Gwiazdkowa hipokryzja

Marcin Bołtryk
opublikowano: 27-11-2009, 00:00

Święta Bożego Narodzenia są niesamowite. Dużo się mówi o atmosferze, wierze, nadziei i radości. O, obłudnicy! Ja się przyznaję. Najwięcej magii kryje… kolorowy papier w bałwanki.

UUwielbiam sportowe auta. Kocham mocne hatchbacki i dwumiejscowe roadstery. Ale jak przyjdzie co do czego i tak kupię kombi. Takie życie... Trudno uwierzyć, ale prawie jedna trzecia wszystkich osobówek na świecie to kombi. Dlaczego? Funkcjonalność, funkcjonalność i jeszcze raz funkcjonalność.

Z samochodami jest trochę jak z Wigilią. Czekasz, czekasz, a i tak kończy się… wełnianymi skarpetkami pod choinką. Czasami krawatem. Nie da się inaczej? Jeśli chodzi o Wigilię, to niech karpia o to głowa boli. Jeśli chodzi o auta — chyba mam pewną propozycję.

Jeśli już pod choinką musi się znaleźć kombi (bo wanienka, wózek, narty, rower) i jeśli już musi być prozaicznie (bo "mamy rodzinę" i inne wydatki), to niech będzie choć stylowo. Święta to jedna z niewielu okazji, gdy to nie ja martwię się ceną. Mnie interesuje jedynie zawartość pudełeczka z napisem "Marcin". A więc: Mikołaju, Gwiazdorze, Dziadku Mrozie, a także Aniołku oraz dla pewności: kochany tato, mamo i najwspanialsza na świecie żono, w owym pudełeczku najchętniej znalazłbym kluczyki do Audi A4 Allroad. To jedyne praktyczne "wełniane skarpety", które naprawdę mnie ucieszą.

Baba Jaga i inne przygody

Jak poradzić sobie z pociągiem do prędkości i mocy? Jak uśpić zew ciągnący do lasu i "odmłodzić" męską dumę, zasiadając za kierownicą kombiaka? Po prostu. Kombiak musi być specjalny. Tylko tak da się pogodzić burzę we krwi z rodzinno-wyjazdowymi obowiązkami.

Żyjemy coraz aktywniej i szybciej, potrzebujemy aut, które pomieszczą latem sprzęt do nurkowania czy rower, a narty zimą. No i całą rodzinę przez cały rok. Sedan za mały, van za duży. Zostaje kombi.

A gdy zapragniemy mocniej wcisnąć gaz? Albo odwiedzić chatkę na kurzej łapce w środku lasu? Kombi musi sprostać i temu zadaniu. Trudno się dziwić, że konstruktorzy tworzą takie, o jakich naszym ojcom tylko się śniło. Budują Audi A4 Allroad. Cóż to za jeden? To gość w nienagannie skrojonym garniturze i trampkach. Brak stylu? Wprost przeciwnie!

Ten samochód ma nie tylko przyjemne dla oka nadwozie. Ma też nietuzinkowe możliwości. Najbardziej charakterystyczny jest oczywiście grill z przodu i jeszcze bardziej rozpoznawalne reflektory ze światłami LED do jazdy dziennej. Ale do słupka B auto niczym się nie różni od sedana. Dopiero im dalej, tym inaczej. A w zasadzie — dłużej.

Linia dachu ciągnie się daleko za tylną oś, a za drugą parą drzwi wyrósł zgrabny bagażnik. Skrojony garnitur nowego auta jest równie elegancki i starannie uszyty jak u sedana. A przy tym o wiele bardziej funkcjonalny. Bagażnik o pojemności blisko 500 litrów to wynik, którego pozazdrościć Audi może konkurencja z BMW i Mercedesa na czele. Podobnie jak systemu organizacji bagażu. Specjalne pasy w łatwo przesuwanych mocowaniach czy aluminiowe rozpórki przytrzymujące walizki zamiast popularnych u konkurencji siatek. Nie brakuje haczyków na torby z zakupami. No-wości? Tylna roleta otwierana na dwa sposoby: albo tradycyjnie odsuwana w głąb samochodu, albo podnoszona na szynach zamontowanych w tylnych słupkach. Przyznaję, pomysłowe.

