GPW: To był chudy czwartek dla grubych ryb

15-02-2007, 17:48

Tłusty czwartek przyniósł odchudzenie portfeli akcjonariuszy największych spółek mimo obiecującego początku sesji. Na zamknięciu gracze musieli jednak przełknąć gorzką pigułkę w postaci 0,75-procentowego spadku WIG20.

Tłusty czwartek przyniósł odchudzenie portfeli akcjonariuszy największych spółek mimo obiecującego początku sesji. Na zamknięciu gracze musieli jednak przełknąć gorzką pigułkę w postaci 0,75-procentowego spadku WIG20.

Po środowym rekordzie hossy na Wall Street, w pierwszej godzinie sesji indeks warszawskich blue chipów zwiększył wartość o 0,8 proc. Szybko się jednak ujawnił brak zdecydowania w poczynaniach byków jakby jeszcze nie gotowych do ruszenia śladem Amerykanów. Brak animuszu kupujących wykorzystali inwestorzy nie wierzący w kontynuację wzrostowego trendu. Początkowa zwyżka stała się dla nich dobrą okazją do upłynnienia części posiadanych walorów z nieco wyższego poziomu niż dzień wcześniej.

Czwartkowa sesja była o tyle ważna, że w jej trakcie baza na rynku terminowym przybrała wartość ujemną. I choć na zamknięciu wróciła na +1 pkt, to można powiedzieć o sporym pogorszeniu się nastrojów inwestorów. Spadkowi wartości kontraktów terminowych w końcówce sesji towarzyszył wzrost liczby otwartych pozycji, choć zazwyczaj w schyłkowej fazie notowań obserwujemy lekki spadek LOP. Wynika on z faktu zamykania pozycji przez inwestorów grających tylko podczas jednej sesji.

Tym razem jednak LOP wzrosła, co oznacza przewagę liczebną graczy otwierających krótkie pozycje. Zasadniczo to zła wróżba. Pesymizm podsyca fakt, że naszemu rynkowi nie pomógł ani rekord Dow Jones’a ani też drożejąca miedź. Jedynym jaśniejszym punktem sesji są stosunkowo nieduże obroty 814 mln zł zanotowane na akcjach firm z WIG20. To wartość porównywalna ze środowym prawdziwym handlem (pamiętajmy, że ostateczną wartość wczorajszego handlu zawyżyła transakcja akcjami BPH wartości 587 mln zł), nie świadcząca o masowym pozbywaniu się akcji.

Do udanych czwartkową sesję zaliczą posiadacze akcji GTC, które podrożały o 1,7 proc. do 49,1 zł. Akcjonariusze dewelopera nie zamierzają tolerować korekt dłuższych niż kilka dni. Do czasu publikacji wyników za IV kwartał, które powinny być bardzo dobre, zostało 9 sesji. Do zdobycia jest szczyt 52,5 zł. Inwestorzy PKN Orlen odrabiali straty z poprzedniej sesji, kiedy to pomylili się w ocenie stanu zapasów ropy w USA. Te bowiem spadły zamiast wzrosnąć. A zatem obniżka ceny surowca była nieuzasadniona. Podobnie jak kursu płockiej rafinerii. Dziś poszedł w górę o 0,4 proc. do 46,99 zł.

Po 4,6-proc. spadku notowań Agory za jedną akcję inwestorzy płacą 37,37 zł, czyli tyle co 2 stycznia. W międzyczasie walory wydawcy „GW” warte były 42,75 zł, ale przed podaniem wyników za IV kwartał nie udaje się uchronić przez sporą korektą. Papiery Polimexu-Mostostalu potaniały do 185 zł, czyli o 2,9 proc. W ostatnich dwóch dniach akcje budowlanego koncernu nie cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony akcjonariuszy. W czwartek obroty sięgnęły skromnej kwoty 3,4 mln zł. Tylko Kęty, które za miesiąc opuszczą WIG20, były w tym względzie gorsze. ASZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / GPW: To był chudy czwartek dla grubych ryb