 wystartował na 1,3-proc. minusie i po około pół godzinie zanotowano dzienny dołek na poziomie 1448 pkt. Oznaczało ponad 2-proc. spadek wartości indeksu. Potwierdziły się też niestety obawy o siłę wsparcia na poziomie 19 300–19 340 pkt na WIG-u. Krótko po otwarciu indeks bez trudu przebił linię trendu zapoczątkowanego w kwietniu i doszedł do dna w okolicy 19 225 pkt. Wydawało się, że można już odtrąbić koniec hossy.

Tymczasem popołudniowa część sesji stała pod znakiem powolnego wspinania się indeksów. Odrabianiu porannych strat nie sprzyjała jednak gasnąca aktywność handlujących. Popyt był bardzo słaby. Pełzanie indeksu w górę to raczej efekt mniejszej determinacji sprzedających niż rosnącej siły popytu. WIG20 nie miał nawet szans zbliżyć się do oporu na 1477 pkt wyznaczonym przed dołek z końca września. Spadek indeksów odbył się przy wysokich obrotach, które przekroczyły 400 mln zł. Ponieważ jednak WIG20 zakończył dzień mniej więcej w połowie dziennej amplitudy wahań, więc trudno jednoznacznie wyrokować co do najbliższej przyszłości trendu. Gdyby zamknięcie wypadło w dołku, wówczas wszystko byłoby jasne – koniec hossy byłby pewny. A tak, dzięki wyjściu WIG-u ponad 19 300 pkt. sprawa jest nadal otwarta, choć na razie trudno jest oczekiwać przekonującego powrotu do trendu wzrostowego.

Należy się więc zastanowić nie jak powrócić do wzrostów, lecz w jaki sposób zahamować spadki. Jedynym ratunkiem są Stany. Otwarcie środowego handlu na Wall Street może napawać umiarkowanym optymizmem. Początek sesji przyniósł upragniony wzrost indeksów. Problematyczne jest jednak to czy utrzymają się chociaż przez kilka dni. Nie sprzyja temu rekordowo niski kurs dolara do euro. W pierwszych godzinach środowej sesji notowania europejskiej waluty do dolara pobiły wtorkowy rekord rosnąc do najwyższego poziomu w historii, tj. do 1,1977. Rodzi to obawy o możliwość masowego odwrotu inwestorów z amerykańskich rynków akcji oraz obligacji. Wzrostom z pewnością nie pomoże kolejny skandal na Wall Street. FBI aresztowała 48 dealerów walutowych podejrzanych o oszukiwanie drobnych inwestorów na sumy idące w miliony dolarów.

O czarnej środzie mówić mogą akcjonariusze KGHM. Kurs lubińskiego kombinatu spadł o 5,2 proc. Sprzyja temu taniejąca miedź na światowych rynkach metali. Kiepski dzień miały też Netia i PKN Orlen, które zanotowały około 4-proc. spadki. Wyraźnie straciły też spółki sektora IT. Computerland, Prokom i Softbank spadły solidarnie po około 2,5 proc. Lepiej od rynku dzień zakończyły natomiast TP SA, Orbis, Budimex i Agora. Na tym tle najlepiej zaprezentowały się banki. Wzrosły kursy trzy z pięciu przedstawicieli branży obecnych w portfelu WIG20. Najwięcej zyskał kurs BZ WBK (0,7 proc.), a BPH PBK i BRE Bank zyskały po 0,1 proc. Oprócz nich zyskali także eksporterzy – Dębica i Świecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / GPW: rynek przełamał linię trendu, ale wrócił nad nią pod koniec sesji