Grecki właściciel Polbanku łapie oddech

Kamil Zatoński
opublikowano: 04-02-2010, 07:04

Kłopoty Grecji odbijają się negatywnie na  tamtejszych bankach. Mocno doświadczyli tego również akcjonariusze EFG Eurobank Ergasias

Zmniejszenie obaw o sytuację fiskalną Grecji pozwoliło odbić się od dna notowaniom tamtejszych giełdowych banków. Jednym z tych, od których inwestorzy odwrócili się w ostatnich miesiącach najbardziej, był EFG Eurobank Ergasias. Na polskim rynku działa przez oddział pod marką Polbank. Nawet mimo zwyżki kursu o ponad 11 proc. przez ostatnie pięć sesji, strata EFG od początku roku sięga 15 proc. Od ubiegłego tygodnia jest lepiej, a nastroje zaczęły się poprawiać od udanej aukcji greckich obligacji skarbowych.

Klienci Polbanku nie muszą się obawiać. Zwłaszcza że gwarancje, jakimi objęte są ich depozyty, są solidniejsze niż te, które mają lokujący w polskich instytucjach. Jeszcze bowiem w 2008 r., kiedy kryzys w sektorze bankowym sięgał zenitu, a państwa pompowały miliardy euro, by uchronić najważniejsze instytucje, rząd grecki objął gwarancjami 100 proc. depozytów zgromadzonych w rodzimych bankach do wysokości równowartości 100 tys. EUR. Chciał w ten sposób uniknąć sytuacji, w której klienci panicznie wycofywaliby depozyty z banków, co mogłoby je doprowadzić do utraty płynności. Taka gwarancja objęła też Polbank. Tymczasem Bankowy Fundusz Gwarancyjny chroni pieniądze klientów innych polskich banków w 100 proc. tylko do równowartości kwoty 50 tys. EUR.

Więcej w czwartkowym Pulsie Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane