GPW skorzystała na globalnej gorączce zakupów

Włodzimierz Uniszewski
01-04-2008, 17:39

Nowy kwartał zaczął się dla inwestorów bardzo obiecująco. Jeśli przyjąć, że jego pierwszy dzień wyznaczył dominującą tendencję na pełne trzy miesiące, rynkowe nastroje na koniec tego okresu mogą być znacznie lepsze niż obecnie. Wzrost na GPW nie był co prawda imponujący w  porównaniu z innymi rynkami, ale Wig20 zamknął się ponad psychologiczną barierą 3000 pkt.

Pierwsze kwadranse notowań nie zapowiadały sukcesu. Informacje o kolejnych odpisach w największych bankach – UBS i Deutsche Bank – kładły się cieniem na rynkach. Chętnych do kupna nie było wielu i indeksy zaczęły dzień pod kreską. Wydawało się, że nie ma szansy, aby Wig20 przebił się przez opór zawieszony na linii 3000 pkt.

Spadkowy scenariusz szybko jednak stracił na aktualności dzięki wyraźnej poprawie nastrojów za granicą. Okazało się, że europejscy inwestorzy są wyjątkowo spragnieni zysków, a nadmiar wolnej gotówki kusi do kupna akcji mimo licznych zagrożeń. Bardzo szybko uaktywnił się popyt, który wyniósł najważniejsze europejskie indeksy nad kreskę, a  problemy banków zbagatelizowano. Pocieszano się zapowiedzią nowej emisji akcji przez UBS w celu odbudowy kapitału, a notowania banku... wzrosły.

Taka reakcja inwestorów dobitnie dowiodła, że w ciągu kilkunastu ostatnich dni radykalnie zmieniła się ich perspektywa postrzegania rynku. Zamiast skupiać się na bieżących negatywnych informacjach wybiegają już myślą znacznie dalej w przyszłość, oczekując poprawy sytuacji. Mało kto zakłada, że po dwóch spadkowych kwartałach z rzędu kolejny również przyniesie rozczarowanie. Te psychologiczne czynniki są obecnie dominujące i one właśnie decydują¸ że inwestorzy kupują na wyścigi chcąc zdążyć przed innymi. Jeśli mamy do czynienia z początkiem większego odbicia, to pośpiech ma uzasadnienie, gdyż wg. statystyk w ciągu trzech pierwszych miesięcy przeciętnej fali wzrostowej zwyżka jest najbardziej dynamiczna, a ryzyko najmniejsze.

W miarę upływu dnia popyt na rynkach zagranicznych był coraz silniejszy, co pomagało GPW. Bez tego wsparcia wiodłoby się jej znacznie gorzej, bo rynek nadal jest wypłukany z kapitału. Po porannym wybiciu w górę indeksy przez długie godziny nie miały energii, by wziąć bardziej aktywny udział w europejskiej zwyżce, a poziom 3000  pkt. nadal stanowił problem dla Wig20, który oscylował wokół niego.

Dopiero ostatnia faza sesji, po wysokim otwarciu na Wall Street, upłynęła w Warszawie pod znakiem większej aktywności popytu. Jego sukces przypieczętował lepszy od prognoz poziom wskaźnika ISM w USA. Wig20 zyskał 1,6 proc., ale kupujący wyraźnie zawiedli w segmencie mniejszych spółek. Silne umocnienie dolara i raptowna przecena surowców odbiły się negatywnie na kursie KGHM. Słaba była też TP. Wśród liderów dominowały banki, choć o dziwo sporo zyskał także PKN mimo zamieszania na rynku surowcowym. Dzisiejszy debiutant, czyli Trakcja Polska SA zyskał na koniec dnia aż 23 proc. Obroty przekroczyły nieznacznie 1,6 mld. zł.

W tej chwili chciwość inwestorów jest znacznie silniejsza od strachu. Popyt na akcje jest silny mimo że sezon kwartalnych raportów już za pasem. Nie zapowiada się on różowo, gdyż spowolnienie gospodarki i spadek popytu wewnętrznego mocno nadgryza wyniki spółek, czego zapewne nie zrównoważy większy wolumen eksportu. Wall Street pozostaje jednak nieczuła na ostrzeżenia analityków, którzy tydzień po tygodniu obniżają szacunki zysków. Tydzień temu dla spółek z indeksu S&P500 spodziewano się spadku zysków o 5,5 proc. Teraz poprzeczkę obniżono do 8,1proc. Największy spadek zysku – rzędu 50 proc. - czeka sektor finansowy. Same spółki też straszą. Prognozy obniżyło 249 firm, a tylko 149 je podniosło. Nawet jeśli analitycy mają teraz skłonność do przesadnej ostrożności, takie zapowiedzi raczej nie powinny cieszyć.

 Dla amerykańskich inwestorów od wartości zysków wypracowanych przez spółki ważniejsza jest jednak w tej obfitość tanich środków, które można zainwestować w akcje. O nadwyżce płynności na rynku świadczy chociażby fakt, że oferta nowej emisji uprzywilejowanych akcji Lehman Brothers wywołała dzisiaj wielkie zainteresowanie. Popyt był tak duży, że bank podniósł wartość oferty z 3 do 4 mld. USD. Obietnica ponad 7 proc. dywidendy i duże dyskonto w stosunku do rynkowej ceny akcji banku zrobiły swoje. Akcje nie mają obecnie atrakcyjnej alternatywy, a zarządzający nie chcą i nie mogą siedzieć miesiącami na gotówce. Żenująco niska rentowność amerykańskich obligacji skarbowych i rosnąca niepewność na rynku surowcowym sprawiają, że wyprzedane akcje wydają się teraz idealnym obiektem spekulacyjnej gry.

 

 


 


 


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / GPW skorzystała na globalnej gorączce zakupów