Czytasz dzięki

Holandia, Dania, Szwecja i Austria potwierdzają, że chcą cięć w budżecie UE

  • PAP
opublikowano: 20-02-2020, 13:58

Szefowie rządów Holandii, Danii, Szwecji oraz Austrii spotkali się w czwartek przed szczytem UE w Brukseli ws. budżetu UE na lata 2021-2027 i potwierdzili swoje stanowisko, domagając się zmniejszenia poziomu finansowania do 1 proc. Dochodu Narodowego Brutto.

"Wspólnie opowiadamy się za nowym wieloletnim budżetem opartym na składce wynoszącej 1 proc. DNB" - napisał na Twitterze premier Holandii Mark Rutte. Kompromisowa propozycja na szczyt przewiduje, że poziom wydatków będzie odpowiadał 1,074 DNB, czyli ponad 70 mld euro więcej.

Rutte zaznaczył, że tzw. oszczędna czwórka chce, by unijny budżet został zmodernizowany i położono w nim większy nacisk na praworządność, migrację, innowacje oraz klimat.

Również Kanclerz Austrii Sebastian Kurz podkreślił przed szczytem, że jego kraj jako płatnik netto jest niezadowolony z propozycji szefa Rady Europejskiej Charles'a Michela w sprawie budżetu na lata 2021-2027.

Wspólne stanowisko Holandii, Danii, Szwecji oraz Austrii nie jest zaskoczeniem, bo państwa te od dawna opowiadały się za zmniejszeniem unijnej kasy. Jednak uwypuklanie tego stanowiska tuż przed szczytem pokazuje, że stolice te okopały się na zajętej pozycji i przekonanie ich do zmiany nie będzie łatwym zadaniem.

Oszczędna czwórka występuje też jako adwokat mocniejszego podejścia do reguły "pieniądze za praworządność". Michel w swojej propozycji utrzymał mechanizm, przewidujący powiązanie dostępu do środków unijnych z przestrzeganiem praworządności. Zaproponował jednak istotną zmianę dotyczącą decydowania o zamrażaniu środków. Aby do tego doszło, potrzeba będzie kwalifikowanej większości państw członkowskich, co oznacza, że będzie to trudniej zrobić niż w propozycji przedstawionej przez Komisję Europejską.

Premier Mateusz Morawiecki w czwartek po południu przybył do Brukseli, gdzie weźmie udział w nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiej. Szefowie państw i rządów krajów UE będą kontynuować negocjacje ws. wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027. Polska chce dążyć do uzgodnienia szczegółowego katalogu spraw i kryteriów, w oparciu o które miałaby być podejmowana decyzja o sankcjach. Część państw zachodnich, a także Komisja Europejska, wolałaby, żeby zamrażanie środków za łamanie praworządności było łatwiejsze.

Decyzja lada moment

Wcześniej w czwartek szef Rady Europejskiej poinformował, że przekonany, że na szczycie będzie postęp ws. budżetu. Wszystko jest na stole, by podjąć decyzję; jestem przekonany, że dokonamy postępu - oświadczył w czwartek przed rozpoczęciem nadzwyczajnego szczytu UE w sprawie budżetu na lata 2021-2027 przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

"Mam nadzieję, że w kolejnych godzinach i dniach możliwy będzie postęp" - powiedział dziennikarzom Michel, sygnalizując tym samym, że zaplanowany na jeden dzień szczyt może się przedłużyć.

Szefowie państw i rządów krajów unijnych rozpoczną obrady po godz. 15. Z wypowiedzi przedstawicieli stolic wynika, że cały czas utrzymują się duże różnice zwłaszcza między bogatymi krajami - płatnikami netto - i biedniejszymi państwami, które więcej otrzymują z unijnej kasy, niż do niej wpłacają.

fa44e31e-90f7-11e9-bc42-526af7764f64
Poza scenariuszem
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE
Poza scenariuszem
autor: Marek Wierciszewski
Wysyłany co dwa tygodnie
Marek Wierciszewski
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Michel, który w ciągu ostatnich tygodni ściągnął do Brukseli na dwustronne konsultacje praktycznie wszystkich liderów, dziękował im za ciężką pracę. "Jestem wdzięczny za ciężką pracę, którą wykonaliśmy razem. Jest wiele interesów, jest wiele obaw, wszystkie są uzasadnione, ale jestem przekonany, że możliwe będzie dokonanie postępu" - powiedział Belg.

"Ostatnie wysiłki, by osiągnąć kompromis są zawsze najtrudniejsze, ale czuję, że jest pozytywna chęć kontynuowania pracy, dialogu, aby podjąć decyzję o realizacji priorytetów UE na kolejne lata" - dodał.

Polska należy do grupy skupiającej większość krajów, które domagają się wyższego poziomu finansowania niż przewiduje to propozycja Michela. W sojuszu tym są nie tylko biedniejsze państwa Europy Środkowo-Wschodniej, ale też takie państwa jak Włochy, Hiszpania i Portugalia.

Po drugiej strony barykady jest tzw. "oszczędna czwórka", czyli Holandia, Austria, Dania i Szwecja, które chcą ścięcia wydatków do poziomu 1 proc. Dochodu Narodowego Brutto UE27 (BDN). Za ich plecami kryją się też inni płatnicy netto, jak Finlandia, czy Niemcy, ale te kraje są bardziej skłonne do kompromisu.

Propozycja Michela przewiduje wydatki na poziomie 1,074 DNB, czyli o 39 mld euro mniej niż chciała Komisja Europejska, proponując budżet odpowiadający 1,11 proc. DNB. Gdyby wydatki były na poziomie 1 proc. DBN oznaczałoby to, że budżet UE byłby mniejszy o ponad 70 mld euro w porównaniu do tego, co na stole położył szef Rady Europejskiej.

Z perspektywy polskich interesów kluczowy jest poziom wydatków na politykę spójności, z której finansowane są inwestycje, mające wyrównywać poziom między bogatymi i biednymi regionami, takie jak drogi, kolej, czy szpitale. Zgodnie z projektem KE na lata 2021-2027 Polska miała otrzymać 64 mld euro w ramach polityki spójności. Przewidziane przez KE cięcia wynoszące ponad 23 proc. oznaczały, że do Polski trafiłoby o 19,5 mld euro mniej niż w obecnej perspektywie.

Zmiany proponowane przez Michela łagodzą nieco te niekorzystne wyliczenia, ale tylko o niecałe 2 mld euro (0,8 mld euro przez zmianę metodologii rozdziału środków i 1 mld przez aktualizację danych). Polska może liczyć też na nieco większe, w porównaniu do propozycji Komisji Europejskiej środki na politykę rolną (0,5 mld euro). Szef Rady Europejskiej utrzymał jednak zaproponowany wcześniej sposób wyrównywania płatności bezpośrednich, który jest niekorzystny dla polskich rolników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy