Grupa Lotos ma problem z B100

Anna Bytniewska
opublikowano: 25-03-2010, 00:00

Grupa Lotos

Jest luka w prawie o biopaliwach, którą firmy mogą łatwo wykorzystać

Grupa Lotos

znalazła się na

cenzurowanym. Nie pyta

dostawców o pochodzenie

surowca do produkcji B100.

Do końca marca Grupa Lotos wyłoni dostawców estrów metylowych. 15 kwietnia mija bowiem termin kontraktacji dostaw tego biokomponentu, wykorzystywanego jako dodatek do konwencjonalnego oleju napędowego. Problem w tym, że przy wyłanianiu dostawców Lotos nie stosuje procedury przetargowej. Nie weryfikuje też źródeł pochodzenia estrów.

Podwójna rola

Zdaniem Krajowej Izby Biopaliw (KIB), stwarza to ryzyko, że Lotos może kupować biokomponenty, które już raz zostały wprowadzone do obrotu i zostały zaliczone grupie na poczet realizacji "narodowego celu wskaźnikowego" (NCW — określany przez rząd udział biopaliw w ogólnej liczbie paliw wprowadzonych w danym roku do obrotu).

— By zrealizować NCW, Lotos sprzedaje B100 (100-procentowy ester metylowy, który nie jest biokomponentem, lecz samoistnym paliwem). Uzyskuje w ten sposób prawo do ulgi akcyzowej. Co dalej dzieje się z tym paliwem — nie wiadomo. Jedno jest pewne. Lotos nie sprzedaje go na stacjach paliw — mówi Tomasz Pańczyszyn, dyrektor KIB.

Gdzieś jednak B100 z Lotosu trafiać musi.

— Paliwo to sprzedajemy krajowym hurtowniom paliw — mówi Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos.

I tu trop się urywa.

— Obawiamy się, że istnieje luka w prawie, umożliwiająca wywóz B100 za granicę przez polskie firmy, np. do Niemiec, wprowadzenie tego paliwa do składu podatkowego i ponowny wwóz B100 do Polski, ale już jako biokomponentu. Kupiony przez producenta paliw i zmieszany z olejem napędowym ponownie jest wliczany firmie na poczet realizacji NCW i podlega uldze akcyzowej — mówi Tomasz Pańczyszyn.

Handlowe relacje

Zdaniem dyrektora KIB, gdyby Grupa Lotos wymagała od dostawców oświadczenia, że biokomponenty nie były już raz rozliczane w ramach NCW, nie byłoby ryzyka podwójnego wykorzystania ulgi podatkowej.

— Wybierając dostawców biokomponentów stosujemy procedurę zapytań ofertowych. Nie wymagamy oświadczeń, ponieważ kupujemy je bezpośrednio od producentów, więc ich pochodzenie znamy — podkreśla Marcin Zachowicz.

Którzy to producenci?

— To tajemnica handlowa — mówi Marcin Zachowicz.

Próbowaliśmy dowiedzieć się więcej w Urzędzie Regulacji Energetyki (URE) o losach B100 z Lotosu oraz o tym, czy nie ma ryzyka, że wraca ono do spółki jako biokomponent.

— Mamy tylko ogólną wielkość produkcji tego paliwa przez Lotos — mówi Agnieszka Głośniewska, rzecznik prasowy URE.

Proste rozwiązanie

Informacje z branży są niepokojące.

— Lotos kupuje biokomponenty także od pośredników — twierdzi nasz rozmówca, reprezentujący jednego z dużych ich wytwórców.

Jego zdaniem, dziura w prawie jest oczywista.

— Sygnalizowaliśmy ten problem resortowi gospodarki i URE. Resort sugerował, że to sprawa odpowiedniego ułożenia relacji biznesowych między firmami. Dlaczego nie usuwa luki nowelizując prawo? — pyta nasz rozmówca.

Krajowa Izba Biopaliw też interweniowała.

— Poinformowaliśmy Ministerstwo Gospodarki o możliwych nieprawidłowościach w obrocie B100. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi — twierdzi Tomasz Pańczyszyn.

Resort nie zdążył wczoraj odpowiedzieć na pytania "PB" w tej sprawie.

Jak problem B100 rozwiązał PKN Orlen, który też go sprzedaje i kupuje biokomponenty?

— Wyszliśmy z założenia, że odpowiedzialność w biznesie się opłaci. Ujawniamy, kto dostarcza nam biokomponenty, przeprowadzamy audyty dostawców, a co najważniejsze — wymagamy od nich oświadczeń, że biokomponenty nie były już raz rozliczane w ramach NCW w jakimkolwiek kraju UE w tym w Polsce — podkreśla Robert Gmyrek, dyrektor do spraw biopaliw PKN Orlen.

Anna Bytniewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu