Czytasz dzięki

Historia mówi, że pozamiatane

opublikowano: 08-07-2020, 22:00

Do otwarcia lokali wyborczych pozostają trzy doby, polityczne i społeczne napięcie dochodzi do zenitu.

Przed rozstrzygającym głosowaniem 12 lipca niewiadoma jest tylko jedna, ale gigantyczna: czy urzędujący prezydent Andrzej Duda obroni przewagę nad pretendentem Rafałem Trzaskowskim, która 28 czerwca wyniosła aż 13,04 pkt proc. Jeżeli historia ma być nauczycielką życia, to obstawiając niedzielny rezultat, warto sobie przypomnieć wynikowe realia bezpośrednich wyborów prezydenckich w III Rzeczypospolitej. Wszystkie podane liczby to procenty uzyskanych w danej turze głosów ważnych.

Jedyny w III RP wypadek, gdy kandydat słabszy
w pierwszej turze został wybrany prezydentem.
Zobacz więcej

Jedyny w III RP wypadek, gdy kandydat słabszy w pierwszej turze został wybrany prezydentem. Wojciech Barczyński

1990. Lech Wałęsa w pierwszej turze uzyskał nad Stanem Tymińskim wyraźną przewagę 39,96 do 23,10, drugą zaś wygrał miażdżąco 74,25 do 25,75, przy mobilizacji społecznej przeciwko samozwańcowi z Kanady/Peru (ale zarazem mniejszej ogólnej frekwencji), wspartej nieczystym uderzeniem propagandowym Telewizji Polskiej. Tak, tak, już wtedy…

1995. Aleksander Kwaśniewski wygrał z Lechem Wałęsą turę eliminacyjną 35,11 do 33,11, zaś rozstrzygającą 51,72 do 48,28. Ten drugi wynik trzeba podkreślić, ponieważ właśnie wtedy doszło do najbardziej zaciętego w dziejach III RP starcia o prezydenturę rywali z naprawdę równymi szansami. Spodziewano się nawet, że zwycięzca uzyska przewagę zaledwie… 50,01 do 49,99.

2000. Historyczny wyjątek — Aleksander Kwaśniewski praktycznie nie miał konkurencji i uzyskał reelekcję za pierwszą próbą z wynikiem 53,90.

2005. Jedyny w III RP przypadek zamiany kolejności w turach. W pierwszej Lech Kaczyński był od Donalda Tuska słabszy 33,10 do 36,33, ale decydującą wygrał 54,04 do 45,96. W wielkim dopływie jego wyborców decydujący udział miał ponad 2-milionowy elektorat Andrzeja Leppera, brązowego medalisty pierwszej tury.

2010. Bronisław Komorowski wygrał z Jarosławem Kaczyńskim pierwszą turę 41,54 do 36,46, zaś drugą 53,01 do 46,99.

2015. Andrzej Duda wygrał z Bronisławem Komorowskim turę eliminacyjną sensacyjnie 34,76 do 33,77, zaś dogrywkę 51,55 do 48,45. Wtedy odnotowano w drugiej turze najmniejszą różnicę głosów w historii III RP.

2020. Andrzej Duda pierwszą turę wygrał z Rafałem Trzaskowskim w stosunku 43,50 do 30,46, zaś rozstrzygająca zakończyła się wynikiem…

Frekwencja w drugiej turze była zawsze — poza premierowym 1990 r. — lepsza niż w pierwszej. Potwierdza to prawidłowość, że część niegłosującego elektoratu kandydatów odpadających w eliminacjach zastępują z naddatkiem nowi wyborcy, którzy rundę wstępną sobie odpuszczają. Obaj uczestnicy dogrywki zawsze odnotowują dopływ głosów (wyjątkiem był znowu w premierowym 1990 r. Stan Tymiński), sięgający nawet ponad 3 mln — np. pięć lat temu takie premie otrzymali i Duda, i Komorowski. Generalnie są to strumienie głosów podobnego rzędu, chociaż dwa razy w nietypowych okolicznościach zdarzyło się inaczej — Lech Wałęsa w 1990 r., a Lech Kaczyński w 2005 r. zasileni zostali potężnie, gdy ich rywale albo ujemnie (Tymiński), albo skromnie (Tusk). Czy 12 lipca Rafał Trzaskowski ma szanse na przejęcie strumienia nowych głosów znacząco większego niż Andrzej Duda i nadrobienie dużej straty z 28 czerwca? Pytanie raczej retoryczne, trzy dekady wyborów prezydenckich III RP stawiają tezę zapisaną w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane