Na europejskie pensje poczekamy pół wieku

opublikowano: 04-12-2019, 12:10
aktualizacja: 04-12-2019, 14:33

Polskim pensjom ciągle daleko do unijnej średniej — wynika z opracowania firmy konsultingowej Grant Thornton.

Ostatnie trzy lata przyniosły znaczne przyspieszenie pensji Polaków w relacji do reszty państw UE. Do średniej unijnej ciągle nam jednak daleko - to najważniejsze wnioski z opracowania firmy konsultingowej Grant Thornton.

Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton
Zobacz więcej

Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton fot. WM, Puls Biznesu

Założeniem Salary Catch Up Index jest symulacja wzrostu wynagrodzeń w kolejnych latach oparta na średnich wynagrodzeniach dla każdego z państw w trzech ostatnich latach. Podczas pierwszej edycji raportu w zeszłym roku pod uwagę brano dynamikę wynagrodzeń w latach 2014-16. W tej edycji uwzględniono statystyki Eurostatu za lata 2016-18.

Okazuje się, że w latach 2016-18 realne wynagrodzenia (po uwzględnieniu inflacji) rosły w Polsce znacznie szybciej niż w reszcie państw UE - średnia krajowa rosła nad Wisłą w tempie 4,66 proc. rocznie, a unijna tylko o 2,58 proc. Jedynie Bułgaria, Rumunia, Litwa, Łotwa i Węgry notowały szybszy wzrost płac. Mimo to, by dogonić unijną średnią Polska musiałaby utrzymać takie tempo wzrostu przez 50 lat. Rewolucja autonomiczna, zmiany klimatu oraz wahania koniunktury powodują jednak, że stawianie takiego założenia byłoby hurraoptymistyczne. 

15 lat po akcesji do UE „nowe” państwa członkowskie nie zdołały dogonić Europy Zachodniej pod względem średniego miesięcznego wynagrodzenia brutto. Najzamożniejszym krajem UE pozostaje Luksemburg ze średnią pensją 4958 EUR. W Niemczech, do których Polacy często lubią się porównywać, mimo przeciętnego rocznego wzrostu w ciągu ostatniej dekady na poziomie zaledwie 1 proc. pensje pozostają na relatywnie wysokim poziomie — średnia wynosi 4212,18 EUR. Najbogatszym krajem naszego regionu jest Słowenia, która może pochwalić się średnią krajową w wysokości 1639,29 EUR. Polacy z wynikiem 1059,71 EUR pozostają jednym z najbiedniejszych społeczeństw UE. 

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Raport Grant Thorntona podkreśla przepaść między „starą” a „nową” Europą, pokazując różnice w sile nabywczej średniego wynagrodzenia. I tak — okazuje się, że przeciętny Polak za miesięczne wynagrodzenie może sobie pozwolić na zakup 891 litrów paliwa, 237 kanapek Big Mac w McDonald’sie lub 163 biletów do kina. Tymczasem przeciętny Europejczyk za średnią płacę może sobie pozwolić na 2163 litry paliwa, 452 kanapki Big Mac lub 348 biletów do kina. 

Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton, zaznacza, że nie należy liczyć na cud i utrzymanie się obecnych trendów przez wiele dziesięcioleci. Trzeba postawić na realne reformy gospodarcze.

— Należy mieć świadomość, że nawet przy korzystnych założeniach, według których Polska utrzymuje kilkakrotnie wyższe tempo płac niż średnio cała UE, perspektywa osiągania przez nasz kraj europejskich zarobków jest bardzo odległa. Aby ten okres skrócić, państwo musi tworzyć korzystne warunki do rozwoju przedsiębiorstw, a przedsiębiorcy muszą dbać o rozwój swoich firm. Jedynym źródłem zamożności jest bowiem praca. Jeśli chcemy zarabiać więcej, są do tego jedynie trzy drogi. Przede wszystkim możemy pracować więcej, np. aktywizując jak największą liczbę osób biernych zawodowo albo później przechodząc na emeryturę, bardziej efektywnie — wytwarzając więcej w tym samym czasie np. dzięki lepszej organizacji pracy, w tym automatyzacji, lub bardziej innowacyjnie — osiągając większą wartość dodaną z wykonywanych prac. Nadal na tych polach istnieją spore rezerwy i zadaniem zarówno państwa, jak przedsiębiorców jest ich maksymalne wykorzystywanie — Tomasz Wróblewski. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu