Holendrzy nie boją się inwestować w Polsce

Michał Kobosko, Beata Tomaszkiewicz
17-01-2003, 00:00

Holenderska grupa ING świętowała wczoraj rozpoczęcie budowy w Warszawie wartego 400 mln EUR kompleksu handlowo-rozrywkowo-usługowego. Do tej pory grupa jest u nas głównie znana z usług finansowych — np. ING BSK, czy Nationale-Nederlanden.

ING Real Estate, spółka należąca do grupy ING, zamierza wybudować do końca 2005 r. w Warszawie kompleks Złote Tarasy. Zainwestuje w niego 400 mln EUR (około 1,6 mld zł). Po zakończeniu budowy 50 proc. udziałów w kompleksie odkupi od spółki holenderski fundusz Rodamco. Wczoraj wmurowano kamień węgielny pod przyszłe centrum handlowo-rozrywkowe.

— Zaangażowaliśmy się w ten projekt, ponieważ wierzymy, że Polska jest właściwym miejscem do inwestowania. Wkrótce Unia Europejska dofinansuje 10 krajów członkowskich kwotą 40 mld EUR. Lwia część tej kwoty przypadnie na Polskę. Pieniądze te będą miały pozytywny wpływ na przyspieszenie rozwoju gospodarczego — podkreśla Ewald Kist, prezes ING Group.

Do tej pory grupa była znana w Polsce przede wszystkim dzięki swoim spółkom finansowym — ING BSK, Nationale-Nederlanden, ING TFI, które pozyskały już łącznie 3,7 mln klientów. Szef ING liczy, że ich liczba znacznie wzrośnie po wejściu naszego kraju do UE.

Bankowi, w którym grupa ma 87,8-proc. udział, mimo silnej konkurencji, udało się utrzymać trzecią pozycję na rynku detalicznym.

— Mamy jednak zamiar zmniejszyć swój udział w ING BSK do 75 proc. — oświadczył Ewald Kist.

Takie zobowiązanie podjęli Holendrzy, gdy przejmowali polską spółkę. Mieli na to dwa lata, które upływają w 2003 r. Do sprzedaży nadwyżki dojdzie więc albo pod koniec tego, albo na początku przyszłego roku.

— 5-6 miesięcy przed nami taką samą operację w Banku Handlowym przeprowadzi Citigroup. Bardzo dokładnie będziemy ich obserwowali i być może pójdziemy tą samą drogą — mówi Ewald Kist.

Równocześnie podkreśla, że jest bardzo zadowolony z działalności zarządu ING BSK. W ten sposób dementuje pogłoski o rzekomym, planowanym odwołaniu Mariana Czakańskiego, prezesa banku.

— Zarząd ING BSK doprowadził do znaczącego zwiększenia liczby klientów, poprawy jakości obsługi, w końcu przekształcił bank z instytucji regionalnej w ogólnopolską. Jesteśmy zadowoleni z jego rezultatów — podkreślił Ewald Kist.

Dodał, że grupa ING nie planuje żadnych dodatkowych przejęć na polskim rynku.

— Obecnie strategia grupy koncentruje się nie na przejęciach lecz na wzmocnieniu własnej pozycji w krajach, w których jesteśmy, i obrona na tych rynkach interesów ING — mówi Ewald Kist.

Podkreśla, że w grupie zmieniono właśnie wewnętrzne zasady nadzoru właścicielskiego. Ma to utrudnić ewentualne próby wrogiego przejęcia.

— Nie boimy się wrogiego przejęcia ING Group, bo wchodzi w nie kwestia premii, jaką ewentualny inwestor musiałby zapłacić ponad naszą wartość rynkową, która wynosi 33 mld euro — wyjaśnia Ewald Kist.

Jego zdaniem, nie jest też możliwa fuzja ING z którymś z banków holenderskich, bo — jak twierdzi — na tym rynku jest zbyt duża koncentracja i na jej zwiększenie nie zgodziłby się komisarz europejski. Uważa też, że konsolidacje będą przebiegały na rynkach o rozproszonym systemie bankowym: Niemiec, Francji, czy Włoch.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kobosko, Beata Tomaszkiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Holendrzy nie boją się inwestować w Polsce