Hossa po amerykańsku

Paweł Cymcyk, Analityk A-Z Finanse
07-01-2009, 08:57

We wtorek dobra giełdowa passa w nowym roku była kontynuowana w najlepsze. Od początku popyt silnie zaakcentował swoją obecność na rynkach, aby chwilę po otwarciu bronić WIG20 przed przejściem na  czerwoną stronę. Spadek był po części winą siły technicznego oporu 1900 punktów oraz identycznymi spadkami na zachodnich parkietach. Okazało się to jednak wyjątkowo krótkotrwałe.

Wraz z poprawą na głównych europejskich rynkach również u nas byki radziły sobie coraz lepiej. Wzrosty niemieckiego DAX i nowe maksima znajdowały odbicie na naszej giełdzie. W trakcie dnia udało się popytowi doprowadzić WIG20 ponownie do oporu, aby następnie delikatnie w drugiej próbie
wyjść na dwu procentową zwyżkę. Dalej celem było już tylko utrzymanie zdobytego terenu. Byki świetnie sobie poradziły, mimo że dzień obfitował w dane makro, ale złe (niemal wszystkie) były ignorowane, a dobre  (niewiele) przedstawiano jako pierwsze „jaskółki”. Uważam jednak, że trudno mówić o poprawie ekonomicznej, skoro zamówienia w amerykańskim przemyśle spadły dwukrotnie więcej niż oczekiwano, a indeks ISM-usługi opisujący 70 procent amerykańskiej gospodarki jest niewiele lepszy od ubiegło miesięcznego historycznego dna.

Sesja miała swoich liderów do których należy zaliczyć biotechnologiczny BIOTON. Rzadko zdarza się aby spółka z WIG20 wzrosła o 18 procent i była najmocniejszą na całym rynku. Podobnie było z KGHM, którzy na zwyżce cen miedzi wzrósł o ponad 8 procent. Wzrost godny najlepszych czasów hossy. Nastroje poprawiał tak długo oczekiwany wzrost obrotów. Przekroczyły 1,1 mld złotych, co zwiększa wagę wybicia powyżej 1900 punktów i podkreśla wczorajszy 5 procentowy wzrost. O zdecydowanym sukcesie będziemy mogli mówić dopiero pod koniec tygodnia.

Wczorajsza sesja w USA zakończyła się wzrostem o zaledwie 0,7 procent, co samo w sobie nie jest żadnym wiekopomnym wydarzeniem, ale warto uświadomić sobie, że od dna z 20 listopada wzrost wynosi ponad 20 procent. Spadek o tyle procent oznacza bessę, wzrost – hossę. Trzymając się amerykańskiej nomenklatury – rozpoczęła się hossa. To robi wrażenie i…. powinno być ostrzeżeniem. Wejście na rynek w tym momencie wiąże się z niebezpieczeństwem utkwienia z akcjami w trendzie bocznym i to przy jego górnej granicy. Lepiej poczekać parę dni na potwierdzenie, które w ciągu kilku dni powinno nadejść.

Paweł Cymcyk
Analityk
A-Z Finanse

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Cymcyk, Analityk A-Z Finanse

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Hossa po amerykańsku