Hausner dołączył do Balcerowicza

RAV
opublikowano: 10-02-2011, 00:00

Rząd błędnie szacuje — przyszli emeryci dostaną mniej. Ścięcie składki wcale nie pomoże budżetowi >— przekonują twórcy OFE.

Rząd błędnie szacuje — przyszli emeryci dostaną mniej. Ścięcie składki wcale nie pomoże budżetowi >— przekonują twórcy OFE.

Rządowy projekt zmian w systemie emerytalnym zebrał ostre cięgi od autorów reformy z 1999 r., którzy dyskutowali na V Forum Finansowym. Zakłada zmniejszenie składki wpływającej do otwartych funduszy emerytalnych (OFE) z 7,3 proc., do 2,3 proc. Pozostałe 5 pkt proc. będzie księgowane na indywidualnych subkontach w ZUS. Docelowo w 2017 r. do OFE przekazywane będzie 3,5 proc. składki, a na subkonta w ZUS 3,8 proc. Rząd tłumaczy zmiany potrzebą ograniczenia długu publicznego. Eksperci ganią pomysł. Zdaniem prof. Marka Góry, dyrektora biura pełnomocnika rządu ds. reformy zabezpieczenia społecznego w latach 1997-99, zmiany nie spowodują zmniejszenia zadłużenia a wręcz przeciwnie, zwiększą problemy.

— Schowanie długu na rok czy dwa spowoduje tymczasową ulgę. W dłuższej perspektywie, czyli tej, która interesuje przyszłych emerytów, będzie gorzej. Jeśli ktoś mówi, że interesuje go tu i teraz, to daje nam coś jasno do zrozumienia. A przecież jutro też nadejdzie i musimy być na to przygotowani — podkreśla prof. Marek Góra.

Podobnego zdania jest Ewa Lewicka-Banaszak, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, pełnomocnik rządu ds. reformy systemu zabezpieczeń społecznych w latach 1997-99, która twierdzi, że obniżenie składek wpływających do OFE zmniejszy bezpieczeństwo przyszłych emerytur. Rząd karmi nas fałszywymi wyliczeniami, przy szacowaniu przyszłych wysokich emerytur, które mają być waloryzowane na podstawie wzrostu PKB z pięciu lat.

— Zdaniem rządu, w 2040 r. polska gospodarka będzie rozwijać się w ponad 2-procentowym tempie. To bardzo optymistyczna prognoza, bo według Komisji Europejskiej dynamika wyniesie 0,3 proc. W kolejnych latach będzie nawet niższa — mówi Ewa Lewicka-Banaszak.

Pomysł rządu nie podoba się też Jerzemu Hausnerowi z RPP, byłemu wicepremierowi i pełnomocnikowi rządu do spraw reformy systemu zabezpieczenia społecznego w 1997 r.

— Dyskusje w rządzie dotyczące zmian w systemie emerytalnym toczą się od roku. Padają różne wypowiedzi, a gdyby je zebrać, to nadal nie wiadomo, jaki jest cel tych zmian — zastanawia się Jerzy Hausner.

Jego zdaniem, raczej nie chodzi o ograniczenie długu publicznego, aby nie przekroczył 55 proc. PKB, ani obecnych potrzeb pożyczkowych kraju.

— Poprawę efektywności OFE też można wykluczyć, bo nowe rozwiązania zostały wypracowane, ale na ich temat nie ma dyskusji — mówi Jerzy Hausner.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAV

Polecane