Holendrzy przejmują schedę po Flo

  • Alina Treptow
opublikowano: 28-06-2013, 00:00

W miejsce sieci z wyposażeniem wnętrz wchodzi jej dostawca. W tym roku otworzy siedem sklepów Pt,.

Rynek, podobnie jak natura, nie znosi próżni. Choć w czerwcu większość z ponad 20 sklepów Flo z dizajnerskimi akcesoriami do domu została zamknięta, w ich miejscu pojawił się następca — marka Pt,. Jej właścicielem jest holenderski koncern Present Time, który — oprócz Pt, — ma w portfelu jeszcze kilka innych brandów. Holenderskie produkty można było kupić w zamkniętych sklepach Flo, należących do spółki ADe Line. Problemy polskiego klienta skłoniły część udziałowców Present Time do inwestycji w sieć sklepów.

— W Polsce inwestorzy działają poprzez spółkę SLO. Retail Poland, która jest franczyzobiorcą Present Time. Na razie sieć liczy trzy placówki, do połowy lipca będzie ich już siedem i z taką liczbą chcemy zakończyć rok. Nie mamy jeszcze planów na 2014 r. Wolimy poczekać i sprawdzić, jak będzie się zachowywał rynek — twierdzi Mateusz Kucia, członek zarządu SLO.

Retail Poland. Nowa sieć, podobnie jak Flo, postawi na placówki w dużych miastach. Jak zaznacza Mateusz Kucia, holenderska spółka może pochwalić się silnymi markami (oprócz Pt, są to Budroom, JIP, Brink czy Silly Gifts), które odniosły sukces na Zachodzie. Z tego powodu Holendrzy nie obawiają się powtórki losów Flo, które radziło sobie dobrze do czasu załamania rynku w 2008 r. Kryzys okazał się szczególnie dotkliwy dla sklepów tej marki, które ostatecznie zostały wystawione na sprzedaż. Rozmowy z inwestorami toczyły się jeszcze rok temu, ale nie znalazły szczęśliwego zakończenia. ADe Line zdecydowało się więc na zamknięcie wszystkich placówek Flo oraz nierentownych AlmiDecor.

Tym sposobem z ponad 80 sklepów w szczycie formy liczba placówek ADe Line spadnie do ok. 20. Jak twierdzi Zbigniew Mrozek, prezes i udziałowiec ADe Line, taki krok był konieczny, ponieważ spółka miała problemy finansowe. Nie tylko takie. Kilka lat temu w spółkę zainwestował DM IDM posiadający dzisiaj ok. 20-procentowy pakiet akcji. Udziałowcy nie doszli jednak do porozumienia co do przyszłości spółki, a ich niesnaski przeniosły ich na salę sądową. Obecnie toczą się dwie sprawy wytoczone przez DM IDM. Inwestor uważa, że spółka nie wywiązała się z umowy inwestycyjnej, w której pojawił się zapis dotyczący debiutu na giełdzie, do którego nigdy nie doszło. Druga strona uważa natomiast, że to DM IDM SA hamował rozwój spółki. Jest szansa, że już niedługo skłóceni udziałowcy zakończą współpracę.

— Rozmawiamy z kilkoma inwestorami, zarówno branżowymi, jak i finansowymi. Negocjacje są zaawansowane — twierdzi Zbigniew Mrozek, prezes i założyciel ADe Line. Nowy inwestor wszedłby na miejsce DM IDM SA. Co na to zainteresowany?

— Wiemy, że takie negocjacje się toczą. Jeśli oferta będzie ciekawa, jesteśmy skłonni wyjść ze spółki — twierdzi Grzegorz Leszczyński, prezes DM IDM SA. Jego zdaniem, popyt konsumpcyjny zaczyna się zwiększać, co jest szansą na to, że ADe Line wróci na ścieżkę zwyżek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Holendrzy przejmują schedę po Flo