Grupa Bomi znowu się powiększy

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 30-07-2009, 00:00

Firma Bać-Pol, która miała zadebiutować na giełdzie wejdzie na nią tylnymi drzwiami. Dzięki Bomi.

Firma Bać-Pol, która miała zadebiutować na giełdzie wejdzie na nią tylnymi drzwiami. Dzięki Bomi.

Sieć delikatesów Bomi, która dzięki przejęciom w krótkim czasie zbudowała prężną grupę handlową awansując do branżowej ekstraklasy, nie zamierza spoczywać na laurach. Grupa właśnie ogłosiła plan przejęcia kolejnej dużej firmy hurtowej, tym razem z południa Polski. Chodzi o rzeszowski Bać-Pol, specjalizujący się w hurtowej sprzedaży dóbr szybko zbywalnych, który jeszcze nie tak dawno przymierzał się do debiutu na warszawskiej giełdzie. Jego plany uległy jednak dużej zmianie. Bać-Pol podpisał list intencyjny w sprawie połączenia z firmą Rabat Pomorze, należącą do grupy kapitałowej Bomi. Tym samym wejdzie na giełdę, ale tylnymi drzwiami.

— Mamy nadzieję, że transakcję, która będzie zrealizowana w drodze wymiany akcji uda się zakończyć do końca roku. Dzięki fuzji osiągniemy pełne pokrycie kraju własną siecią dystrybucji, co wpłynie m.in. na przyśpieszenie rozwoju naszej sieci sklepów franczyzowych — mówi Andrzej Wojciechowicz, prezes Bomi.

Przejęcie Bać-Polu spowoduje też skokowe zwiększenie przychodów handlowej grupy. Rzeszowska firma osiągnęła w 2008 r. sprzedaż na poziomie 770 mln zł, a w tym roku spodziewa się aż miliarda złotych. Dzięki temu skonsolidowane obroty grupy kapitałowej Bomi zwiększą się z 1,6 do około 2,6 mld zł rocznie. To pozwoli jej skrócić dystans do dwóch wielkich giełdowych rywali — Emperii i Eurocasha. Żeby ich dogonić Bomi musiałoby jednak zrealizować jeszcze trzy podobne akwizycje.

Choć Bać-Pol jest firmą rodzinną, to warto przypomnieć, że jej mniejszościowym udziałowcem był od dłuższego czasu fundusz Capital Partners. To właśnie on miał wprowadzić firmę na giełdę.

Eksperci nie są wcale zaskoczeni kolejnym ruchem konsolidacyjnym na rynku handlowym.

— Spodziewaliśmy się, że spowolnienie gospodarcze uruchomi nową falę fuzji i przejęć, zwłaszcza wśród krajowych firm handlowych. To zresztą bardzo dobra strategia. Pozwala na zajęcie nowych obszarów rynku, zwiększenie liczby formatów handlowych, budowę pionowo zintegrowanych, bardzo efektywnych struktur handlowych. Im szybciej się krajowe podmioty skonsolidują i im więcej będą mieć w swoim ręku różnych formatów handlowych tym bardziej będą się liczyć na rynku — ocenia Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Jego zdaniem na naszym rynku jest jeszcze duże pole do popisu dla grup takich jak Bomi. Podkreśla, że do zagospodarowania (np. w ramach sieci franczyzowych) są jeszcze w Polsce dziesiątki tysięcy niezależnych sklepów.

Wiktor Szczepaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu