Gwarantowane miliardy na megawaty

AMB
15-01-2009, 00:00

Resort gospodarki chce wspierać gwarancjami kredyty dla energetyki. Branża przyjmie każdą pomoc, choć wolałaby wolne ceny.

Resort gospodarki chce wspierać gwarancjami kredyty dla energetyki. Branża przyjmie każdą pomoc, choć wolałaby wolne ceny.

Ministerstwo Gospodarki (MG) ma pomysł, jak pomóc firmom energetycznym i kopalniom w wielomiliardowych inwestycjach. To plan na czas kryzysu, kiedy banki niechętnie pożyczają pieniądze.

— Rozmawiamy o uruchomieniu rządowego programu, dzięki któremu pieniądze na inwestycje mogłyby trafiać do potrzebujących kapitału sektorów: energetyki i górnictwa. To na razie wstępna faza negocjacji. Zainicjowałam rozmowy z trzema instytucjami finansowymi, a trzy kolejne same się zgłosiły. Myślimy o programie na naprawdę dużą skalę, liczoną w miliardach złotych. Rola państwa polegałaby na przygotowaniu programu i udzielaniu gwarancji instytucjom finansującym. To ułatwiłoby firmom uzyskanie kredytów w czasach kryzysu, bez konieczności śrubowania wyników finansowych, co z kolei mogłoby ograniczyć tempo i skalę podwyżek cen energii i węgla — mówi Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki odpowiedzialna za energetykę.

Świetnie, ale…

Firmy z sektora uważają, że pomysł jest interesujący, ale...

— W sytuacji, w której wskutek decyzji regulatora musimy dopłacać do sprzedaży energii w grupie gospodarstw domowych, takie wsparcie może być bardzo pomocne. Dzięki niemu możemy uzyskać finansowanie dla inwestycji rozwojowych — komentuje Paweł Oboda, rzecznik giełdowej Enei.

Grupa przygotowuje się do budowy dwóch bloków w Elektrowni Kozienice. Projekt za 10 mld zł to tylko część inwestycji, które spółka obiecała akcjonariuszom.

Mniej entuzjastycznie ocenia pomysł ministerstwa Polska Grupa Energetyczna (PGE), mająca w planach budowę dwóch bloków po 1000 MW w Elektrowni Opole i mniejszego w Turowie.

— Oczywiście każde wsparcie będzie mile widziane, ale myślę, że bardziej niż na państwowych gwarancjach skorzystalibyśmy na pełnym uwolnieniu cen energii. Wtedy inwestycje mogłyby przebiegać w naturalnym tempie, zgodnym z koniunkturą. Ponieważ na razie branża ma się dobrze, z inwestycjami powinna poradzić sobie sama — uważa Tomasz Zadroga, prezes PGE.

Zdaniem Grzegorza Górskiego, prezesa spółki Electrabel Polska (z grupy GDF Suez), rząd bardziej pomógłby energetyce, zapewniając stabilizację prawną. Dzięki temu można by planować inwestycje z mniejszym ryzykiem.

— Potrzebujemy jednoznacznej interpretacji ustaleń pakietu klimatycznego. Liczymy też, że skończy się chaos regulacyjny w branży — mówi Grzegorz Górski.

Pomysł gwarantowania kredytów uważa za ciekawy, bo w czasach kryzysu to szansa, by w ogóle dostać finansowanie.

— Problem w tym, że to nie jest dobry czas na zaciąganie długów. Trzeba poczekać i zobaczyć, co będzie się działo w gospodarce. Na razie trudno ocenić, jak długo potrwa kryzys i jak mocno przełoży się na zapotrzebowanie na energię — dodaje szef Electrabela.

Od początku do końca

Firmy chcą dowiedzieć się więcej, ale muszą poczekać.

— To na razie wstępny etap, więc za wcześnie na szczegóły. Wyobrażam sobie, że w ramach programu mogłyby być finansowane kompleksowe projekty, począwszy od budowy nowych mocy wytwórczych, a skończywszy na inwestycjach w przygotowanie do eksploatacji złóż węgla niezbędnych dla nowych elektrowni — wyjaśnia Joanna Strzelec-Łobodzińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AMB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gwarantowane miliardy na megawaty