Wnętrze kombi niczym nie różni się od sedana. Pozycja za kierownicą — wzorowa, montaż i jakość elementów wykończeniowych — rewelacyjne. Wydaje się, że nic w Audi A4 nie może już zaskoczyć. A jednak. Nazwa Allroad sugeruje delikatne zapędy offroadowe. Zatem nadwozie przyozdobiono wieloma elementami, które podkreślają taki charakter. Jest szeroki zderzak przedni ze stalową osłoną i listwy z tworzywa umieszczone na nadkolach i progach. Z tyłu nakładka ze stali nierdzewnej na zderzaku i dwie symetrycznie umieszczone końcówki wydechu.

Jednak większe zmiany zaszły w podwoziu. Audi A4 Allroad zostało podwyższone o 37 mm, dzięki czemu jego prześwit wynosi 180 mm. Zmodernizowano również zawieszenie. Rozstaw kół obu osi zwiększył się o 2 cm. Każde z przednich kół prowadzi pięć wahaczy. Z tyłu są wahacze trapezowe i wspornik osi ze stali, łożyskami połączony z karoserią.

By uzyskać większą sztywność nadwozia, zastosowano wiele blach ze stali o podwyższonej wytrzymałości. Dlaczego? To proste. By zamienić wymuszoną radość z nowego auta w prawdziwą. To zupełnie jak przy rozpakowywaniu prezentów. Nikt nie powie: "O, kombi, ładne… zawsze takie chciałem". Tu raczej będzie: "Ja cię… Daje radę!". Czyli — radości będzie więcej.

Mała torpeda

Zaglądamy pod maskę. 3.0 TDI. Potężny turbodiesel wytwarza prawie 240 KM. Ale nie moc imponuje w tym silniku. Szokuje wartość maksymalnego momentu obrotowego — 500 Nm. To sprawia, że niezależnie od położenia wskazówki obrotomierza po pełnym wciśnięciu pedału gazu Audi A4 Allroad katapultuje do przodu z niewiarygodną siłą. Co to oznacza w praktyce? Od 0 do 100 km/h — w 6,4 s. Zupełnie jak w sportowym samochodzie.

Sprawne przeniesienie tak dużej wartości momentu obrotowego nie byłoby możliwe, gdyby nie superszybka automatyczna skrzynia biegów S tronic i perfekcyjnie działający napęd quattro. O ile w przypadku pierwszego podzespołu kierowca ma wpływ na jego pracę (ręczny wybór trybu "Drive" lub "Sport" oraz możliwość manualnej zmiany biegów), o tyle rozdział napędu odbywa się automatycznie. Napęd quattro ma również elektroniczną blokadę mechanizmu różnicowego EDS. Przyhamowuje ona szybciej obracające się koło na jednej osi. W zasadzie jedyne, do czego można się przyczepić, to ilość miejsca z tyłu. Jest trochę ciasno. Ale niech tam. Moja strata. Jakoś się przemęczę. Tym bardziej że przecież siedzę z przodu. Poproszę Audi na Gwiazdkę.

Oj, zaboli Mikołaja!

Audi każe sobie słono płacić za A4 Allroad. Model z trzylitrowym turbodieslem i skrzynią S tronic kosztuje 215 tys. zł. Za bogato wyposażony testowy pojazd trzeba zapłacić prawie 340 tys. zł. Szok! Dla Mikołaja. To on płaci. Ja, na razie, muszę wysiadać. Żal. Bo frajda i funkcjonalność. Bo pasujemy do siebie. Już nie mogę się doczekać Wigilii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu