Gwiazda z chleba

Aleksandra Więcka
25-07-2005, 00:00

Jaka siła może przenieść produkt z maleńkiej budki na półki hipermarketów? Cierpliwość i praca — mógłby odpowiedzieć Dariusz Oskroba.

Okazały budynek piekarni w Celestynowie wyznacza środek gwiazdy, którą codziennie rysuje 20 ciężarówek rozwożących towar. Każdego dnia 50 ton pieczywa z logo Oskroba trafia na półki detalistów, hurtowni i niemal wszystkich w kraju sieci supermarketów.

— Jestem piekarzem w trzecim pokoleniu — chwali się Dariusz Oskroba, właściciel jednej z największych piekarni na Mazowszu.

Ale choć chleb wypiekał jego dziadek Wacław i ojciec Ryszard, firmy nie przechodziły z ojca na syna. Celestynowski zakład piekarniczy Dariusz Oskroba stworzył sam.

— Piekarnia dziadka powstała w Parysowie, małej wiosce pod Garwolinem, w 1931 r. Nie miała prądu. Wszystko wyrabiano ręcznie — opowiada Dariusz Oskroba.

Tak wyrastał chleb

Następną generację zaniosło do Celestynowa.

— Tu uczyłem się piekarskiego fachu. Przeszedłem przez wszystkie szczeble w firmie ojca, który dziś prowadzi piekarnię w Otwocku — wspomina Dariusz Oskroba.

W 1981 r. miał tu maleńką budkę z pieczywem. Stopniowo rozbudowywał firmę. Dziś to jeden z największych zakładów w okolicy.

Początki były trudne.

— Mąka, cukier, maszyny — wszystko szło z rozdzielnika. Talon na dostawczą nysę dostaliśmy po... kilku latach — śmieje się prezes.

— Do tego państwo narzucało ceny, po których towar mógł być sprzedawany. Nie miały wiele wspólnego z opłacalnością — dodaje jego żona Agnieszka, która pełni w firmie funkcję wiceprezesa.

Choć oboje uważają zakład za firmę rodzinną, wśród 200 pracowników jest tylko dwóch, z którymi łączy ich pokrewieństwo.

Czasami za ladą firmowego sklepu można spotkać najmłodszą latorośl. Prezes wierzy, że kiedyś młodsze pokolenie przejmie interes. Zwłaszcza że o wykwalifikowaną kadrę w Polsce trudno.

W ciągu 24 lat istnienia firmy z 15 zrobiło się ponad 150 rodzajów pieczywa. Począwszy od chleba o krótkim terminie przydatności, który musi trafić do klienta najwyżej w kilka godzin po wyjęciu z pieca, przez pakowane próżniowo krojone chleby o przedłużonej trwałości, po produkty mrożone, które można upiec nawet w domu. Do tego wszelkiego rodzaju ciasta, drożdżówki, herbatniki.

Z wypiekami za modą

Różnorodność to nie jedyna recepta na sukces. Trzeba podążać za modą.

— Na początku lat dziewięćdziesiątych przebojem były bagietki i croissanty. Dzisiaj jest moda na naturalne produkty z mąki razowej — mówi Agnieszka Oskroba.

Ale, to co modne, nie wszędzie dobrze się sprzedaje.

— Na wsi najpopularniejszy jest zwyczajny chleb, w miastach ludzie wolą nowinki. Ale wciąż są klienci, którzy traktują chleb jak produkt ekskluzywny, za którego smak i jakość warto zapłacić więcej — dodaje Agnieszka Oskroba.

Dlatego piekarnia ma własne laboratorium i zespół technologów. Ostatnim przebojem jest ciasto jogurtowe.

— Zwykle robi się je z drogich, gotowych mieszanek. My opracowaliśmy recepturę opartą na naturalnych składnikach i o połowę tańszą — chwali się Agnieszka Oskroba.

Prace nad tym produktem zajęły trzyosobowemu zespołowi cały rok. Ale nie zawsze tak ciężko osiąga się sukces.

— Znajomi z Wilna przywieźli nam do spróbowania litewski chleb. Ciężki, słodkawy, ciemny. Od razu wiedzieliśmy, że to może być hit — mówi Agnieszka Oskroba.

Odtworzyć recepturę nie było trudno. Wytrawnemu piekarzowi wystarczy kęs chleba, żeby poznać z jakiej mąki i dodatków go upieczono. Dlatego Oskrobowie nie oszczędzają na surowcach. Nie używają sztucznych barwników ani konserwantów. To się opłaciło. W 2000 r. nawiązali kontakt z siecią Géant. Teraz dostarczają pieczywo także do sieci: Tesco, Hypernova, Carrefour, Leclerc, Billa, Kaufland, Selgros i Macro Cash.

— Zdecydowaliśmy się na to dopiero wtedy, kiedy byliśmy pewni, że firma wytrzyma wyzwanie — wyjaśnia Agnieszka Oskroba.

Liczyła się nie tylko technologia, ale i nowoczesny park maszynowy, który pozwala na utrzymanie wysokiej jakości i wydajności. Postawili na własny transport. Dzięki temu mogą szybko dostarczyć produkt do każdego zakątka kraju. Ale nie są cudotwórcami. Dlatego świeże produkty rozprowadzają tylko w promieniu 60 km od firmy — w Warszawie i okolicach.

— Chleb to nie wino, z czasem traci walory smakowe — śmieje się wiceprezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Więcka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Gwiazda z chleba