"GW": Biopaliwa pędzone na lewo

(Paweł Kubisiak)
17-06-2006, 11:00

- Rolnicy są przekonani, że biopaliwa nie szkodzą traktorom ani kombajnom. Właściciele firm transportowych nie widzą zagrożenia dla silników swoich ciężarówek. Są zgodni: biodiesel tańszy o złotówkę od tradycyjnego diesla to znakomity interes - ich opinie przedstawia "Gazeta Wyborcza".

 - Rolnicy są przekonani, że biopaliwa nie szkodzą traktorom ani kombajnom. Właściciele firm transportowych nie widzą zagrożenia dla silników swoich ciężarówek. Są zgodni: biodiesel tańszy o złotówkę od tradycyjnego diesla to znakomity interes - ich opinie przedstawia "Gazeta Wyborcza".

Dziś cena litra tradycyjnego diesla na stacji benzynowej wynosi ok. 3,90 zł. Koszt produkcji litra biodiesla domowym sposobem to ok. 2,90 zł. Opłaca się tylko wtedy, kiedy jego jakość jest wysoka. Bo wtedy nie ma mowy o dodatkowych kosztach remontów silników bądź ich wymianie.

53-letni Zdzisław, rolnik z zachodniej Polski, absolwent szczecińskiej Akademii Rolniczej, w ciągu ostatniego roku wyprodukował na potrzeby swojego 130-hektarowego gospodarstwa 30 tys. litrów biodiesla. - Przez Polskę przetoczyła się dyskusja, czy 5 proc. biokomponentów w paliwie będzie szkodzić silnikom. Ja produkuję ze stuprocentowym ich udziałem, a sprzęt chodzi jak zegarek - mówi.

W Polsce jest kilka firm oferujących "bioreaktory" do produkcji takiego paliwa. Część z nich działa legalnie eksportując swoje produkty, inne działają bezprawnie, sprzedając urządzenia polskim nielegalnym producentom. Ponieważ u tych ostatnich zamówień przybywa, chałupnicza produkcja aparatury szybko rośnie. W Polsce w podobny sposób paliwo "pędzi" dziś blisko setka rolników.

Aparaturę kupują też cukiernicy, a nawet rzeźnicy. Bo koszt wytworzenia biodiesla przy zastosowaniu zużytego oleju spożywczego czy wyprodukowanego we własnym zakresie smalcu jest jeszcze niższa.

Dlatego interes zwietrzyli m.in. właściciele firm transportowych. I kilku z nich uruchomiło już produkcję. - Chciałem płacić od tego podatki. Pytałem w urzędzie skarbowym, jak się rozliczać, ale nie wiedzieli. Więc produkuję "na lewo" - opowiada właściciel kilkunastu tirów z Wielkopolski.

Rząd, chcąc spełnić przedwyborczą obietnicę dotyczącą taniego paliwa dla rolników, opracowuje projekty dwóch ustaw: o biokomponentach i biopaliwach ciekłych oraz o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw. Chce, by weszły w życie z początkiem 2007 roku.

- Rolnicy będą mogli produkować do stu litrów od hektara na własne potrzeby. Ale będą musieli utworzyć przy swoich gospodarstwach składy podatkowe i złożyć dość wysoki depozyt finansowy na zabezpieczenie ewentualnego podatku akcyzowego. Ten wymóg nie będzie dotyczył jedynie produkcji czystego oleju roślinnego, na którym rolnicy mogą przecież jeździć - wyjaśnia Zbigniew Kamieński, wicedyrektor departamentu energetyki w resorcie gospodarki koordynujący tę sprawę.

Dokładna wysokość akcyzy nie jest jeszcze znana, bo stawki wciąż opracowuje Ministerstwo Finansów. Ale ma maleć proporcjonalnie do wzrostu użytych do produkcji biokomponentów: przy stuprocentowym użyciu biokomponentów ma być zerowa.

Ministerialne plany nie podobają się rolnikom. Chcą uproszczonego prawa bez składów podatkowych. - Olej to niezbyt dobre paliwo. By silnik dobrze chodził, musi mieć przynajmniej 70 st. C. więc nawet w lecie trzeba go podgrzewać. Olej jest też o wiele mniej wydajny niż biodiesel, więc trzeba go spalać więcej - wyjaśnia Zdzisław.

(PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Paweł Kubisiak)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / "GW": Biopaliwa pędzone na lewo