Grudniowe wzrosty indeksów to już reguła

Przemek Barankiewicz
08-12-2006, 00:00

Największą wadą statystyk jest to, że dotyczą przeszłości. Ostatnie dni potwierdzają tendencje z 15-letniej historii GPW — grudzień, styczeń i luty to najlepszy okres dla koniunktury na warszawskim parkiecie. Mediana zmiany kursów w tych miesiącach jest ponaddwukrotnie wyższa niż dla danych ze wszystkich miesięcy. Dziesięć z 14 grudniów na GPW było wzrostowych. Najgorszy z nich (w 1994 r.) przyniósł zaledwie 6-procentowy spadek indeksu WIG. Korekty w pozostałych miesiącach bywały dużo głębsze. Z drugiej strony, zwyżka najszerszego indeksu GPW w tym tygodniu jest już na poziomie historycznych wzrostów wskaźnika dla całego grudnia. Przestrzeni do dalszych wzrostów nie widać, tym bardziej że grudzień — choć wyjątkowo bezpieczny dla inwestorów — rzadko obfituje w naprawdę spektakularne zwyżki. Ostatnią imponującą (+15,4 proc. wzrostu WIG) zanotowano w 1999 r.

Wiara w rajd Świętego Mikołaja i efekt stycznia nie umiera, choć ostatnie lata na giełdach zachodnich zadają jej kłam. Od 2000 r. indeks S&P 500 tylko trzy razy zyskał w styczniu i czterokrotnie w grudniu. Powszechne przekonanie o nieuchronności tych zjawisk sprawia, że giełdy starają się je wcześniej zdyskontować. Właśnie dlatego popyt w listopadzie jest na tyle duży, że zmiana indeksu S&P 500 jest porównywalna z grudniem i wyższa niż w styczniu. Nowy Jork realizację zysków zaczyna w lutym. W Warszawie wyprzedaż rusza miesiąc później.

Dobre zachowanie indeksów na przełomie roku to wyraz małej efektywności rynku. Jednak efektywność poprawia się wraz z jego wzrostem, poprawą komunikacji spółek z rynkiem i liczbą analityków. Klasyczny rajd Świętego Mikołaja nadal jest jednak widoczny na Wall Street pod koniec roku, gdy fundusze podciągają roczne wyniki. Na GPW popyt uderzył szybciej i koncentruje się na dużych spółkach, które dotąd odstawały od tych z indeksu MIDWIG. Indeks WIG20 do końca roku powinien być silny, bo graczom nie opłaca się realizować opodatkowanych zysków z akcji PKO BP, GTC, BRE, KGHM, BZ WBK czy TVN. Sprzedaż, w celu zmniejszenia należności podatkowych, jest bardziej możliwa w przypadku Orlenu, który jako jedyny blue chip jest w tym roku pod kreską. Z ewentualną podażą papierów rynek poczeka więc do stycznia. Chyba że znów uwierzy w jego magiczny efekt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Grudniowe wzrosty indeksów to już reguła