Hutmen idzie na rękę związkom

GRA
opublikowano: 27-02-2008, 00:00

Hutmen może część produkcji pozostawić w okolicy Wrocławia. To „w pewnym stopniu” satysfakcjonuje pracowników.

Hutmen może część produkcji pozostawić w okolicy Wrocławia. To „w pewnym stopniu” satysfakcjonuje pracowników.

Hutmen, spółka z grupy kontrolowanej przez Romana Karkosika, przechodzi głęboką restrukturyzację. Produkcja jest przenoszona z centrum Wrocławia do zakładu spółki zależnej w Czechowicach-Dziedzicach. Ale raczej niecała. Ostatnio pojawił się nowy pomysł — umieszczenia części produkcji pod Wrocławiem.

— Zarząd wspomniał ostatnio o takiej koncepcji. Podobno Hutmen zarezerwował już 4 ha działki pod Wrocławiem — mówi Józef Symonowicz, przewodniczący Solidarności w Hutmenie.

Na tej działce miałaby zostać wybudowana mała hala, w której Hutmen prowadziłby produkcję wyrobów miedzianych. Pozostałe linie, służące do produkcji wyrobów mosiężnych, zostały już przeniesione do Czechowic-Dziedzic.

Te informacje potwierdza Mieczysław Wicherski, szef biura zarządu Hutmenu.

— Rozważamy różne lokalizacje, także działki pod Wrocławiem. Zaletą takiej decyzji byłaby możliwość zatrzymania naszej wykwalifikowanej kadry, a także bliskość KGHM, naszego głównego dostawcy —mówi Mieczysław Wicherski.

Trwają właśnie analizy różnych lokalizacji, a decyzja powinna zapaść jeszcze w tym półroczu. Ile mogłaby kosztować nowa inwestycja?

— Za wcześnie na szacunki. Tym bardziej że rozważamy możliwość objęcia takiego terenu specjalną strefą — dodaje Mieczysław Wicherski.

W podwrocławskiej hali mogłoby zostać zatrudnionych 200-250 osób. To ważne dla związków zawodowych, które protestują przeciw przenoszeniu Hutmenu poza Wrocław. Nie chcą zwolnień.

— Takie ulokowanie produkcji usatysfakcjonowałoby nas w pewnym stopniu — twierdzi Józef Symonowicz.

Poza restrukturyzacją produkcji Hutmen pracuje nad nową strategią handlową. Chodzi o uelastycznienie oferty i lepszą opiekę nad klientem. W rezultacie przychody ze sprzedaży powinny wzrosnąć. W 2007 r. wyniosły 1,56 mld zł.

— Nie opublikujemy prognoz, bo nasz biznes jest w dużym stopniu zależny od czynników makroekonomicznych. Mogę jedynie powiedzieć, że w tym roku sprzedaż może być lepsza od zeszłorocznej, ale raczej nie sięgnie poziomu z 2006 r., który był wyjątkowo dobry — zapowiada Mieczysław Wicherski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GRA

Polecane