Gronkiewicz-Waltz: PiS chce utrącić moją kandydaturę na prezydenta Warszawy

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 13-03-2006, 11:45

Była prezes NBP, a obecnie posłanka PO  Hanna Gronkiewicz-Waltz oceniła, że zapowiedź powołania sejmowej komisji śledczej ds. działalności NBP oznacza, że PiS próbuje ją zdyskredytować i "utrącić" jej kandydaturę na prezydenta Warszawy.

Była prezes NBP, a obecnie posłanka PO  Hanna Gronkiewicz-Waltz oceniła, że zapowiedź powołania sejmowej komisji śledczej ds. działalności NBP oznacza, że PiS próbuje ją zdyskredytować i "utrącić" jej kandydaturę na prezydenta Warszawy.

    Uchwałę w sprawie powołania komisji zaprezentował w niedzielę szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. Miałaby ona na celu m.in. "zbadanie efektywności działania prezesa NBP i Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) (...) oraz Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego w latach 1989-2006".

    Gronkiewicz-Waltz była prezesem NBP w latach 1992-2000.  "Myślę, że przede wszystkim jest to (powołanie komisji - PAP) chęć utrącenia kandydata na prezydenta Warszawy. (...) Mam szansę wygrać te wybory i w związku z tym trzeba trochę zmniejszyć moją wiarygodność. Mam ogromną wiarygodność również jako prezes NBP i ludzie mi ufają. Kiedy kierowałam NBP, miał on najwyższe zaufanie społeczne po wojsku i po kościele" - powiedziała w poniedziałek rano Gronkiewicz-Waltz w Radiu TOK FM.

    "Jest jakiś ogromny lęk przed tym, żebym nie została prezydentem Warszawy. Chodzi o to, żebym - jeślibym wygrała te wybory - nie zobaczyła tego wszystkiego, czego Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy nie zrobił" - oceniła.

    Drugim powodem dążenia do powołania komisji śledczej - uważa Gronkiewicz-Waltz - jest "osobisty powód pana Gosiewskiego", który "robi wszystko, aby kosztem banków promować Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe".

    Według Gronkiewicz-Waltz, Gosiewski uważany jest w środowisku bankowym za lobbystę SKOK-ów. "To, że promuje tą społeczną formę oszczędzania nie jest samo w sobie złe, natomiast zawsze robi to kosztem banków i kosztem klientów" - powiedziała.

    Zadeklarowała, że gdyby była na miejscu obecnego prezesa NBP Leszka Balcerowicza, tak jak on wykluczyłaby wiceministra finansów Cezarego Mecha z ubiegłotygodniowego posiedzenia Komisji Nadzoru Bankowego.

    "Minister finansów powinien być wdzięczny, że prezes (Balcerowicz) tak zareagował. Pan Mech tyle razy mówił, że jest przeciwny (fuzji), (...) to była klasyczna obrona naszego interesu, żeby UniCredit nie wykorzystał tej sytuacji, którą każdy ma prawo wykorzystać, kiedy sędzia jest nieobiektywny. Oczywiście zrobiłabym podobnie według tych danych, które mam" - zadeklarowała.

    W ostatnią środę KNB nie podjęła decyzji dotyczącej zgody na wykonywanie przez włoski UniCredit prawa głosu z akcji Banku BPH, co jest kluczowe dla przeprowadzenia fuzji między BPH i Pekao. Sam przebieg posiedzenia był burzliwy i wywołał falę krytyki ze strony przedstawicieli rządu.

    Prezes NBP i jednocześnie przewodniczący KNB wykluczył z posiedzenia wiceministra finansów Cezarego Mecha na wniosek UniCredit, gdyż zachodziła wątpliwość co do bezstronności przedstawiciela resortu finansów. Sama Komisja zaś, przewagą głosu przewodniczącego, odrzuciła wniosek skarbu państwa o uczestniczenie w posiedzeniu w charakterze strony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane