Hiszpania i Facebook już niestraszne inwestorom

Łukasz Bugaj analityk DM BOŚ
opublikowano: 22-05-2012, 00:00

Rynki wybrały optymistyczne tory i nimi poruszały się przez całą sesję.

Miniony tydzień kończyliśmy w nie najlepszych nastrojach, ale wczoraj niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki atmosfera nad giełdowymi parkietami wyraźnie się poprawiła. Powodów ku temu można było wymienić wiele, ale tak naprawdę przekonujący był tylko jeden — wcześniejsze skrajne wyprzedanie akcji.

Oczywiście dominujące komentarze są nieco inne i panuje w nich przekonanie, że to weekendowe wydarzenia przyczyniły się do wzrostu apetytu na ryzyko. Kwestią dyskusyjną pozostaje jednak wpływ komunikatu po szczycie państw G8 na giełdową koniunkturę. Treść wspominanego komunikatu wręcz idealnie wpisywała się bowiem w to, czego należało się spodziewać. Światowi liderzy opowiedzieli się za pozostaniem Grecji w strefie euro, ale kraj ten powinien dotrzymać zobowiązań dotyczących dyscypliny budżetowej.

Obiecano też podjęcie niezbędnych kroków, żeby wspierać wzrost gospodarczy, nie zapominając jednak o redukcji deficytów budżetowych. Widać więc wyraźnie, że komunikat nie niesie ze sobą żadnych istotnych treści. Co prawda dominuje amerykański ton o promowaniu wzrostu, ale nie wiemy, jak ma to być osiągnięte. Ponadto Niemcy dość skutecznie przemyciły swoje postulaty. Rezultat szczytu można więc uznać za niespełnione nadzieje, gdyż część inwestorów liczyła na bardziej donośny jego wynik.

O większym ciężarze gatunkowym można mówić w przypadku Chin, gdzie premier Wen Jiabao mówił o przeprowadzeniu dodatkowych działań wspierających wzrost gospodarki Państwa Środka. Jego ton był na tyle stanowczy, że polityka władz może istotnie się zmienić, a to już można odbierać pozytywnie. Pytanie jednak, czy na tyle pozytywnie, by ignorować wiele negatywnych informacji, takich jak podwyższenie poziomu depozytów zabezpieczających dla instrumentów opartych na obligacjachg Hiszpanii przez LCH.Clearnet oraz zwiększenie przez Madryt szacunków zeszłorocznego deficytu z 8,5 do 8,9 proc. PKB. Jak więc widać, inwestorzy dostali całą paletę dobrych i złych wiadomości i mogli z niej dowolnie wybierać. Ułatwienie było o tyle duże, że wszystkie informacje były już dobrze znane przez rozpoczęciem notowań, a w ich trakcie panowała posucha informacyjna.

Rynki wybrały optymistyczne tory i nimi poruszały się przez całą sesję. W Europie niższe otwarcie wykorzystano do zakupów akcji, a na GPW już samo otwarcie nastrajało optymistycznie. Powstała luka na otwarciu nie została zamknięta, co dobrze świadczyło o kondycji rynku. Chęć na odrabianie strat była tak duża, że nawet po południu, gdy kontrakty na Wall Street sugerowały jedynie niewielkie zwyżki na tej najważniejszej giełdzie na świecie, w Warszawie wzrosty wciąż przekraczały 1 proc. Bez większego echa przeszły jedyne wczorajsze dane mówiące o kwietniowej dynamice krajowej produkcji przemysłowej, która wzrosła o 2,9 proc. r/r.

Za sprawą udanego początku notowań w Nowym Jorku sesja w Warszawie kończyła się przy nowych sesyjnych maksimach. WIG20 zyskał ostatecznie 1,7 proc., a apetyty są zapewne większe. Szczególnie że inwestorzy ignorowali dwucyfrowe straty na akcjach Facebooka, które początku drugiego dnia na parkiecie z pewnością nie zaliczą do udanych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Bugaj analityk DM BOŚ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu