Grafiką dobrze rozpoczniesz kolekcję

Weronika Kosmala
opublikowano: 11-03-2015, 00:00

Muzeum Van Gogha w Amsterdamie zapowiedziało, że sprzeda „Słoneczniki” za niecałe 35 tys. USD — skoro to nie żart, musi chodzić o repliki

Chociaż niektóre techniki graficzne nie zmieniły się od kilkuset lat, na rynku znajdziemy ofertę tak szeroką, jak długi jest dystans pomiędzy olejem Van Gogha a oprawionym wydrukiem. Kolekcjonerską wartość może mieć zarówno grafika dokumentacyjna, jak i artystyczna — warto jednak wiedzieć, że w tej drugiej kategorii zmieści się i zakopiański drzeworyt, i plakat kinowy, a nawet grafika cyfrowa.

Rynek grafik daje w długim terminie wzrost stabilny, a nie najszybszy. „Wieczór, melancholia” Edvarda Muncha koresponduje tematycznie z tempem rynku, chociaż jego cena to 1,5 mln USD (5,8 mln zł).
Zobacz więcej

MELANCHOLIA NA AUKCJACH:

Rynek grafik daje w długim terminie wzrost stabilny, a nie najszybszy. „Wieczór, melancholia” Edvarda Muncha koresponduje tematycznie z tempem rynku, chociaż jego cena to 1,5 mln USD (5,8 mln zł). ARC

Renesans w druku

Nie jest zaskoczeniem, że najliczniejszym segmentem rynku jest malarstwo, co do pozostałych kategorii można mieć wątpliwości. Artystyczne odbitki stanowią aż jedną piątą wszystkich sprzedanych w ubiegłym roku pozycji i jednocześnie tylko 3 proc. światowego obrotu — wynika z najnowszego raportu portalu Artprice. Pomimo że w porównaniu z raportami sprzed dekady obroty w tej kategorii wzrosły o 127 proc., prawie 90 proc. druków sprzedaje się poniżej 5 tys. USD (18,9 tys. zł). Pozostały wycinek potrafi natomiast kosztować więcej niż niektóre z obrazów Picassa — takie ceny osiągają właśnie najrzadsze serie jego grafik. Do tego autora należy również historyczny rekord, który padł na początku zeszłego roku — praca „Płacząca kobieta”. Przedstawiająca zdeformowaną twarz Dory Maar grafika wydana została tylko w 15 egzemplarzach, a ten podpisany jako ósmy osiągnął razem z opłatami cenę 5,2 mln USD (19,7 mln zł). Postać w wyraźnej rozpaczy miała być metaforą Hiszpanii tuż po zbombardowaniu przez niemieckie oddziały niewielkiego miasta Guernica. Sensacyjne notowania ze światowych aukcji chyba nigdy jeszcze nie oddały tendencji, które zaobserwować można na całym rynku, a już w szczególności na rynku polskim.

— Mamy pewien renesans. Grafika zaczyna wracać w takiej postaci, w jakiej kiedyś była — komentuje Andrzej Stroka, współwłaściciel warszawskiej Galerii Grafiki i Plakatu. Za etap przejściowy ekspert wskazuje lata młodej polskiej wolności, obfitujące w spektakularne transfery obrazów tradycyjnych polskich malarzy. Głośne sprzedaże skutecznie i na długo odwróciłyuwagę od dużo tańszych rysunków czy grafik.

Nazwiska są w cenie

Wykonywane tradycyjnymi technikami odbitki początkowo powstawały głównie po to, żeby upowszechniać artystyczne warsztaty. Zanim widzom udostępniono pierwsze publiczne zbiory, większość poznawała malarstwo dawnych mistrzów wyłącznie z grafik. Dzisiejsze podejście inwestycyjne w pewnym sensie podważyło dotychczasowy schemat postrzegania — wyższość unikatu nad serią powielonych wzorów. W czasach powszechnej dostępności światowych notowań aukcyjnych kluczowa okazała się możliwość porównywania tak cen, jak i kolekcji, z których pochodzą wystawione obiekty. Grafiki są właśnie tym najbardziej mierzalnym dobrem, które w dodatku jednocześnie może być w prestiżowej muzealnej kolekcji, w domu aukcyjnym na innym kontynencie i w domu inwestora — nad kanapą. W przypadku odbitek ważnych jest kilka parametrów: przede wszystkim wysokość nakładu, sygnowanie, numerowanie i stan zachowania. Intuicyjnie, najcenniejsze są egzemplarze z niskonakładowych serii, numerowanych i sygnowanych, a najmniej wartościowe odbitki pośmiertne powielane do czasu, aż skończy się na nie popyt. Żeby zapobiec spadkom na swoim własnym rynku, wielu artystów po wykonaniu edycji niszczyło matryce. Podchodząc mniej inwestycyjnie — większe, często drukowane już z komputerowych plików serie, dają wielu początkującym kolekcjonerom jedyną szansę posiadania obrazu słynnego artysty. Aukcje grafik w Christie’s odbywają się już od XVIII w., a praktyka pokazuje, że grafiki kupujemy nie dlatego, że są grafikami, ale dlatego, że są grafikami znanych twórców.

Dobre, bo polskie

Przyglądając się cenom druków Francisa Bacona, można stwierdzić, że nie jest to rynek najbardziej przystępny. W maju 2014 r. przedstawiająca corridę litografia wylicytowana została do 80 tys. USD (303 tys. zł). Równie wysoko notowany, przedsiębiorczy Damien Hirst sprzedaje swoje odbitki na stronie internetowej, nawet za 950 GBP (5,4 tys. zł). Ceny klasyków polskiej awangardy, podobnie jak rodzimych mistrzów plakatu, bliższe są w tym gronie Hirstowi niż Baconowi.

— Jeżeli nie mówimy o takich nazwiskach, jak Lautrec czy Picasso, rozbieżność cenowa jest wysoka. Prace z limitowanych nakładów mogą kosztować i 80 zł, i 8 tys. zł — tłumaczy Andrzej Stroka. Pojedyncze tytuły takich autorów, jak Jan Lenica, Jan Młodożeniec czy Waldemar Świerzy, osiągały już ceny powyżej 10 tys. zł. Co może zaskakiwać, ceny polskiego rynku plakatu zawdzięczają zwyżkę modzie na plakat amerykański. W przeciwieństwie do niektórych trendów w malarstwie to właśnie Amerykanie pierwsi zainteresowali się obrotem filmowym plakatem, pomimo że nie jest to segment osiągający w długim terminie najwyższe przyrosty.

— Zawsze na rynku danego kraju najbardziej popularne są prace rodzimych artystów. Ze względu na ich dostępność, ceny i przystępności tematów — komentuje Andrzej Starmach, marszand prowadzący krakowską Galerię Starmach. Paradoksalnie, może właśnie polskie prace dadzą nam też więcej zarobić. Porównując Tarasina czy Nowosielskiego do Miró czy Chagalla, można stwierdzić, że na odbitkach dwóch ostatnich specjalnego zwrotu trudno oczekiwać przez następnych 50 lat. Chociaż kataloński malarz Joan Miró kojarzony jest z poezją i nastrojowością, rynek grafik potraktował jak prawdziwy biznesmen — asystent podawał mu kartki, mistrz sygnował, a potem drukowano po kilka kilkutysięcznych nakładów.

3,8 tys. zł Taka była w 2014 r. średnia cena serigrafii Jerzego Nowosielskiego. Wcześniej zdarzały się też aukcje, na których ceny wzrosły do kilkunastu tysięcy złotych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy