Grecja znów da o sobie znać?

  • Marek Rogalski
opublikowano: 02-03-2012, 11:52

Inwestorzy będą uwzględniać ryzyko związane z trudnościami związanymi z operacją wymiany obligacji. Ten czynnik w połączeniu z drożejącą ropą, może negatywnie ważyć na notowaniach wspólnej waluty w najbliższych dniach.

W centrum uwagi:
EUR/USD: Zasięg z podwójnego szczytu (1,3240) zrealizowany, co dalej?
Nowy pakt fiskalny został dzisiaj zaaprobowany przez szefów 25 rządów państw Unii Europejskiej – reakcji na rynkach nie ma, bo takiego obrotu spraw wszyscy oczekiwali. Inwestorzy dobrze wiedzą, że tak naprawdę kluczowa będzie kwestia jego ratyfikacji przez poszczególne kraje. Dodatkowych emocji w tej sprawie mogą przysporzyć Irlandczycy (ewentualne referendum w maju/czerwcu) i Francuzi (jak Francois Hollande wygra majowe wybory prezydenckie) – szerzej o tym pisałem we wczorajszym komentarzu.

W krótkim terminie kluczowa będzie znów sytuacja w Grecji. Wprawdzie wczoraj ISDA jednogłośnie przyznała, iż na obecną chwilę nie ma podstaw do wypłat odszkodowań z tytułu greckich CDS, to jednak zaznaczyła, iż sytuacja może się zmienić. To sugestia, iż komitet może zebrać się ponownie, jeżeli Grecy wdrożą klauzulę CAC, która zmusi prywatnych wierzycieli do udziału w operacji PSI (wymiany starych obligacji na nowe, która jest elementem procesu umorzenia długu). Dlatego tak ważne, będą informacje, które poznamy 8 marca – okaże się jaki procent wierzycieli chce wziąć udział w operacji. Według ustawy przyjętej przez grecki parlament w dniu 23 lutego, jeżeli będzie ich mniej, niż 90 proc., to klauzula CAC zostanie uruchomiona. Jakie jest rzeczywiste ryzyko takiego scenariusza? Wprawdzie przedstawiciele Troiki byli optymistami i zakładali partycypację w okolicach 95 proc., ale nieoficjalnych informacji pojawiających się na rynku jeszcze w styczniu, wynikało, że „niezadowolonych” może być właśnie około 10 proc. – to w dużej mierze spekulacyjne fundusze hedge, które odkupiły „za grosze” grecki dług od banków i uruchomienie CDS-ów dałoby im szanse na przyzwoite zyski.

Tym samym wszystko rozbije się o tzw. ułamki procent. Świadomość ryzyka, że coś może „pójść nie tak” zdaje się mają ministrowie finansów strefy euro, którzy wczoraj zebrali się w temacie Grecji jeszcze przed oficjalnym szczytem UE.  Oficjalnie przyznano, iż istnieje konieczność zaczekania na „szczegółowe oceny” ze strony Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które powinny pojawić się w przyszłym tygodniu. Konkretnie chodzi o implementację przez Greków 38 kluczowych ustaw, które mają zagwarantować nowe oszczędności. Wprawdzie wysoko postawiony przedstawiciel Eurogrupy przyznał dla „Financial Times”, iż chodzi tu wyłącznie o kwestie techniczne, ale czy nie jest zbiegiem okoliczności fakt, iż ministrowie finansów mają spotkać się ponownie na roboczym spotkaniu 9 marca (dzień po zamknięciu wspomnianej wcześniej listy uczestników greckiej operacji PSI)? Wtedy to ma zostać podjęta ostateczna decyzja w kwestii przekazania Grekom ustalonej kwoty z drugiego pakietu pomocowego, który teoretycznie został zatwierdzony przez Eurogrupę 21 lutego b.r. Z kolei dopiero w dniach 9-15 marca ostateczną decyzję o partycypacji w tym projekcie ma podjąć Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Co ciekawe szef Eurogrupy, J.C.Juncker przyznał wczoraj, że politycy mają przygotowany plan „B” na wypadek problemów z operacją wymiany greckich obligacji, która planowo ma zostać przeprowadzona 10-11 marca. Tylko, dlaczego fiński premier twierdził później, że o niczym takim nie słyszał?
Problem grecki i niepewność przed 8 marca, który wypada w czwartek, może wyraźnie ważyć na notowaniach wspólnej waluty. Część inwestorów może zwracać też uwagę na Holandię, po tym jak wczoraj okazało się, że tamtejszy deficyt budżetowy może w tym roku wzrosnąć do 4,5 proc. PKB, jeżeli tamtejszy rząd nie znajdzie dodatkowych oszczędności na 5-10 mld EUR. Prestiżowy, europejski klub państw z ratingiem AAA może, zatem się skurczyć, zwłaszcza, że wskazuje się na niejasne źródła pochodzenia przyjętych już planów oszczędności na 18 mld EUR do 2015 r. Niemniej największe obawy i to w dłuższym terminie może budzić sytuacja na rynku ropy – pojawiające się spekulacje nt. rychłego ataku prewencyjnego ze strony Izraela na Iran, czy też wczorajsza plotka o wybuchach rurociągu w Arabii Saudyjskiej (została później zdementowana, ale rynek uwierzył w nią dlatego, że obszary roponośne w Arabii są zamieszkane przez szyitów, mogących sprzyjać Iranowi), powodują, że ceny tego surowca niebezpiecznie pną się do góry. Tymczasem droga ropa bardziej zaszkodzi ożywieniu w Europie, a zwłaszcza gospodarkom krajów PIIGS, które teraz aplikują sobie „drakońską terapię fiskalną”, niż Stanom Zjednoczonym, czy Chinom. Niemniej należy odnotować fakt, iż odczyt amerykańskiego ISM dla przemysłu wczoraj negatywnie zaskoczył spadając do 52,4 pkt. w lutym. Widać już negatywny wpływ drogiej ropy?

EUR/USD: Zasięg z podwójnego szczytu (1,3240) zrealizowany, co dalej?
Wczoraj po południu zwracałem uwagę na istotność strefy oporu 1,3330-1,3380, a także na możliwość realizacji scenariusza wybicia z formacji podwójnego szczytu na 1,3485, która powinna skutkować spadkiem w okolice 1,3240. Wspomniany poziom 1,3240 został osiągnięty dzisiaj rano (dokładnie 1,3238) i w ostatnich minutach obserwujemy próbę odbicia. W dzisiejszym kalendarzu jest pusto, dodatkowo mamy też koniec tygodnia, a zatem potencjalną możliwość realizacji zysków z ruchu spadkowego od środy, który wyniósł już ponad 200 pipsów. Tym samym abstrahując od potencjalnych zagrożeń z Grecja i ropą, wymienianych w poprzednim akapicie, a które mogą negatywnie rzutować na notowania w przyszłym tygodniu, to dzisiaj możliwy jest korekcyjny ruch w górę w okolice dolnego ograniczenia wspomnianej na początku strefy 1,3330-1,3380.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane