Grzelońska przeciwko dbaniu o PKB przez NBP, za prywatyzacją

Internet Securities
26-10-2006, 13:34

Grzelońska nie poparłaby dopisania do obowiązków NBP dbałości o wzrost gospodarczy lub poziom zatrudnienia.

Kandydatka premiera na nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP) Urszula Grzelońska uważa, że nie można poświęcać stabilności złotego na rzecz wzrostu gospodarczego. Odnosząc się do podziałów w Radzie Polityki Pieniężnej (RPP), powiedziała, że woli jastrzębie niż gołębie. Zadeklarowała się też jako zwolenniczka dokończenia prywatyzacji oraz pobudzania wzrostu PKB przez państwo, a nie bank centralny.

„Wolę jastrzębie. Są bardziej wyraziste” – powiedziała Grzelońska w wywiadzie dla listopadowego wydania miesięcznika „Forbes”, odpowiadając na pytanie, czy woli jastrzębie czy gołębie w kontekście podziałów w RPP.

„Nawet jeżeli opowiem się za obniżką stóp, to wcale nie znaczy, że poświęcę stabilność złotego dla wzrostu gospodarczego” – dodała.

NBP MA DBAĆ O ZŁOTEGO, NIE O PKB I STOPĘ BEZROBOCIA

Podkreśliła, że nie poparłaby dopisania do obowiązków NBP dbałości – oprócz stabilności cen i wartości złotego – także o wzrost gospodarczy lub poziom zatrudnienia.

„Nie, takie rozwiązanie byłoby zdecydowanie zbyt ordynarne. Ale w ramach etyczno-regulacyjnego wymiaru takiej instytucji jak NBP widzę pewne możliwości. Bank centralny nawet teraz ma możliwości komunikowania, jakie zachowania uznaje za społecznie pożądane” – powiedziała profesor Szkoły Głównej Handlowej.

Podała przykład oddziałów banku centralnego USA, w których wiceprezesi ds. kontaktów ze środowiskiem społecznym spotykają się z przedstawicielami samorządu lokalnego i diagnozują sytuację w regionach, gdzie osłabła działalność gospodarcza.

„A potem mogą np. uzależnić przyznanie jakiemuś bankowi licencji na działalność na danym terenie od tego, czy będzie przyjazny miejscowym przedsiębiorcom. Taki nieformalny wpływ” – wyjaśniła.

NAJPIERW PRYWATYZACJA, NIE ROZLICZENIA

Opowiedziała się też za dokończeniem prywatyzacji, bez skupiania się na rozliczeniach w tym procesie.

„Uważam, że należy jak najszybciej dokończyć w Polsce prywatyzację i to pomimo, że towarzyszyło jej niemało skandali czy zwykłych kradzieży. Uważam też, i jest to sąd fundamentalny, że sprawne funkcjonowanie państwowej firmy jest niemożliwe. Dlatego sektor węglowy, koleje, energetyka itp. powinny być sprzedane” – powiedziała Grzelońska.

Jej zdaniem, działania komisji śledczej ds. bankowości, która tropi nieprawidłowości w bankach ani nie gasi „ducha przedsiębiorczości”, ani mu nie sprzyja.

„Roztrząsanie tego, kto nas oszukiwał 14 czy 15 lat temu, nie jest najważniejsze dla gospodarki. To jest coś, co powinno się załatwić dyskretnie, a nie głośno. Podważanie zaufania do instytucji takich jak banki na pewno nie służy porządkowi i pokojowi społecznemu” – stwierdziła ekonomistka.

Wyraziła też obawy, związane z bardzo dużym zróżnicowanie dochodów, a zwłaszcza „zgodą sporej części społeczeństwa na pozostawanie obywatelami drugiej, trzeciej klasy”.

„Drugim symptomem jest widoczna chaotyczność planów rozwoju społecznego i cywilizacyjnego. Zamiast autostrad, infrastruktury, dokładnie opracowanych programów mamy fanfaronadę, hasła i permanentne opóźnienia. Polsce potrzebne jest planowanie, które powinno się zaczynać od gminy, a kończyć na rządzie” – powiedziała Grzelońska.

STREFA EURO TECHNICZNIE MOŻLIWA ZA 5 LAT

Kandydatka na szefa banku centralnego przyznała, że podjęła studia nad kwestią przystąpienie Polski do strefy euro.

„Wiem już, że technicznie możliwe będzie wejście Polski do strefy euro za mniej więcej pięć lat. Zastanawiam się, co powoduje politykami, że nie chcą określić tego terminu, czy to jest celowe i świadome. Może mają rację, bo z drogą do euro wiąże się wiele rodzajów ryzyka” – powiedziała.

Przykładem takiego ryzyka jest według ustalenie odpowiedniego parytetu kursu złotego przy wejściu do Europejskiego Mechanizmu Kursowego (ERM2) i utrzymanie go na wypadek ataku na złotego.

Grzelońska podkreśliła też, że Polska powinna dążyć do spełnienia podjętych zobowiązań odnośnie kryteriów z Maastricht i powinna obniżyć tzw. general government deficit do dozwolonego poziomu 3% PKB.

„Jeżeli już weszliśmy do Unii, to musimy spełniać te warunki, jakie tam ustalono, a nie ubiegać się o specjalne prawa i ulgi. Działając w takim stylu, nigdy nie staniemy się solidną, poważną gospodarką” – powiedziała Grzelońska.

OCENA BALCEROWICZA

Odnosząc się do relacji z kończącym w styczniu przyszłego roku kadencję szefa NBP Leszkiem Balcerowiczem, kandydatka na jego następcę powiedziała, że są „członkami jednej wspólnoty uczelnianej”, choć ich relacji nie są zażyłe.

„Kiedyś współpracowaliśmy, jeszcze w latach 80-ych, gdy m.in. reformowaliśmy socjalizm” – dodała.

„Mój mistrz naukowy Aleksy Wakar zwykł był mówić, że polityka gospodarcza jest zawsze sztuką. Można mieć sztywne zasady, ale o tym, czy one zadziałają w praktyce, decyduje nie tyle ich merytoryczna treść, tylko jak się sprawę sprzeda. Czy w odpowiednim momencie, w odpowiedniej formie i do odpowiedniego audytorium” – podsumowała Grzelońska. (ISB)

tom/dag

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Internet Securities

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Grzelońska przeciwko dbaniu o PKB przez NBP, za prywatyzacją