Groupon w wydaniu PZU i Warty

Mariusz Gawrychowski
24-10-2011, 00:00

Internet i hurt — w ten sposób ubezpieczyciele chcą wykorzystać siłę na rynku części zamiennych, by powalczyć o oszczędności w kosztach naprawy aut

Zakup części zamiennych do samochodów to poważna pozycja w budżetach ubezpieczycieli. Jak wynika z szacunków, rocznie na ten cel wydają około 2 mld zł. Połowa tej kwoty przypada na dwóch najpoważniejszych na rynku graczy: PZU i Wartę. Jak ustalił „Puls Biznesu”, towarzystwa chcą powalczyć o oszczędności i pracują nad wdrożeniem zakupów grupowych części zamiennych dla współpracujących z nimi warsztatów. W tych działaniach Warta o krok wyprzedza większego konkurenta.

— Uruchomiliśmy już pilotaż. Bierze w nim udział dziesięć warsztatów — mówi Rafał Stankiewicz, wiceprezes Warty, odpowiedzialny za likwidację szkód. Ubezpieczyciel będzie kupował od dostawców części i dostarczał je do warsztatów.

— Chcemy wykorzystać siłę, jaką daje nam kwota 250 mln zł, które co roku przeznaczamy na finansowanie zakupów części — podkreśla wiceprezes.

Warta podpisała umowy o współpracy z największymi na rynku niezależnymi dystrybutorami części zamiennych. Wynegocjowała także rabaty.

— Ich wysokość zależy od rodzaju części. Maksymalnie jest to około 30 proc., czyli tyle, ile może otrzymać duży warsztat — mówi Rafał Stankiewicz.

W przyszłości liczy na większe zniżki.

Przetarty szlak

Inną drogą planuje pójść największy polski ubezpieczyciel. Jak twierdzi Radosław Bedyński, dyrektor ds. likwidacji szkód komunikacyjnych i majątkowych w PZU, inspiracją dla niego jest globalny Groupon. Spółka pracuje bowiem nad stworzeniem platformy internetowej, za pośrednictwem której warsztaty będą zamawiały części. Na razie nie zapadła decyzja, czy stworzy ją samodzielnie, czy też zbuduje ją dla niej zewnętrzny podmiot. Pierwsze doświadczenia w sprzedaży internetowej PZU ma już za sobą. Od kilku lat korzysta z platformy służącej do sprzedaży wraków po szkodach całkowitych.

— Rocznie w procesie likwidacji szkód wydajemy na części samochodowe ponad 700 mln zł. Daje to kwotę ponad 2 mln zł dziennie. Chcemy wykorzystać tę skalę, by zbudować sieć dostawców i zaproponować warsztatom samochodowym dostęp do tańszych części. Dzięki temu możemy obniżyć poziom odszkodowań w likwidacji szkód komunikacyjnych — mówi Radosław Bedyński.

Dodaje, że PZU będzie chciało wynegocjować niższe ceny niż dostępne dla pojedynczego warsztatu u dostawcy. To ma być zachęta, która zapewni ruch na platformie i wysokie obroty.

— Dzięki temu chcemy przyciągnąć do współpracy wszystkich dystrybutorów części samochodowych na rynku — podkreśla przedstawiciel PZU. Zastrzega, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o wpływie zakupów grupowych na wyniki ubezpieczyciela. W pierwszym kwartale 2012 r. PZU planuje rozpocząć pilotaż, który pokaże, jak dużo warsztatów jest zainteresowanych kupowaniem części za jego pośrednictwem. Dopiero po jego zakończeniu będzie można wstępnie oszacować potencjalne oszczędności.

— Naszym ambitnym celem na przyszłość jest objęcie zakupami grupowymi wszystkich naszych wydatków na części — twierdzi Radosław Bedyński.

Ciekawostką jest to, że platforma PZU może zostać otwarta dla innych ubezpieczycieli. W ten sposób wolumen obrotów dodatkowo się zwiększy, co wpłynie na wzrost jej atrakcyjności.

— Słyszeliśmy o planach PZU. My również jesteśmy otwarci na współpracę z innymi firmami — mówi Rafał Stankiewicz.

To się nie uda

Dystrybutorzy części samochodowych, z którymi rozmawiał „PB”, nie chcą otwarcie komentować pomysłów ubezpieczycieli. Część z nich twierdzi nawet, że o nich nie słyszała i nie została zaproszona do współpracy. Mimo to sceptycznie podchodzą do idei zakupów grupowych.

— Działania ubezpieczycieli zakończą się fiaskiem, bo nie przekonają do nich warsztatów samochodowych. Zarabiają one na tym, że nikt nie kontroluje, jakie części są montowane do aut — mówi nam prezes jednej z firm dystrybucyjnych.

Wyjaśnia, że towarzystwa finansują zakup nowych części, a często zamiast nich są montowane w naprawianych autach używane lub pochodzące z wraków, których koszt jest niższy niż nowych.

Mimo to ubezpieczyciele twierdzą, że znajdą sposób na zmotywowanie warsztatów samochodowych do grupowego kupowania części. Jaki? Tego nie chcą na razie ujawnić.

111,8 mld zł Tyle w pierwszej połowie 2011 r. stracili ubezpieczyciele na sprzedaży polis komunikacyjnych. Rok wcześniej strata wyniosła 444,5 mln zł.

OKIEM EKSPERTA

E-pomysł z potencjałem

TOMASZ PIANKOWSKI, ekspert Deloitte Advisory

Przygotowywana platforma handlu częściami zamiennymi może mieć pozytywne skutki finansowe dla zakładów ubezpieczeń. Z jej wdrożeniem wiąże się jednak spore ryzyko, w szczególności dotyczące opłacalności tego modelu obrotu dla dystrybutorów części zamiennych i warsztatów. Zaangażowanie tych podmiotów w przedsięwzięcie będzie miało kluczowy wpływ na jego powodzenie. Zadanie to nie będzie łatwe, co pokazują dotychczasowe doświadczenia z podobnymi typami narzędzi internetowych kojarzących popyt z podażą, opartych na zapytaniu o ofertę. Przykładem nieudanej próby z rynku polskiego może być serwis Serio.pl kojarzący zapytania od firm i osób indywidualnych z różnych branż z dostawcami. Podobne, nieudane próby odbywały się w Stanach Zjednoczonych. Jednak praktyka rynków zachodnich pokazuje, że możliwe są różne modele zaangażowania zakładów ubezpieczeń w obrót częściami zamiennymi, mają one również znaczny potencjał rozwoju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Groupon w wydaniu PZU i Warty