Grzeczne firmy potrafią rosnąć szybciej

[MZAT]
opublikowano: 31-01-2012, 00:00

Bezwzględność w biznesie — o dziwo — nie zawsze popłaca. 50 spółek idealistów rosło znacznie szybciej od rynku.

„Chciwość jest dobra” — przekonywał w „Wall Street” Gordon Gekko. Okazuje się jednak, że dla firmy i kursu jej akcji lepszy od chciwości może się okazać idealizm, a nastawione wyłącznie na zysk giełdowe diabły radzą sobie gorzej od finansowych aniołów, troszczących się o klientów jak Matka Teresa o chore dzieci.

Dowód? W ciągu ostatniej dekady inwestycje w papiery „idealistycznych” spółek, zebranych w indeksie Stengel 50, przyniosły zyski o 390 proc. wyższe, niż udało się w tym czasie wypracować firmom z nowojorskiego indeksu S&P 500.

Przedsiębiorstwa, które wysysanie krwi z klientów zamieniły — w powszechnym przekonaniu — na dokonywanie transfuzji, wyselekcjonowali Jim Stengel i Millward Brown po zanalizowaniu 50 tys. globalnych marek. Wyniki przedstawiono w książce „GROW: jak ideały stymulują wzrost i generują zyski w najlepszych firmach świata”.

— Chcieliśmy sprawdzić, które marki odnotowały największy wzrost w minionej dekadzie pod względem budowania więzi z użytkownikami, jak również wartości dla akcjonariuszy — mówi Benoit Garbe, wiceprezes Millward Brown Optimor, kierujący badaniem.

Tworzące idealistyczny indeks Stengel 50 spółki i marki to te, z którymi konsumenci najbardziej się identyfikują i są wobec nich najbardziej lojalni. Jak dowodzą autorzy publikacji, podstawę dynamicznego wzrostu wartości firmy stanowi stworzenie „ideału marki”. Chodzi o to, by klienci nie kupowali jedynie produktu, ale wybierali też styl życia i fundamentalne, ogólnoludzkie wartości, z którymi marka się kojarzy.

— Silne marki opierają swój sukces na tym, że w jakiś sposób ułatwiają ludziom życie i czynią je lepszym. Chciałem udowodnić, że maksymalne zyski i szlachetne dążenia nie tylko nie są wzajemnie sprzeczne, lecz wprost przeciwnie — są ze sobą nierozerwalnie powiązane — mówi Jim Stengel, który był dyrektorem marketingu w Procter & Gamble, nim zajął się opisywaniem biznesowych dobrych duszków.

Według niego, kluczem do finansowego sukcesu jest skojarzenie marki z pięcioma „ogólnoludzkimi wartościami”. Sprzedaż szybuje, o ile marka identyfikowanajest z wywoływaniem radości lub dumy, budowaniem międzyludzkich powiązań, zachęca do eksplorowania i zdobywania nowych doświadczeń, wreszcie — tworzy wrażenie wpływu na społeczeństwo. Idealistyczny przekaz firmy ma działać nie tylko na klientów.

— Ideał marki stanowi zarówno źródło zewnętrznej inspiracji wśród klientów, jak i wewnętrzny kompas w procesie podejmowania decyzji. Ma więc wpływ na wszystkie aspekty biznesu, od zasobów ludzkich i marketingu poprzez badania i rozwój aż do finansów — uważa Benoit Garbe.

Wśród spółek w idealistycznym indeksie odnaleźć można koncerny samochodowe (Mercedes-Benz), gigantów technologicznych (Apple, HP, IBM, Samsung) czy wielkie marki modowe (Calvin Klein, Hugo Boss, Louis Vuitton, a także… Zara z portfela hiszpańskiego Inditeksu). Znakomite procentowo zwyżki gwarantować mają też pełni idei producenci wysokoprocentowych napojów, jak Hennessy, Jack Daniel’s i Johnnie Walker.

Konferencje pb.pl

Więcej o roli marki jako jednego z najważniejszych aktywów firmy dowiedzą się Państwo podczas konferencji „BRAND Design & Development”, organizowanej przez Informedia Polska 28-29 lutego w Warszawie. Szczegółowe informacje: konferencje.pb.pl, tel. 22/333 97 77.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: [MZAT]

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy