Grecja będzie wracać jak bumerang?

  • Marek Rogalski
27-01-2012, 11:08

Coraz więcej inwestorów uświadamia sobie, że samo osiągnięcie porozumienia z prywatnymi wierzycielami może okazać się niewystarczające, aby Grecja wyszła z kłopotów.

Tymczasem wola do „pompowania” kolejnych miliardów z publicznej kasy jest coraz mniejsza.  Tymczasem Eurostrefa być może już za kilka miesięcy będzie musiała zmierzyć się z kolejnym problemem, jakim może okazać się Portugalia…
Notowania EUR/USD poddały się jednak korekcie, która miała miejsce wczoraj wieczorem i była kontynuowana w godzinach nocnych - minimum wypadło na 1,3075, a więc w obszarze wskazywanej kilkakrotnie strefy popytowej 1,3030-90. Z jednej strony był to efekt korekty na rynkach po początkowej, niemal euforycznej reakcji na „gołębi” komunikat FED, jaki poznaliśmy w środę wieczorem, a z drugiej efekt wciąż trwającej dyskusji w temacie Grecji i pomału kiełkującego wątku Portugalii. W pierwszym przypadku warto zwrócić uwagę na słowa unijnego komisarza ds. gospodarczo-walutowych, którego zdaniem warto by rozważyć zwiększenie skali publicznej pomocy – przyjęty na jesieni ub.r. plan zakłada drugi „bailout” w kwocie 130 mld EUR. Tymczasem to może być trudne, biorąc pod uwagę chociażby krytyczne stanowisko niemieckiej kanclerz w tej sprawie.

Czy, zatem Olli Rehn miał na myśli zaangażowanie się Europejskiego Banku Centralnego w grecki „haircut”, którego warunki od kilku tygodni negocjują prywatni inwestorzy? Tego nie chciał komentować, ale już słowa szefa Eurogrupy pokazują, że temat udziału ECB w tej operacji nie należy zupełnie odrzucać. Zdaniem J.C. Junckera bank centralny na tej operacji by nie stracił, gdyż nabywał greckie papiery z dyskontem (skala zaangażowania się ECB to 40-50 mld EUR). Wprawdzie przedstawiciele ECB nieformalnie stanowczo odrzucili taką możliwość jeszcze w środę wieczorem, to pada coraz więcej głosów, że aby doprowadzić kwestię negocjacji ws. umorzenia greckiego długu do końca. Tym samym być może jakaś forma kompromisu może okazać się konieczna (pomijam tutaj kwestie wygłaszanych publicznie nacisków, które mogą zostać odebrane jako naruszanie niezależności banku centralnego). Wprawdzie po wczorajszej, kolejnej już turze negocjacji greckiego rządu z prywatnymi wierzycielami, napłynęły informacje, jakoby „pewne postępy” zostały poczynione, to nie ma pewności, czy ostateczne ustalenia zapadną w ten weekend. To może sprawić, że chęć do zakupów euro może być dzisiaj mniejsza – niemniej wydaje się, że prędzej, czy później kwestia grecka zostanie domknięta i oczekiwanie na mocniejszy spadek wspólnej waluty z tego tytułu może okazać się błędne.

Zupełnie innym tematem jest Portugalia. Wprawdzie dzisiaj rano zwyżka rentowności tamtejszych obligacji została chwilowo zatrzymana, ale po rynku krąży coraz więcej spekulacji nt. możliwego drugiego „bailoutu”. To może nie byłoby aż takim problemem biorąc pod uwagę, że środki na to znalazły by się w funduszach EFSF, czy też ESM, ale o wiele bardziej niepokoić może dyskusja nt. związanych z tym warunków – w opinii niemieckiego instytutu ekonomicznego z Kiel na który powołuje się dzisiaj dziennik The Telegraph, konieczne mogłoby okazać się nawet 50 proc. umorzenie portugalskich długów. A to już może być spory problem dla rządów Niemiec, Francji i Hiszpanii (to one są najbardziej zaangażowane na tamtejszym rynku), a także dla sektora prywatnego. I to być może w największym stopniu, jeżeli na wzór Grecji instytucje publiczne będą wyłączone z operacji „strzyżenia” długów. To pokazuje dlaczego obecna dyskusja w temacie greckim jest tak ważna.

Dzisiaj w kalendarzu mamy dane z USA – wstępny odczyt PKB za IV kwartał (godz. 14:30) i nastroje konsumenckie Uniwersytetu Michigan (godz. 15:55). Szacunki mówią o wzroście rzędu 3,0 proc. w ujęciu zaanualizowanym (lepszy, zostanie odebrany na korzyść dla giełd i tym samym osłabi dolara), z kolei wstępne prognozy indeksu nastrojów w styczniu to 74,1 pkt. (ich interpretacja jest analogiczna do powyższej).

Ujęcie techniczne EUR/USD pokazuje, że mimo wczorajszego naruszenia oporu na 1,3145, jego rola jest nadal istotna. Silne wsparcie to strefa popytowa 1,3030-90, której naruszenie w najbliższym czasie jest mało realne. Perspektywa testowania okolic 1,3200-1,3250 wyznaczanych przez strefę podażową widoczną na wykresie jest nadal aktualna, chociaż może być to trudne w dniu dzisiejszym. Wydaje się, że po południu EUR/USD może testować okolice wspomnianego już oporu na 1,3145, a być może nawet ją minimalnie naruszyć. Część inwestorów może jednak zaczekać z ponownymi zakupami EUR do poniedziałku, obawiając się dzisiaj wieczorem ewentualnej decyzji agencji Fitch dotyczącej ratingów dla 6 krajów strefy euro (powinna zapaść do końca stycznia). Zaplanowany na poniedziałek szczyt państw Unii Europejskiej, dodatkowo poprzedzony spotkaniem Merkel-Monti-Sarkozy, raczej nie będzie miał większego wpływu – temat Grecji nie będzie tam poruszany, a kwestie związane z nowym paktem fiskalnym dla strefy euro i tak pewnie będą jeszcze dopracowywane (do marca).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Grecja będzie wracać jak bumerang?