Gronicki: Polska powinna jak najszybciej wejść do strefy euro

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 21-10-2005, 12:06

Polska powinna wejść do strefy euro najszybciej, jak to możliwe. Przy odpowiedniej woli politycznej przyjęcie euro jest wciąż prawdopodobne w 2009 roku - uważa minister finansów Mirosław Gronicki.

Polska powinna wejść do strefy euro najszybciej, jak to możliwe. Przy odpowiedniej woli politycznej przyjęcie euro jest wciąż prawdopodobne w 2009 roku - uważa minister finansów Mirosław Gronicki. Minister obawia się, że zapowiadany przez PiS program "Solidarna Polska" może doprowadzić do wzrostu wydatków publicznych; zastrzega jednak, że na razie ma za mało danych, aby ocenić ten program.

Poniżej tekst rozmowy z Mirosławem Gronickim.

PAP: Dobiega końca pana kadencja na stanowisku ministra finansów.

Jaki jest bilans pana działań?

Mirosław Gronicki: Kiedy obejmowałem funkcję ministra finansów, moim podstawowym zadaniem było uporządkowanie finansów publicznych oraz uspokojenie sytuacji na rynkach finansowych. Można powiedzieć, że to zadanie udało się zrealizować. 

Należy pamiętać, że obejmowałem stanowisko tuż po wstąpieniu Polski do UE. W budżecie na 2004 r. musieliśmy więc stworzyć rezerwy związane z prefinansowaniem i współfinansowaniem projektów unijnych. Zanim zostało to wdrożone, było źle odbierane przez rynki finansowe, ponieważ wiązało się ze wzrostem deficytu. Tymczasem udało się, 2004 rok  zakończyliśmy wyjątkowo spokojnie. Nie było napięć z powodu realizacji budżetu. Nie mieliśmy też problemów z zabezpieczaniem płynności finansowej budżetu, czyli pożyczaniem pieniędzy. To doprowadziło do spadku kosztów pożyczek, a złoty się uspokoił. Przypomnijmy, że obawiano się, iż kurs złotego przekroczy 5 zł w stosunku do euro, tymczasem pod koniec roku zatrzymał się na poziomie nieco wyższym niż 4 zł za euro.

Ważne było też dopięcie budżetu na 2005 rok. Początkowo deficyt dla bieżącego roku miał wynieść 38,8 mld zł, zmniejszyliśmy go do 35 mld zł. Obecnie przewidywane wykonanie to 30,8 mld zł, ale jest szansa, że będzie mniej.   

W tym roku dodatkowe dochody wynikają nie tylko z lepszych od zakładanych przychodów podatkowych, ale przede wszystkim z lepszego zarządzania długiem. Zmieniliśmy strukturę długu i podnieśliśmy poziom bezpieczeństwa. Wyraża się to w tym, że dług tzw. krótkoterminowy stanowi w tej chwili margines, natomiast wydłużyła się zapadalność zarówno długu krajowego, jak i zagranicznego. Drugie źródło dochodów to dywidendy. Gdyby w ubiegłym roku dochody z zysków przedsiębiorstw państwowych były słabe, czyli gdyby źle zarządzano przedsiębiorstwami, nie udałoby się tego zrealizować.

Wyzwaniem było też przygotowanie projektu budżetu na 2006 rok. Nie przewidywałem takiej możliwości, ponieważ wybory miały się odbyć wiosną. Projekt został przygotowany w warunkach przedwyborczych. Uchwalone w ostatnich tygodniach przez Sejm ustawy oraz konieczność waloryzacji rent i emerytur spowodowały dodatkowy koszt fiskalny rzędu 1,4 proc. PKB. Musieliśmy uwzględnić te koszty, by projekt budżetu na 2006 rok był realistyczny.

PAP: Rada Polityki Pieniężnej zarzuca, że rząd w projekcie budżetu na 2006 rok zbyt optymistycznie oszacował wpływy z podatków, które mają wzrosnąć o 9,6 proc. dzięki m.in. lepszej ściągalności. Krytykuje też rozbudowanie wydatków publicznych.

Mirosław Gronicki: Każdy ma swoje prognozy, które można zweryfikować dopiero po upływie określonego czasu. W ubiegłym roku była podobna sytuacja, ale to raczej Rada się pomyliła, a nie my. Wpływy z VAT rosną szybciej, niż wynikałoby to ze wzrostu popytu konsumpcyjnego. Rada chce też mniejszych wydatków, jednak to co mogliśmy obniżyć w istniejących uwarunkowaniach legislacyjnych, obniżyliśmy.

PAP: RPP skrytykowała też zmianę strategii zarządzania długiem w latach 2006-2008. Strategia przewiduje, że część środków pozyskanych ze źródeł zagranicznych zostanie przeznaczona na sfinansowanie wydatków złotowych budżetu państwa. Według Rady, przy obecnej zmienności kursu złotego może to zwiększyć niestabilność relacji długu publicznego do PKB.

Mirosław Gronicki: Uważam, że dotychczas wyczerpaliśmy wszelkie proste reguły rezerwy w zarządzaniu długiem publicznym. Trzeba wykorzystać bardziej skomplikowane metody, które pozwolą na zachowanie dotychczasowego poziomu bezpieczeństwa, a jednocześnie zminimalizują koszty obsługi zadłużenia w dłuższym okresie. Jednocześnie, udział zadłużenia zagranicznego w całym długu publicznym jest na bezpiecznym poziomie. Przykładowo, mało prawdopodobne, ale możliwe osłabienie złotego o 20 proc. mogłoby doprowadzić do zwiększenia relacji długu do PKB o 2,8 pkt procentowego.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Narodowy Bank Polski chce, żeby kurs złotego był płynny. My z kolei chcemy, żeby koszt obsługi zadłużenia był jak najmniejszy. Trzeba więc znaleźć pewien kompromis pomiędzy dwoma punktami widzenia.

PAP: Jednak również PiS zapowiada, że nie będzie realizować zaproponowanej przez Pana resort strategii. PiS krytykuje, że przyczyni się to do aprecjacji złotego, przez co pogorszy rentowność eksportu.

Mirosław Gronicki: Z naszej analizy wynika, że złoty będzie coraz mocniejszy, jednocześnie mamy różnicę między oprocentowaniem tego, co sprzedajemy w kraju, a tego, co sprzedajemy za granicę. Pytanie brzmi, czy lepiej kupić taniej i sprzedać drożej, czy lepiej kupić drożej i sprzedać taniej? Ja jestem za pierwszym podejściem, a PiS - jak się wydaje - za drugim. Jednak kiedy podliczyć koszty, prawdopodobnie przyznają nam rację. Postaram się wyjaśnić tę kwestię z ekspertami PiS, ponieważ dotychczas znam jedynie ich wypowiedzi dla mediów.

PAP: Jak Pan ocenia przygotowaną przez PiS autopoprawkę do projektu budżetu na 2006 rok, zakładającą wprowadzenie tzw. kotwicy budżetowej, czyli stałego przez 4 lata deficytu budżetowego w wysokości 30 mld zł.

Mirosław Gronicki: Trudno się ustosunkować do tych zapowiedzi, ponieważ są na razie mało konkretne. Moim zdaniem, to nie deficyt powinien być kotwicą budżetową. Politycy PiS i PO sami przyznają, że budżet powinien być zarządzany przez cele, powinny być więc wyznaczone zmiany w legislacji. Należy także pamiętać, że do wzrostu deficytu najbardziej przyczynia się nierównowaga między składkami a świadczeniami społecznymi.

Tymczasem proponowane przez PiS zwiększone świadczenia społeczne oznaczają, że albo trzeba komuś coś zabrać po stronie wydatków państwa, albo zwiększyć podatki. Istnieje sprzeczność między postulatem obniżenia podatków, zwiększenia wydatków i zmniejszenia deficytu.

Podkreślam, że jesteśmy objęci procedurą nadmiernego deficytu, każdy program gospodarczy proponowany przez następny rząd musi ją uwzględniać. Nie respektowanie zasad podważyłoby wiarygodność kraju. Nasze wyliczenia pokazują, że przy odpowiednich działaniach jesteśmy w stanie wyjść z procedury nadmiernego deficytu w 2007 roku, czyli obniżyć deficyt do poziomu akceptowanego przez Komisję Europejską, czyli 3 proc. PKB.

PAP: Wielokrotnie mówił Pan, że Polska powinna najwcześniej jak to możliwe przystąpić do strefy euro i że jest to możliwe w 2009 roku, jeśli będzie wola polityczna. Tymczasem z wypowiedzi polityków PiS wynika, że nie nastąpi to zbyt wcześnie. Jakie mogą być konsekwencje odkładania tego w czasie?

Mirosław Gronicki: Wchodząc do UE podpisaliśmy kontrakt, który wyraźnie wskazuje, że w określonym czasie musimy podać termin wejścia do strefy euro. Jesteśmy jedynym krajem wśród 10 nowych członków UE, który nie podał tego terminu. Możliwości wejścia do strefy euro w 2009 czy 2010 roku nadal istnieją. To jest kwestia powiedzenia "tak chcemy". Jednak powiedzenie, że "nie chcemy", wcale nie oznacza, że nie musimy wyjść z procedury nadmiernego deficytu i nie wypełniać kryteriów z Maastricht.

Uważam, że Polska nie ma wyboru, powinniśmy być w strefie euro stosunkowo jak najszybciej. Mamy wielkie zapóźnienia, jeśli chodzi o infrastrukturę i braki kapitałowe, co może być tylko zapełnione poprzez dostęp do taniego źródła kapitału. Korzyści z przyjęcia euro to przede wszystkim likwidacja ryzyka walutowego, likwidacja kosztów transakcyjnych wymiany złotego na euro i obniżenie stóp procentowych. Nowy rząd musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy woli żyć na gorszym poziomie ze złotym, czy na trochę lepszym - z euro.

Monika Matysiak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane