Henryk Kania buduje mięsny holding

  • Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 28-03-2012, 00:00

Firma z Pszczyny zapowiada wzrost sprzedaży w dwucyfrowym tempie i przejęcia zakładów mięsnych.

Od wczoraj na warszawskiej giełdzie notowane są akcje spółki holdingowej Zakłady Mięsne Henryk Kania (wcześniej IZNS Iława), którą kontroluje podmiot zależny od Henryka Kani. Do końca drugiego kwartału spółka ma się połączyć z produkującymi mięso i wędliny Zakładami Przetwórstwa Mięsnego Henryk Kania, dzięki czemu przejmie jej działalność operacyjną i majątek. W związku z tymi przekształceniami Henryk Kania ujawnił wczoraj szacunkowe wyniki finansowe swojego mięsnego biznesu i wyjaśnił cel wprowadzenia go na giełdę. Okazuje się, że w 2011 r. jego zakłady osiągnęły przychody ze sprzedaży przekraczające 310 mln zł i zysk netto wynoszący ponad 5,2 mln zł wobec 350 mln zł przychodów i 2,8 mln zł zysku w 2010 r.

— Przychody firmy spadły, bo zmieniliśmy strukturę sprzedaży, ograniczając np. mało opłacalny handel mięsem. W 2011 r. skupiliśmy się na inwestycjach, m.in. w rozwój produkcji wysokomarżowychwyrobów podsuszanych. Przyczynią się one do uzyskania w tym roku dwucyfrowego wzrostu sprzedaży. W takim tempie chcemy też rosnąć w kolejnych latach — mówi Henryk Kania.

Według niego, zakłady w Pszczynie mają obecnie zdolność wyprodukowania 120 ton przetworów mięsnych dziennie. Moce są obecnie wykorzystywane w 70 proc. Przy ich pełnym wykorzystaniu firma jest w stanie zwiększyć sprzedaż do ponad 500 mln zł rocznie. Na tym jednak nie koniec.

— W ciągu 1-1,5 roku chcemy zacząć rozwijać się przez akwizycje. Interesuje nas kupno zakładów, które znacząco zwiększą moce produkcyjne firmy. W ciągu trzech lat planujemy zwiększyć roczne obroty do 1 mld zł — mówi Henryk Kania. Podkreśla, że jego firma stawia na efektywność i specjalizację produkcji. Zakłady mają wytwarzać duże wolumeny określonych rodzajów produktów, by firma mogła dalej rozwijać owocną współpracę z wielkimi sieciami handlowymi,jak Tesco, Auchan, Lidl czy Biedronka. Ekspansja nie będzie jednak łatwa.

— W Polsce trudno jest obecnie kupić dobry zakład przetwórstwa mięsnego w atrakcyjnej cenie. Jak wiadomo, do takiego zakupu przymierza się od dawna PKM Duda, na razie bez skutku. Na sprzedaż wystawiane są u nas głównie zakłady starego typu, najczęściej też mocno zadłużone. Nie słyszałem ostatnio o żadnym nowoczesnym i liczącym się zakładzie przetwórczym do kupienia — mówi prezes dużej firmy mięsnej.

Przyznaje jednak, że niemal każdy zakład mięsny można przystosować do prowadzenia wyspecjalizowanej, wysoko wydajnej produkcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu