Headz chce sprzedać tablice reklamowe

KAJ
opublikowano: 21-10-2011, 00:00

Szykuje się kolejna transakcja na rynku out of home. Inwestora szuka jeden z polskich graczy.

Ile wart jest kilkunastoprocentowy udział w jednej z nisz branży out of home? Łukasz Wylęga, właściciel Headz Marketing Partner, twierdzi, że nawet 30 mln zł. Analitycy rynku przekonują, że to zdecydowanie przesadzona wycena spółki. Różnicę zdań wyjaśni rynek — szef Headz robi kolejne podejście do NewConnect, a także rozmawia z inwestorami branżowymi. Liczy, że do połowy przyszłego roku duży pakiet udziałów w jego firmie trafi w nowe ręce.

Tablica marzeń

— Mamy około 15 proc. rynku reklamy typu backlight, czyli plansz o rozmiarze 4 na 8 metrów. Postawienie jednego obiektu to koszt około 150 tys. zł. To segment z wyższej półki, z którego korzystają niemal wszyscy reklamodawcy, chętni do pokazania marek na czymś efektowniejszym niż mało widoczne,niewielkie i niepodświetlone tablice — przekonuje Łukasz Wylęga. Stawki miesięczne za wynajem pod reklamę jednej tablicy oscylują wokół 7 tys. zł. Do końca roku niemal 100 proc. z 75 obiektów Headz jest już zajętych, część z nich to tablice w okolicach portów lotniczych i przejść granicznych, jest też kilka niezłych lokalizacji w centrach miast. Absolutnym liderem rynku backlightów jest kontrolowany przez Agorę AMS, posiadający 60 proc. udziałów w tym segmencie. Wicelider, amerykański Clear Channel Media, idzie łeb w łeb z Headz. Nieco za nimi, z 9-procentowym udziałem, jest austriacki GigaBoard.

— Wydaje się, że gracz mający nieduże udziały w niszy reklamowej nie będzie bardzo łakomym kąskiem dla inwestorów. Wycena wydaje się tu zdecydowanie za wysoka, choć inwestorzy branżowi na pewno będą zainteresowani kupnem takiego podmiotu. Pytanie, czy potencjalni nabywcy, tacy jak GigaBoard czy obecny w Polsce głównie na lotniskach światowy gigant JCDecaux, za dynamiczne zwiększenie sieci gotowi są wyłożyć aż takie pieniądze — podkreśla Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej.

Szansa w górach

Ostatnia większa transakcja na rynku out of home zdarzyła się w połowie zeszłego roku. Wtedy polski oddział Stroer Out-of-Home za 26 mln EUR przejął News Outdoor Poland, który miał wówczas 4 tys. lokalizacji różnego typu. Tymczasem Headz wycenia swoją 50-krotnie mniejszą sieć na 5 mln EUR. — Od 2008 r. do końca przyszłego roku zainwestujemy z własnych pieniędzy w sumie 13,5 mln zł w rozbudowę sieci. Szykujemy się na efekt EURO 2012, wkrótce dobudujemy kolejnych 25 nośników i przegonimy Clear Channel. W 2013 r. nasze przychody sięgną niemal 9 mln zł wobec 4,5 mln zł w tym roku — twierdzi Łukasz Wylęga. Szef Headz chce zainwestować pieniądze ze sprzedaży części spółki w rozwój biznesu, czyli m.in. w nośniki reklamy w kurortach narciarskich Niemiec, Austrii i Francji.

12,5

tys. zł Na tyle metr swojej powierzchni reklamowej wycenia Headz, określając wartość spółki na 30 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu