Hurtownie znikają z rynku

Kwietniowi bankruci zatrudniali ok. 2,2 tys. osób, a ich obrót sięgał 600 mln zł. Najwięcej było wśród nich hurtowni — podaje Euler Hermes.

W minionym miesiącu upadło 65 firm — informuje Euler Hermes Collections na podstawie danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego. W kwietniu ubiegłego roku bankrutów było aż 88. Od początku bieżącego roku z rynku zniknęły 263 firmy, podczas gdy w analogicznym okresie 2013 r. było ich 328. W kwietniu tego roku najwięcej firm upadło w branży hurtowej (17). Hurtowniami były także trzy największe pod względem realizowanego obrotu firmy, których upadłość ogłoszono w tym miesiącu.

— To nie przypadek — hurt przeżywa teraz problemy, jednak myli się ten, kto sądzi, że jest to przede wszystkim efekt koncentracji rynku, zbyt wolno rosnącej sprzedaży i innych czynników zewnętrznych — twierdzi Maciej Harczuk, prezes Euler Hermes Collections.

Jak tłumaczy Grzegorz Hylewicz, dyrektor działu windykacji w Euler Hermes, sprzedaż hurtowa wiąże się z dużymi obrotami i wysokim zaangażowaniem kapitału w towar, przynosząc jednocześnie stosunkowo niską rentowność. A niska rentowność hurtu w porównaniu chociażby z firmami produkcyjnymi, a także mały majątek własny będący zabezpieczeniem kredytu, sprawia, że trudno firmom dystrybucyjnym pozyskać pieniądze na refinansowanie zobowiązań.

Produkcja

— Problemy w większości przypadków nie wiążą się więc z gwałtownym załamaniem sprzedaży, ale raczej z ostatecznym załamaniem finansów firm. Nie jest to przy tym kwestia pogorszenia w ostatnim czasie, tylko raczej dłuższego procesu, w którym decydowały kwestie zarządzania i finansowania działalności w ciągu kilku ostatnich lat. Inwestycje, rozwijanie i finansowanie działalności opierało się na obserwacji konkurencji oraz założeniu rosnącego, a przynajmniej utrzymującego się, udziału w rynku.

Na dalszy plan schodziło strategiczne podejście do kosztów, określania rodzajów ryzyka zewnętrznego, budowania bardziej zrównoważonej strategii (tzn. nieopartej jedynie na wciąż rosnącej skali działalności) — tłumaczy Grzegorz Hylewicz. Przy tym hurtownie, które zbankrutowały w kwietniu były bardzo różnorodne — znalazły się wśród nich firmy zajmujące się handlem artykułami spożywczymi, odzieżą, tekstyliami, artykułami budowlanymi, meblami i elektrycznym sprzętem gospodarstwa domowego.

W każdej z tych branż notowano po kilka upadłości. Pojedyncze przypadki dotyczyły m.in. farmacji, chemii czy odpadów i złomu. Drugie miejsce pod względem liczby bankructw zajęła branża budowlana, gdzie upadło 15 firm, znacznie mniej niż w kwietniu 2013 r., kiedy było ich 23. Jednak bankrutów wciąż jest sporo, jeśli wziąć pod uwagę dobrą aurę na wiosnę i wzrost liczby zamówień.

Widać, że w pierwszej kolejności z ożywienia korzystają większe podmioty — upadłości dotknęły prawie wyłącznie firm o obrotach do kilkunastu, rzadziej kilkudziesięciu milionów złotych. Zmniejszyła się także liczba upadłości firm produkcyjnych — z 25 w kwietniu ubiegłego roku do 12 obecnie. Jednak aż siedmiu bankrutów z tej branży zajmowało się produkcją konstrukcji, maszyn i części do nich. A to może świadczyć nie tylko o powolnym odradzaniu się inwestycji w kraju, ale także umiarkowanym popycie eksportowym w tym segmencie, przynajmniej na rynku europejskim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Hurtownie znikają z rynku