Gra w żołnierzyki

Jacek Zalewski
opublikowano: 30-04-2008, 00:00

Wstrzymywanie przed 3 maja przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego większości (dwunastu z piętnastu) nominacji generalskich, o które występuje minister obrony narodowej Bogdan Klich, jest kolejną potyczką zaciętej wojny o realną władzę w Polsce. Będą one wybuchały jeszcze wielokrotnie, aż do wyborów prezydenckich w 2010 r.

Generalski pat przepowiedziałem już 19 grudnia, w komentarzu zatytułowanym „2:0 dla premiera Tuska, ale to nie koniec meczu”, którego konkluzję zamieszczamy obok. Ów tytuł odnosił się do dwóch cząstkowych zwycięstw szefa rządu — odstawienia prezydenta od udziału w roboczych szczytach Rady Europejskiej (bardzo słusznie) oraz postawienia głowy państwa, czyli zwierzchnika sił zbrojnych, przed faktem dokonanym (wręcz fatalnie) w kwestii terminu wycofania żołnierzy z Iraku. Właśnie irackiego wątku dotyczyła moja złowróżbna teza, że prezydent się na ministrze — a pośrednio na premierze — odegra.

Nadawanie orderów i odznaczeń oraz nominowanie sędziów, profesorów, generałów, ambasadorów etc. należy do wyłącznych kompetencji głowy państwa — niezależnie od tego, że dochodzenie prezydenta do decyzji uregulowane jest procedurami, a w części przypadków konieczna jest kontrasygnata szefa rządu. A zatem — jeśli prezydent Lech Kaczyński się uprze, to orderu czy generalskich wężyków nie ma, i kropka. Notabene Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski również od czasu do czasu blokowali nominacje, zwłaszcza w czułym obszarze służb specjalnych. Kwaśniewski zapierał się np. wobec awansowania na generałów szefa UOP Zbigniewa Nowka (na trwałe) oraz szefa WSI Tadeusza Rusaka (w końcu, po trzech latach, awans podpisał).

Tym razem jednak generalska wstrzemięźliwość prezydenta ma charakter nie incydentalny, lecz strukturalny. Symbolicznie przedłuża rządy w MON prezydenckiego pretorianina Aleksandra Szczygły oraz potwierdza wpływy wiceszefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generała dywizji Romana Polki, który opiniuje wnioski dotyczące kolegów, ale sam się o awanse nie martwi — drugą gwiazdkę otrzymał w ekspresowym tempie, wysługując ją na prezydenckich salonach. Hurtowa blokada awansów zdumiewa, jako że przecież obowiązuje ustawa pragmatyczna, nakazująca jedność wojskowego stanowiska i stopnia — brygadą ma dowodzić generał brygady etc. Nieoficjalnym powodem jest niska ocena kwalifikacji przedstawionych przez MON kandydatów — problem w tym, że lepszych kadr polskie wojsko chwilowo nie ma. Jeśli zwaśnione obozy polityczne nadal będą traktować NATO-wską armię w kategorii ołowianych żołnierzyków — wkrótce i takich zabraknie.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu