Czytasz dzięki

Hiszpania: narasta strach przed dzikimi lokatorami bezkarnie zajmującymi mieszkania

  • PAP
opublikowano: 30-08-2020, 09:17

W Hiszpanii narasta strach przed tzw. okupas - dzikimi lokatorami zajmującymi domy, mieszkania, a nawet lokale handlowe. Według firmy Desokupa (tlum. Uwolnij mieszkanie), na którą powołał się dziennik „El Mundo”, podczas pandemii koronawirusa okupowanie cudzych domów zwiększyło się o co najmniej 300 proc., osiągając skalę nigdy dotąd nie spotykaną w tym kraju.

O zjawisku zajmowania cudzych mieszkań jako problemie społecznym od wielu tygodni informują wszystkie główne media w Hiszpanii.

„Od Balearów do Teneryfy, od Katalonii do Andaluzji – zjawisko "okupa" występuje wszędzie, powiedział właściciel firmy Daniel Esteve. "I nie jest to już okupowanie z potrzeby, przez biedne rodziny bez dachu nad głową. To jest przestępczość zorganizowana, działające bezkarnie mafie” - dodał.

Według danych partii prawicowych, na które powołał się „El Mundo”, obecnie ok. 200 tys. nieruchomości w całym kraju jest nielegalnie okupowanych przez dzikich lokatorów, a proces eksmisji może trwać latami, jest kosztowny dla właścicieli i prawie bez sankcji dla dzikich lokatorów.

„Codziennie odnotowywanych jest w Hiszpanii ponad 40 skarg na nielegalne zasiedlenie, od 10 tys. do 15 tys. rocznie - powiedziała w rozmowie z PAP burmistrzyni Cadrete w regionie Saragossy z ramienia prawicowej PP, Maria Angeles Campillos. – W pierwszym semestrze br. było 7450 doniesień, a będzie ich coraz więcej w związku z kryzysem spowodowanym przez pandemię”. W tej małej miejscowości w regionie Aragonii na wezwanie władz gminy mieszkańcy w sierpniu wielokrotnie wychodzili na ulice, aby zaprotestować przeciwko okupowaniu domów w okolicy. Żądali odpowiedzi politycznej ze strony socjalistycznego rządu w Madrycie.

Zgodnie z obowiązującym prawem, właściciel ma 48 godzin na zorientowanie się, że ktoś włamał się do jego mieszkania czy lokalu i zajął go - wtedy jest możliwa szybka eksmisja bez potrzeby wyroku sądowego. Jednak po tym czasie prawo odwołuje się do konstytucyjnie zagwarantowanej nienaruszalności mieszkania, chroni „okupas” i zmusza właścicieli do występowania na drogę sądową. Pomimo wprowadzenia w 2018 r. ustawy o ekspresowej eksmisji w drodze procesu cywilnego, w praktyce odzyskanie własności nadal trwa bardzo długo, nawet latami, w zależności m.in. od obłożenia sądów, zwykle przeciążonych i niewydolnych. W tym czasie na właścicielu ciąży obowiązek płacenia za wodę i prąd.

Jedynym sposobem na rozwiązanie tego problemu jest uznanie zajmowania cudzych mieszkań za przestępstwo i skazywanie winnych na kary pozbawienia wolności – powiedziała PAP Campillos. - Tymczasem obecne prawo traktuje okupowanie mieszkań tylko jako wykroczenie”.

Dzicy lokatorzy najchętniej wybierają puste drugie rezydencje na wybrzeżu, z ogrodem i basenem, przeznaczane przez właścicieli na wynajem dla turystów albo do spędzenia urlopu. Właścicielami bywają także cudzoziemcy, którzy często wyjeżdżają do swoich krajów. Ale dochodzi też do włamań do głównych miejsc zamieszkania i zajmowania ich pod nieobecność domowników przebywających np. na urlopie.

W sieciach społecznościowych pojawiają się poradniki, jak zostać „skutecznym okupantem”, jak wybrać mieszkanie, zabarykadować drzwi, jak przetrwać kluczowe 48 godzin, aby właściciel się nie zorientował. Dziennik „El Espanol” poinformował o funkcjonowaniu "okupacyjnego" biura doradczego w Barcelonie, rodzaju firmy konsultingowej, posiadającej swoje strony internetowe, sieć współpracowników, doradztwo prawne i wsparcie polityków lewicy, opowiadających się za „uwolnieniem przestrzeni” i „alternatywnym modelem mieszkania”.

Nieruchomości
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
×
Nieruchomości
autor: Dominika Masajło, Paweł Berłowski
Wysyłany raz w tygodniu
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

„Dzicy lokatorzy znają luki prawne – powiedziała PAP Campillos. – Wygląda na to, że prawo bardziej chroni przestępców niż tych, którzy je przestrzegają”. Campillos podkreśliła, że prawo nienaruszalności mieszkania nie może kolidować z prawem do własności prywatnej. „Własność prywatna powinna być skutecznie chroniona, a nielegalnie zajmujący mieszkania powinni być natychmiast usuwani przez siły bezpieczeństwa państwa” - podkreśliła. „Ja nie chcę, aby biedni ludzie żyli na ulicy, ale – jeżeli mają kłopoty – powinni zwrócić się do pomocy społecznej” – dodała.

Hiszpańskie media ogólnokrajowe informowały w ostatnich dniach o mieszkańcu Mataro koło Barcelony, Manuelu Marquezie, który odzyskał swoje okupowane od sześciu lat mieszkanie, kiedy dzicy lokatorzy wyjechali na wakacje na Ibizę. Właściciel zobaczył w sieciach społecznościowych, że małżeństwo zajmujące bez płacenia jego mieszkanie chwali się pobytem na Balearach i postanowił zostać dzikim lokatorem w swoim własnym domu. Zerwał alarm, który zainstalowali okupujący, i założył nowe zamki w drzwiach. Mieszkanie było brudne i zrujnowane – poinformował w czwartek dziennik „ABC”. Jednak teraz to właściciel może zostać pozwany za włamanie i stosowanie przemocy – zauważyły media.

Lider opozycyjnej prawicowej Partii Ludowej (PP), Pablo Casado, wezwał socjalistyczny rząd Pedro Sancheza do zabronienia gminom rejestrowania „okupas” w zajmowanych mieszkaniach, do czego dochodzi. „To są szczyty, rejestrują się w okupowanych domach, aby móc otrzymać pomoc socjalną jako rezydenci i aby właściciele nie mogli ich wyrzucić. Należy przywrócić w prawie przestępstwo uzurpacji i karać zawłaszczenie wyrokami od 1 do 3 lat pozbawienia wolności” – powiedział, cytowany przez „El Mundo”.

Tymczasem w całym kraju prosperują firmy, jak Desokupa, które pomagają w usuwaniu nielegalnych lokatorów. „Organizujemy 50 akcji usuwania „okupas” dziennie, a moglibyśmy przeprowadzać i 100 akcji” – powiedział Esteve, były bokser, oskarżany o działanie na granicy prawa. Inna podobna firma w Murcji ma długą listę oczekujących na pomoc właścicieli.

„Mamy grupę ok. 30 specjalistów w odzyskiwaniu mieszkań ich prawowitym właścicielom – powiedział Iban Carrillo dziennikowi „La Opinion” z Murcji. - Nasza firma powstała z potrzeby społecznej, gdyż sprawiedliwość jest bardzo wolna”.

Firma pracuje na terenie całej Hiszpanii i odzyskuje dwa lub trzy mieszkania dziennie, a obecnie planuje zwiększenie liczby zatrudnionych.

Właścicielom pozostaje także indywidualne negocjowanie z dzikimi lokatorami, aby dobrowolnie opuścili mieszkanie za zapłatę - zwykle od 1 tys. do 3 tys. euro. Taryfy firm usuwających dzikich lokatorów oscylują od 500 do 4 tys. euro, w zależności od stopnia niebezpieczeństwa. „To są organizacje kryminalne, profesjonalni przestępcy, złodzieje – powiedział Esteve. – Dochodzi z nimi do walki wręcz, bywało, ze odnosiliśmy rany od noża i siekiery”.

„Jeżeli obywatel negocjuje z kimś, kto nielegalnie zajmuje jego dom i wyrządza szkody, kradnie i rujnuje, to znaczy, że system nie działa dobrze” – oceniła sędzia z Madrytu, Maria Jesus del Barco, cytowana przez „El Periodico”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane