Gronkiewicz-Waltz: tylko sąd może pozbawić mnie prezydentury

29-01-2007, 15:02

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że jedynie sąd może stwierdzić wygaśnięcie jej mandatu. Gronkiewicz-Waltz nie spodziewa się wprowadzenia w Warszawie komisarza, dopóki nie zakończy się postępowanie sądowe w jej sprawie.

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że jedynie sąd może stwierdzić wygaśnięcie jej mandatu. Gronkiewicz-Waltz nie spodziewa się wprowadzenia w Warszawie komisarza, dopóki nie zakończy się postępowanie sądowe w jej sprawie.

W poniedziałek przewodniczący Rady Warszawy Lech Jaworski otrzymał od wojewody mazowieckiego pismo wzywające Radę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu Gronkiewicz-Waltz.

"Rada powinna zająć się pismem wojewody. Złożyłam już raz wyjaśnienia przed radnymi; jeżeli będzie taka potrzeba jeszcze raz złożę wyjaśnienia. Mam nadzieję, że będzie uchwała rady o niewygaśnięciu mandatu. Wtedy dalej będzie działać wojewoda. Ja będę odwoływać się od decyzji wojewody do sądu" - powiedziała PAP Gronkiewicz-Waltz.

Przewodniczący Rady ma 30 dni na zwołanie sesji. Jeśli rada nie stwierdzi w tym terminie wygaśnięcia mandatu, wojewoda podejmuje zarządzenie zastępcze. Od niego przysługuje odwołanie do wojewódzkiego sądu administracyjnego i - ewentualnie w II instancji - do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Gronkiewicz-Waltz podkreśliła, że nie spodziewa się wprowadzenia komisarza do Warszawy; w momencie gdy rada nie stwierdzi wygaśnięcia jej mandatu.

"Nie może być wprowadzenia komisarza, bo byłoby to naruszenie prawa. Nie można wykonywać decyzji, jeżeli nie jest zakończony tok postępowania sądowego" - podkreśliła prezydent stolicy w rozmowie z dziennikarzami.

Według niej, komisarza można powołać tylko w trzech przypadkach: rezygnacji prezydenta miasta, popełnienia przez niego przestępstwa, a także w przypadku jego śmierci.

Gronkiewicz-Waltz przypomniała, że komisarz został wprowadzony do Warszawy po rezygnacji Lecha Kaczyńskiego z funkcji prezydenta stolicy w związku z jego wyborem na prezydenta państwa. "Drugi przypadek dotyczy sytuacji, gdy prezydent lub wójt umiera. A trzeci, gdy ktoś popełnił przestępstwo, czyli np. przypadek pana wojewody Dąbrowskiego, nawet jeśli jest to warunkowe umorzenie" - podkreśliła.

W ubiegłym roku sąd ukarał Dąbrowskiego za jazdę rowerem po pijanemu - miał we krwi 0,75 promila alkoholu. W październiku 2006 r. sąd warunkowo umorzył postępowanie na dwa lata i nakazał Dąbrowskiemu wpłacić 4 tysiące złotych na rzecz Centrum Zdrowia Dziecka oraz zabronił mu prowadzenia pojazdów na dwa lata

Gronkiewicz-Waltz uważa, że będzie pełnić funkcję do momentu prawomocnego orzeczenia sądu w jej sprawie. Jak podkreśliła, były takie przypadki np w Siemianowicach, gdzie prezydent mając sprawę w sądzie, pełnił obowiązki, a jego decyzje były ważne.

"W Polsce tak jest, że decyzje administracyjne nie są ostateczne w swojej istotnej masie i po to są sądy administracyjne, aby obywatel miał prawo się skarżyć" - stwierdziła prezydent Warszawy.

Gronkiewicz-Waltz liczy na korzystny dla niej wyrok sądu. "Mam duże podstawy twierdzić, nawet czytając opinie prawników, że jest to oczywiste, iż mam 99-proc. szansę, że sąd orzeknie na moją korzyść" - powiedziała.

Pytana, czy nie lepiej byłoby, gdyby zrezygnowała z funkcji, by uniknąć długiej procedury odpowiedziała, że broni prawa i również prawa obywateli. "Mnie wybrało 400 tys. głosów; natomiast PiS interpretacją urzędnika, który tego nie dopilnował, chce zmienić werdykt wyborców" - oceniła Gronkiewicz-Waltz.

"Jeżeli porównamy wartość, jaką są demokratyczne wybory z jakąś urzędniczą, niepewną decyzją, to większą wartością są oczywiście demokratyczne wybory" - zaznaczyła. Dodał, że nie boi się przegranej w ewentualnych ponownych wyborach. "Dostaję bardzo dużo listów ze wsparciem nawet od ludzi, którzy głosowali na Kazimierza Marcinkiewicza" - powiedziała.

W ocenie Gronkiewicz-Waltz, wojewoda i premier są źle poinformowani o jej sytuacji prawnej. Osobą mającą wpływ na "nierzetelne informowanie" premiera jest - w ocenie Gronkiewicz- Waltz - wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński.

Przypomniała, że Zieliński był burmistrzem stołecznej dzielnicy Śródmieście. "Ma on swój własny interes, żeby tam nie nastąpiły żadne zmiany, żadne kontrole" - oceniła.

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Gronkiewicz-Waltz: tylko sąd może pozbawić mnie prezydentury