Groszowe akcje stają się utrapieniem inwestorów

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 05-04-2002, 00:00

Rośnie grono spółek giełdowych, których akcje warte są miej niż 1 zł. Można więc stać się właścicielem groszowych walorów niemal za bezcen. Jednak potencjalny zysk obarczony jest ogromnym ryzykiem.

Walory niemal 30 spółek znajdujących się w obrocie na GPW, zarówno w notowaniach jednolitych (fixing), jak i ciągłych, kwotowane są poniżej 1 zł. Większość z nich znajduje się na fixingu, stanowiącym margines rynku. Jednak najniższą wartość mają obecne w notowaniach ciągłych walory Lety. Akcje wodzisławskiej spółki zmieniają właściciela po cenie zaledwie 15 groszy. Niski kurs może wydawać się atrakcyjny. Trzeba być jednak ostrożnym. Topnieje bowiem liczba graczy chętnych do nabywania takich walorów ze względu na symboliczną płynność papierów oraz ogromne ryzyko inwestycyjne.

Za drastyczną przeceną, jaka dotknęła groszowe akcje, stoi przede wszystkim dekoniunktura gospodarcza skutkująca pogarszającą się sytuacją finansową przedsiębiorstw. Zjawisko to w największym stopniu dotyczy średnich spółek z przewagą prywatnego kapitału, a rynek bez litości weryfikuje wartość takich papierów. Przeciw znacznej części tych spółek toczą się w sądach postępowania upadłościowe, egzekucyjne lub w najlepszym razie układowe. Na sali sądowej rozstrzygnie się prawdopodobnie też i przyszłość Lety. Po zmianie we władzach spółki w końcu ubiegłego roku, nowy zarząd deklarował ratowanie firmy.

— Rada nadzorcza zobowiązała zarząd do przedstawienia planu naprawczego do 20 grudnia — zapewniał wtedy Wojciech Słomka, obecny prezes Lety.

Po upływie czterech miesięcy plan nie został opublikowany, a walorów spółki konsekwentnie pozbywają się zarówno znaczący akcjonariusze, jak i członkowie władz, co dobitnie świadczy o ocenie szans Lety przez osoby najlepiej orientujące się w jej sytuacji.

— Za kłopotami Lety stoi brak jasnej strategii rozwoju skutkujący częstymi zmianami profilu działalności oraz nadmiernie rozbudowaną grupą kapitałową — ocenia jeden z giełdowych specjalistów.

Jedynie kilka firm z tego grona ma szansę wyjść na prostą. Nadzieja na przetrwanie wiąże się z pozyskaniem inwestora. W takiej sytuacji kurs z pewnością poszybuje w górę, jak chociażby w przypadku Polaru, nad którym kontrolę niedawno przejął Whirlpool. Szanse pozostałych spółek wydają się zdecydowanie mniejsze niż producenta AGD, który w odróżnieniu od innych emitentów dysponuje marką i znaczącymi aktywami. Tymczasem z niektórych groszowych spółek pozostały faktycznie jedynie zapisy księgowe.

Walki o byt nie zaprzestaje Ocean. W kwietniu odbędzie się WZA, na którym akcjonariusze zdecydują o podwyższeniu kapitału zakładowego w drodze emisji 48 mln akcji po cenie nominalnej 1 zł. Emisja będzie skierowana do nowego partnera. Według kodeksu spółek handlowych, ten symboliczny poziom stanowi najniższą wartość nominalną, po jakiej spółka może emitować akcje. Obecnie rynkowa wartość tych walorów oscyluje wokół 0,60 zł. Nowy udziałowiec nie obejmie jednak akcji po cenie 40 proc. wyższej od giełdowej.

— Inwestor pokryje obejmowane akcje wkładem niepieniężnym w postaci wierzytelności banków w stosunku do spółki. Trwają negocjacje inwestora z bankami — mówi Szymon Jachacz, prezes Oceanu.

Mimo że kupowanie groszowych papierów wiąże się ze znacznym ryzykiem, zawsze znajdą się chętni liczący na duży zysk. Wczorajsza rozprawa upadłościowa Oceanu stała się okazją do gwałtownych wahań kursu.

— Straciłem na tych spółkach już tyle, że nie mam innego wyjścia jak tylko liczyć na odbicie kursu. Ocean ma relatywnie największe szanse z tego grona, a jego akcje mają zadowalającą płynność. Na wczorajszy skok ceny czekałem od kilku dni — mówi jeden ze spekulantów.

W porównaniu z zachodnimi rynkami papierów wartościowych, regulamin rodzimej giełdy jest bardzo liberalny w stosunku do groszowych papierów. Nie przewiduje praktycznie żadnych obostrzeń związanych z bardzo niskim kursem walorów.

— Nie planujemy wprowadzenia procedur wycofywania spółek z obrotu ze względu na niski kurs rynkowy lub symboliczną płynność — twierdzi Piotr Szeliga, wiceprezes warszawskiej giełdy.

Przepisy elektronicznego rynku pozagiełdowego Nasdaq przewidują możliwość usunięcia papierów z notowań, w przypadku kiedy wartość akcji utrzymuje się poniżej 1 USD przynajmniej przez trzy miesiące. Wykluczenie z Nasdaq grozi chociażby polskiej Netii, której kwity depozytowe (ADR) oscylują w pobliżu psychologicznego poziomu. Można się domyślać, że stanowisko GPW jest niejako wymuszone marazmem panującym na rynku pierwotnym i brakiem dopływu nowych emitentów.

— Rynek pierwotny nie dostarcza obecnie giełdzie nowych podmiotów. Z tego powodu, co wydaje się zupełnie zrozumiałe, władze GPW nie myślą nawet o restrykcjach wobec takich spółek, ponieważ konsekwencją byłoby znaczne zmniejszenie liczby notowanych akcji — uważa analityk jednego z biur maklerskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Groszowe akcje stają się utrapieniem inwestorów