Hipoteki urosną o jedną dziesiątą

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 20-01-2011, 00:00

Konkurencja w stawce zaostrzy się. Marże spadną, ale na wielkie przeceny kredytów klienci nie mogą liczyć.

PKO BP umocni pozycję lidera. Drugi w rankingu Getin rezygnuje z rywalizacji

Konkurencja w stawce zaostrzy się. Marże spadną, ale na wielkie przeceny kredytów klienci nie mogą liczyć.

Początek 2010 r. był bardzo słaby dla kredytów hipotecznych, ale końcówka roku okazała się rewelacyjna. W grudniu większość banków miała rekordową sprzedaż, podobnie jak pośrednicy.

— Cały IV kw. był bardzo dobry. Deweloperzy i klienci chcieli pozamykać transakcje przed podwyżką podatku VAT — wyjaśnia Maciej Molewski, szef hipotek w DB PBC.

Zmiana wicelidera

W tym roku popyt też będzie nakręcany strachem przed zmianami. Nabywcy boją się zaostrzenia reguł gry, jakie może przynieść regulacja S kwadrat, zmierzająca do mocnego przykrócenia sprzedaży kredytów walutowych. W 2010 r. kredyty walutowe stanowiły około 30 proc. nowej sprzedaży. W tym roku ich udział może być jeszcze mniejszy. Po pierwsze, banki zapowiadają stopniowe odejście od walut, np. BOŚ Bank przewiduje, że nowe regulacje zaczną obowiązywać już w drugim półroczu i dlatego sprzedaż walut planuje tylko w pierwszym. Po drugie, branża intensyfikuje sprzedaż kredytów złotowych. DB PBC planuje w tym roku uplasować na rynku 4,2 mld zł, o 700 mln zł więcej niż przed rokiem.

— Sprzedaż waluty utrzymamy na poziomie z 2010 r. Ale znacznie mocniej powalczymy o udział w rynku kredytów złotowych — zapowiada szef sprzedaży hipotek w DB PBC.

Już w grudniu do banku spłynęło aż 40 proc. wniosków o kredyty złotowe. Podkręcenie produkcji w tym roku planują wszyscy liczący się gracze w tej części rynku. W PKO BP, który jest liderem stawki i w 2010 r. pożyczał pod zastaw hipoteczny po 1 mld zł miesięcznie, pula wzrośnie do 1,2 mld zł.

— Cały rynek urośnie o ponad 10 proc., jednak dynamika dla kredytów walutowych i złotowych będzie różna —prognozuje Tomasz Zyśko, dyrektor zarządzający pionem sprzedaży detalicznej PKO BP.

O ile pozycja lidera jest niezagrożona, o tyle spore zmiany szykują się na kolejnych miejscach. Przez cały 2010 r. wiceliderem był Getin Noble Bank. Możliwe, że spadnie na niższą pozycję, bo prezes Krzysztof Rosiński mówi, że nie zamierza bronić drugiego miejsca.

— Wpadliśmy na nie. Byliśmy aktywni, kiedy inni ograniczali sprzedaż. Teraz chcemy zdywersyfikować sprzedaż, mocniej kładąc akcenty na inne produkty kredytowe — mówi prezes, choć zastrzega, że również w hipotekach wolumeny będą wyższe niż w 2010 r.

W najlepszych miesiącach ubiegłego roku Getin Noble sprzedawał ponad 600 mln zł miesięcznie. To prawdopodobnie nie wystarczy, by w tym roku wygrać z Pekao, które kończyło 2010 r. z 17-procentowym udziałem w nowej sprzedaży. Nie wiadomo, jakie bank ma plany na ten rok, bo nie chciał o nich mówić.

Zwiększenie sprzedaży zakłada natomiast ING Bank Śląski (ING BSK), który może pożyczać po 300-400 mln zł miesięcznie. Ten przedział jest też celem Nordei, choć plany sprzedażowe tego banku, mocno skoncentrowanego na walucie, zależą w dużej mierze od decyzji nadzorcy w sprawie kredytów dewizowych.

Od tego, jak bardzo restrykcyjna będzie Komisja Nadzoru Finansowego, wiele zależy.

— Nie można wykluczyć małej wojny cenowej. Zakładam, że w I półroczu nic takiego się nie wydarzy. Co będzie potem, zobaczymy — mówi Wojciech Widenka, szef kredytów hipotecznych ING BSK.

Jest miejsce na obniżki

Tłoczniej może zrobić się w kredytach złotowych, w które wejdą banki pożyczające obecnie w walucie.

— Konkurencja wymusza działania w kierunku niskich prowizji. Będziemy musieli poczynić pewne kroki, by uczestniczyć w tym rynku — mówi Piotr Zawadzki, odpowiedzialny za hipoteki w Nordei.

Bartosz Chytła, szef DnB Nord, inny mocny zawodnik w walutach, mówi, że bank będzie chciał nadal kredytować bardziej zamożnych klientów, którzy dzisiaj pożyczają w dewizach. Nie chce jednak walczyć ceną, ale jakością obsługi. Wojciech Widenka też uważa, że konkurować można nie tylko na polu cenowym.

— Można powalczyć szybkością i sprawnością procesu obsługi wniosku — mówi Wojciech Widenka.

Miejsce na obniżki jest, ale klienci na duże przeceny raczej nie mogą liczyć.

— Jeśli sytuacja makroekonomiczna będzie się stabilizować, to banki zaczną konkurować jeszcze śmielej niż obecnie. Marże kredytów złotowych mogą zejść do 1,1-1,4 proc. [obecnie sięgają 1,6 proc. — red.]. Jeśli bank chce być w miarę rozsądnym graczem, nie może brać wyższych marż, ale nie może też schodzić niżej — mówi Maciej Molewski.

50

mld zł Taka była szacunkowa wartość kredytów mieszkaniowych udzielonych w 2010 r. (nie ma jeszcze pełnych danych za IV kw.). W 2011 r. sprzedaż może wzrosnąć do 55 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy