Grecja na dobrej drodze do osiągnięcia porozumienia, ale…

  • Marek Rogalski
opublikowano: 08-02-2012, 12:06

… czy też nie będzie ono już w cenach? Wczoraj po południu rynki poszły mocno w górę – jedni inwestorzy zdawali się kupować to, że liderzy greckich partii politycznych zostali postawieni pod ścianą przez społeczność międzynarodową i własnego premiera; drudzy po prostu woleli zredukować część krótkich pozycji „grających” wcześniej na chaotyczny upadek Hellady.

W centrum uwagi:
EUR/USD – co oznacza przełamanie poziomu 1,3250?
GBP/USD –  ponad kluczowym 1,5910

EUR/CHF -  wybicie zostało potwierdzone, co dalej?
We wczorajszym rannym komentarzu zwracałem uwagę na rosnące prawdopodobieństwo zaistnienia pozytywnego scenariusza. Co zmieniło się od wczoraj? Przede wszystkim greccy liderzy polityczni dali sobie kolejny dzień na „narady we własnym gronie partyjnym”, co można odbierać jako czas na wypracowanie mocnych argumentów dla coraz wyraźniej buntującego się greckiego społeczeństwa, dlaczego konieczna jest akceptacja kolejnych wyrzeczeń. Na to, że cięcia minimalnej płacy mogą być lepsze od alternatywy w postaci powrotu do mocno zdewaluowanej drachmy, pisałem jeszcze w poniedziałek. Wprawdzie premier Lukas Papademos cały czas rozmawia z liderami trzech ugrupowań: Nowej Demokracji, PASOK i LAOS, ale faktycznie liczy się zdanie tylko jednej osoby – Antonisa Samarasa, 60-letniego lidera ND, który według ostatnich sondaży ma szanse zostać nowym premierem po zaplanowanych na kwiecień wyborach parlamentarnych. Wczorajsze posunięcie Lukasa Papademosa, który zapowiedział, iż rząd przygotuje gotową umowę ws. warunków przyjęcia drugiego pakietu pomocowego od UE i MFW w wysokości 130 mld EUR, tak aby faktycznie przedstawić ją gotową do podpisu politycznym liderom, to bardzo dobry ruch. Samaras stoi teraz faktycznie „pod ścianą” – z jednej strony widzi coraz większe protesty ulicy, która paradoksalnie nie chce reform, ale chce utrzymania euro, a z drugiej ma świadomość, że to on będzie ponosił odpowiedzialność za wpędzenie kraju w gospodarczą katastrofę (większą od obecnej). Według greckich mediów (SKAI) spotkanie z greckimi liderami ma rozpocząć się około godz. 14.00, a sam dokument przygotowany przez rząd liczy ponoć aż 32 strony. Co ciekawe, inne źródła (NET.TV) twierdzą, że w grę wchodzą też indywidualne spotkania szefów greckich partii z przedstawicielami misji kontrolnej Troiki (na co miałaby nalegać sama Troika) – może to mieć związek z przygotowanym raportem po misji kontrolnej, którego główne założenia są podobno już gotowe (zdaniem greckich mediów to około 50 stron tekstu) i jutro mają trafić na biurko niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. Czy raport Troiki nie jest najlepszy i przedstawiciele MFW/KE/ECB po prostu oczekują mocnych gwarancji od greckich polityków, że porządnie wezmą się za reformy? Zobaczymy. W każdym razie większą aktywność w temacie chęci znalezienia ewentualnego kompromisu zaczyna wykazywać społeczność międzynarodowa – o takiej możliwości pisałem w raporcie z poniedziałku i wtorku zwracając uwagę, iż wszystko zaczyna rozbijać się o dodatkowe oszczędności w kwocie 0,5 proc. greckiego PKB (jeżeli wierzyć, że politycy mieliby w weekend zgodzić się na oszczędności rzędu 1,5 proc. PKB wobec wymaganych 2 proc. PKB). Dzisiejszy Wall Street Journal pisze o możliwym kompromisie ze strony Europejskiego Banku Centralnego (pierwsze plotki zaczęły krążyć po rynku wczoraj wieczorem). ECB miałby podobno zgodzić się na przeniesienie części posiadanych przez siebie greckich obligacji (skupowanych w ostatnich 2 latach na rynku wtórnym z dyskontem) do funduszu ratunkowego EFSF, ale przy akceptacji niższych wycen względem nominału. Na tym zabiegu „księgowym” ECB by nie stracił, ale w zamian udałoby się wygospodarować ponad 11 mld EUR umorzenia długu Grecji. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo – pewne jest jednak, że naciski na ECB w tej sprawie były prowadzone od blisko 2 tygodni. Kolejne rewelacje przynosi dzisiejszy Financial Times Deutschland, twierdząc, że niemiecki rząd rozważa ponoć zwiększenie pakietu pomocowego dla Grecji – to znów domysły, chociaż tłumaczące dzisiejszy ruch w dół na niemieckich bundach. Pewne są tylko wczorajsze słowa niemieckiej kanclerz, która dała do zrozumienia, iż Niemcy nie będą działać w celu wypchnięcia Grecji ze strefy euro (dementując tym samym wcześniejsze insynuacje prasowe).

EUR/USD – co oznacza przełamanie poziomu 1,3250?
Sytuacja techniczna uległa na przestrzeni ostatnich 48 godzin diametralnej zmianie. Jeszcze w poniedziałek rynek bronił wsparcia na 1,3030, a sytuacja na koszykach BOSSA_USD i BOSSA_EUR zapowiadała rosnące ryzyko wybicia dołem i sygnału do większych zniżek EUR/USD. Pewnym sygnałem, że coś zaczyna się w tej materii zmieniać, była udana obrona wsparcia na 1,3030 i późniejszy ruch ponad poziom 1,3145. W efekcie już wczoraj rano można było postawić, właściwe jak się później okazało wnioski, iż czeka nas zwyżka w okolice 1,3230. Trudno było jednak założyć, że dojdzie do wybicia ponad w/w poziom wyznaczany przez zeszłotygodniowe maksima i złamanie bariery 1,3250, będącej górnym ograniczeniem strefy oporu 1,3200-1,3250 wskazywanej od dawna na wykresach. Teraz rejon 1,3250 stał się mocnym wsparciem, a zwyżka sięgnęła dzisiaj okolic 1,3290. Tym samym doszło do naruszenia widocznej na tygodniowym wykresie tzw. linii szyi potencjalnej formacji RGR, przebiegającej w okolicach 1,3270. Czy to sygnał do dalszych wzrostów? Teoretycznie tak, ujęcia tygodniowe koszyków BOSSA_EUR i BOSSA_USD dają przestrzeń do dalszych zwyżek EUR/USD, a najbliższym oporem mogą okazać się okolice 1,3325 (dolny korpus tygodniowej świecy z początku października ub.r. i szczyty z sierpnia 2010 r. ). Później mamy okolice 1,3380 i 1,3490, czyli blisko 1,35. Tyle, czy wcześniej nie zobaczymy jednak pewnej korekty? Pozytywny scenariusz dla Grecji został już w dużej mierze zdyskontowany. Dalsze utrzymanie wzrostów na EUR/USD będzie, zatem zależeć od wieści z Portugalii, a także kolejnych danych makroekonomicznych ze strefy euro i USA. Dzisiejszy kalendarz jest pusty, z kolei jutro kluczowa okaże się konferencja prasowa szefa ECB. Jeżeli Mario Draghi oddali perspektywę ewentualnej obniżki stóp procentowych, która mogłaby mieć miejsce w marcu lub kwietniu b.r., a także stonuje pojawiające się obawy związane z drugim przetargiem pożyczek LTRO dla banków w końcu lutego, to EUR/USD będzie miał podstawę do wydłużenia ruchu na przyszły tydzień na wspomniane 1,35.

GBP/USD –  ponad kluczowym 1,5910
Wzrost apetytu na ryzyko za sprawą oczekiwań na pozytywne rozstrzygnięcie kwestii greckiej, doprowadził dzisiaj rano do wybicia GBP/USD ponad wskazywany od dawna opór 1,5910 (to górne ograniczenie widocznej na wykresie tygodniowym strefy podażowej 1,5780-1,5910). Czy oznacza to perspektywę rychłego testu okolic 1,60 i ruchu nawet do 1,6120-30 (maksima z października i listopada ub.r.)? Niewykluczone, ale raczej dopiero po jutrzejszym komunikacie Banku Anglii po godz. 13:00 i pozytywnym „przekazie” po konferencji prasowej szefa ECB o godz. 14:30, na co zwracałem uwagę w poprzednim akapicie. W przypadku BOE chodzi oczywiście o ewentualną decyzję w kwestii zwiększenia skali programu skupu aktywów (QE). Oczekuje się jej wzrostu o 50 mld GBP do 325 mld GBP. Oczywiście mocnym bodźcem dla funta byłby fakt, gdyby BOE z tego teraz zrezygnował, wywołując podobne zaskoczenie, jakie miało miejsce wczoraj rano w przypadku Banku Australii, który nie obniżył stóp procentowych o 25 pb., chociaż spodziewało się tego ponad 80 proc. ankietowanych przez agencje ekonomistów.

EUR/CHF -  wybicie zostało potwierdzone, co dalej?
Wczoraj na rynku pojawiły się spekulacje, jakoby SNB rozważał podniesienie minimalnego limitu na EUR/CHF z 1,20 do 1,22. Plotki te zaczęły krążyć po rynku kilka minut przed zaplanowanym na godz. 12:15 wystąpieniem p.o. szefa SNB. Wprawdzie nie zostały one potwierdzone – Thomas Jordan przyznał jedynie, że bank centralny ma nieograniczone możliwości do obrony bariery 1,20 (jednoznacznie dementując pojawiające się w zeszłym tygodniu spekulacje, jakoby politycy chcieliby w tej materii narzucić pewne limity kwotowe). W zasadzie nic nowego, gdyby nie wspomniane na początku plotki – to sygnał, iż na rynek znów zaczynają wracać spekulacje, że SNB mógłby być bardziej aktywny na rynku. A, zatem nawiązując do treści wczorajszego wpisu: „rynek może zacząć dyskontować fakt, iż takie działania będą mieć miejsce wraz z oficjalnym wyborem nowego szefa SNB, co może mieć miejsce w ciągu najbliższych tygodni”, w najbliższych dniach pozostaje czekać na piątkowe dane nt. styczniowej inflacji CPI, które mogą nasilić spekulacje będące w zasadzie zgodne z mandatem banku centralnego – ma on nie dopuścić do utrwalenia się ryzyka deflacji.

Wspomniana wczoraj formacja „2B” z podstawą na 1,2060 zaczyna się realizować. Ważny rejon 1,2135 nie był jeszcze testowany, ale jego wybicie jest kwestią czasu. To może otworzyć drogę ponad opory 1,2160-80 jeszcze w tym tygodniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane